Hat-trick Górnika w meczach ze spadkowiczami, czyli trzy raz po 2:0

2020-11-30
Górnik Łęczna nie przestaje pozytywnie zaskakiwać. Drużyna Kamila Kieresia na dobre zadomowiła się w czubie tabeli. Najlepszym wyznacznikiem gry beniaminka jest jego postawa w starciach ze spadkowiczami z ekstraklasy.

O sile Górnika przekonało się już osiem pierwszoligowych ekip (tyle zwycięstw ma na koncie drużyna z Lubelszczyzny). Przekonali się m.in. faworyci, którym różnie się wiedzie, a mianowicie: ŁKS, Arka Gdynia oraz Korona Kielce. W ostatniej kolejce Górnik ograł Łódzki Klub Sportowy. Wcześniej w stosunku 2:0 beniaminek pokonał Arkę i Koronę.

 

- Arka, ŁKS i Korona to zespoły, które chcą grać w piłkę. Techniczną piłkę. Nam taki sposób gry rywali odpowiada, dlatego wszystkie te mecze wygraliśmy. Dla kontrastu, w Niepołomicach nie bez powodu przegraliśmy. Z drużyną preferującą styl gry Puszczy nie gra się Górnikowi łatwo - mówi dyrektor sportowy Górnika Veljko Nikitović, który uważa, że z ŁKS-em "Górnicy" rozegrali najlepsze spotkanie w sezonie.

 

- Trzeba też pamiętać, że poza ŁKS-em, którego trzon drużyny się utrzymał, Arka i Korona mocno przebudowały składy po spadku. Trener Mamrot przed meczem w Łodzi mówił na antenie Polsatu Sport, że stracili kilkunastu piłkarzy, przyszło także kilkunastu nowych zawodników. Potrzeba czasu, żeby to zgrać. Z drugiej strony i Arka i Korona i ŁKS dysponują dobrym składem, piłkarzami o dużej jakości. Ale i nam potencjału nie brakuje, tyle że lepiej czujemy się w rywalizacji z tymi, którzy stawiają na otwarty futbol. Takie zespoły zostawiają dużo wolnych przestrzeni, my potrafiliśmy to wykorzystać. Chwała za to chłopakom - dodaje Nikitović.

 

Spadkowiczom mocno za skórę zalazł szczególnie Paweł Wojciechowski. W Kielcach strzelił gola i miał asystę. Przeciwko drużynie Wojciecha Stawowego również zdobył jedną z bramek.

 

- Paweł bardzo pomógł Górnikowi w awansie. Zresztą od samego początku jak jest u nas, dużo nam daje. Jemu w lepszym rozwinięciu skrzydeł przeszkadzały kontuzje. Przez to nie zawsze był w stanie wykrzesać z siebie sto procent. To pozytywny człowiek. Widać, że grał za granicą. Ma przez to inne podejście do piłki niż większość polskich zawodników - tłumaczy dyrektor sportowy beniaminka z Łęcznej.

 

Przykład Wojciechowskiego pokazuje także prawdę o Górniku. - A jeśli chodzi o gole - rozkładają się one na różnych zawodników. Śpiączka 5, Wojciechowski 3, Banaszak 2. Nasza gra nie jest więc oparta na jednym bramkostrzelnym zawodniku, czego mieliśmy wyraz w poprzednim sezonie. Nasi piłkarze dzielą się bramkami, mamy zbilansowaną drużynę. Doświadczone tyły zostały wzmocnione Maciejem Gostomskim, który wprowadził jeszcze większy spokój w obronie. Środek pola wybiegany, szybkie skrzydła. Zazębiło się. Ale z całkowitą oceną Górnika poczekajmy na koniec rundy jesiennej. Poza tym, nie od dziś wiadomo, że runda wiosenna jest trudniejsza niż jesienna. Pracujemy, żeby dalej tak dobrze wyglądać - podkreśla Nikitović.

 

Tymczasem bardzo dobrze Górnik wygląda na tle spadkowiczów, co wystawia tej drużynie najlepsze świadectwo.

 

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku