Idzie, idzie... nowe Podbeskidzie. Zmiany w kadrze mają wyjść "Góralom" na korzyść

2019-07-16
Przed Krzysztofem Brede drugi sezon pracy z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Drużyną, której siła kadry raz za razem zwiastuje, iż właśnie teraz powalczą o wysokie cele w Fortuna 1 Lidze. Jednak te potem okazują się planem odkładanym na bliżej nieokreśloną przyszłość. Jest szansa, że w zmaganiach 2019/20 bielszczanie zagrają na miarę potencjału swoich piłkarzy i zgodnie z oczekiwaniami, a nie wbrew im.

Czy rzeczywiście kibice Podbeskidzia mają powodu do optymizmu? Tak, jeśli spojrzymy na to, jacy piłkarze stali się częścią ekipy Krzysztofa Brede. Nie, jeśli uwzględnimy, że trener Brede stracił trzy zęby trzonowe: Valerijsa Sabalę, Przemysława Płachetę oraz Kacpra Kostorza, czyli króla strzelców, jednego z dynamiczniejszych i najbardziej kreatywnych pomocników ligi, uczestnika niedawnego EURO U-21 oraz innego młodzieżowego reprezentanta Polski. W dodatku wypożyczenie Dominika Jończego dobiegło końca. Adrian Gomez wolał grę w rezerwach Valencii niż występy na drugim szczeblu rozgrywek w Polsce. Z kolei Paweł Oleksy wylądował w Termalice Bruk-Bet Nieciecza.

 

To tyle, gdy uwzględnimy odejścia. W rubryce "in" trafiamy na: Dmytro Baszłaj (poprzednio Arsenał Kijów), Karol Danielak, Rafał Figiel, Filip Laskowski, Tomasz Nowak, Kornel Osyra, Martin Polacek. - Odejścia Płachety i Kostorza były nieuniknione, bo to transfery gotówkowe. Sabali nie byliśmy w stanie dać takich pieniędzy, jakie były zapisane w kontrakcie. Dla kilku zawodników nie widziałem miejsca w kadrze na nowy sezon. Skończyło się więc małą przebudową drużyny. Ogólnie mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z tych ruchów - mówi Krzysztof Brede.

 

Nowak, Osyra, Polacek, Danielak - to zawodnicy z bogatą, zwłaszcza w przypadku pierwszej trójki, przeszłością w ekstraklasie. Razem mają łącznie blisko 500 występów na tym poziomie rozgrywkowym. - Chciałbym, żeby dobrze funkcjonowali w naszym zespole i dodali - o, użyję w tym miejscu popularnej frazy - "odpowiedniej jakości piłkarskiej". Do tego wsparli nas doświadczeniem, byli gwarantem spokoju na boisku. Podbeskidzie ma mieć wyrazisty styl, coś, czego nam poprzednio brakowało. Liczymy także, że swoim doświadczeniem pomoże Podbeskidziu Figiel, którzy przychodzi przecież do Bielska-Białej po sukcesach z Rakowem Częstochowa - dodaje trener Podbeskidzia.

 

Z nowych twarzy, najmniej znanym graczem szerszej publiczności jest Ukrainiec Dmytro Baszłaj. Nazwisko to jedno, piłkarskie CV to osobna kwestia. - Przede wszystkim mówimy o zawodniku ogranym w najwyższej lidze ukraińskiej. Dobrze czytającym grę, przewidującym akcje do przodu. Posiada cechy przywódcze, które były nam potrzebne. Nie robi nerwowych i głupich ruchów. Mam nadzieję, że będzie prezentował bardzo stabilną formę. Można na niego liczyć przy stałych fragmentach gry. Potrafi po nich zdobyć bramkę, co pokazał w sparingu z Olimpią Grudziądz. Obrońcy o takim profilu szukałem do Podbeskidzia. Cieszę się, że "Dima" jest z nami, nie dołączył przed startem ligi, tylko bierze udział w ważnym etapie okresu przygotowawczego. Wierzę, że będzie jednym z liderów bielskiej obrony - charakteryzuje szkoleniowiec 29-latka, który ma za sobą występy m.in. w FK Połtawa, Dniepr Mogilew, Obołoń-Browar Kijów, 33 mecze w ekstraklasie ukraińskiej i 139 na jej zapleczu.

 

Podbeskidzie zatrudniło ponadto 18-letniego Filipa Laskowskiego. - Nasi skauci, a więc Grzegorz Więzik i Sławek Cienciała od dłuższego czasu jeździli, aby oglądać go w Escoli Warszawa. Cechuje się dużym zaangażowaniem w pracę i absolutnym oddaniem się własnemu rozwojowi. Potrafi dobrze operować piłką, równie szybko zagrać. Nie boi się gry w kontakcie. W polu karnym łatwo dochodzi do sytuacji. Może nie będzie to zawodnik, który przedrybluje dwóch, trzech rywali, ale taki, który podaniem zrobi przewagę, błyskawiczną reakcją stworzy przewagę, wypracuje sytuację lub strzałem z pierwszej piłki, na jeden kontakt, sam skutecznie zakończy atak - podkreśla szkoleniowiec "Górali".

 

I dopowiada: - Warto też zaznaczyć, że postawiliśmy na młodych chłopaków, wywodzących się z akademii BBTS. O kogo chodzi? Patryka Drabika, Michała Studnickiego, Konrada Sierackiego, Jakuba Bierońskiego. - Na tę chwilę ich nazwiska są mało komu znane, wierzę jednak, że wraz z ich rozwojem będziemy mieli się kim pochwalić - zaznacza Brede.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku