Halo Fortuna 1 Liga, tu Patryk Winsztal się dobija

2020-06-30
Po Przemysławie Zdybowiczu, Dawide Kocyle oraz Maćku Masie widać, że GKS Bełchatów to dobra szkoła dla młodych napastników. Od kilku tygodni lekcje pobiera tu również Patryk Winsztal, który chciałby iść śladem innych zdolnych snajperów "Brunatnych".

Winsztal to chłopak z Radomia. Pierwsze swoje kroki skierował do MSPN Radomiaka Radom. Dalej była Broń Radom i znów Radomiak. - W Broni rozpocząłem seniorski etap swojej kariery. Zaczynałem od kilku występów na poziomie 3 ligi. Grę w juniorach tego klubu wspominam dobrze, nawet pomimo faktu, że nie dostaliśmy się ligi makroregionalnej. Nie miałem miłego przyjęcia przez kibiców w Radomiaku. Mieli problem z tym, że grałem w Broni. Ale co miałem zrobić? Los napisał taki scenariusz. W Radomiaku rozpadł się mój rocznik 99 i musiałem zmienić klub. Po drodze miałem jeszcze półroczny epizod w Piasecznie, a to dlatego, że chodziłem przez trzy lata do gimnazjum w Warszawie - mówi.

 

W "Zielonych" zaliczył debiut w sezonie 2016/17. W kolejnym sezonie był rezerwowym, tak samo jak w rozgrywkach, które dały Radomiakowi przepustkę do Fortuna 1 Ligi. Pierwsze mecze obecnego sezonu rozegrał w zespole Dariusza Banasika, zimą związał się trzyletnim kontraktem z GKS-em. - Moja przygoda z Radomiakiem dobiegła końca, bo nie miałem zbyt wielu okazji gry w pierwszym składzie. Jak ktoś przejrzy statystyki, to zobaczy, że w poprzednim klubie, owszem miałem sporo... tyle że występów. Bardziej więc występowałem w Radomiaku niż grałem. Z rodzicami i moim menedżerem uznaliśmy więc, że czas rozejrzeć się za nowym zespołem, w którym będę miał możliwość regularnej gry. W GKS-ie mam tę regularność, w kolejnym spotkaniu z rzędu zagrałem w wyjściowej jedenastce - podkreśla Winsztal.

 

Wyjazdowe spotkanie z Wigrami Suwałki zapamięta na długo. - Byłem po tym meczu bardzo szczęśliwy. Poczułem ulgę, bo w kilku wcześniejszych meczach gola nie strzeliłem. Tak naprawdę to jestem w trakcie nauki 1 ligi. Mam na koncie pierwsze bramki na tym szczeblu, mam nadzieję, że na tym nie poprzestanę. Ten dublet to nie tylko moja zasługa, co całej drużyny. U nas nikt nie odstawia nogi, walczymy dla klubu, dla siebie, nie ma nikogo, kto by się nie przykładał do treningów, czy meczów. Dajemy z siebie sto procent - zaznacza młody napastnik.

 

21-letni zawodnik jest kolejnym przedstawicielem młodego pokolenia, które wita się z 1 ligą w barwach GKS-u bramkami. - Fakt, że w GKS-ie stawia się na młodych napastników - to nie tylko Przemek Zdybowicz, ale też Dawid Kocyła i Maciej Mas, który wyjechał do Cagliari - sprawił, że zdecydowałem się w Bełchatowie stawiać kolejne kroki w swojej przygodzie z piłką. Podobał mi się ten projekt. Cieszę się podwójnie - że tu jestem i że trener na mnie stawia. Po to się trenuje całe życie, wróć ja trenuję piłkę od 7. roku życia, żeby zaistnieć. Na razie moim celem jest GKS, z nim zamierzam walczyć o poważne cele. Bywały momenty, kiedy miałem pod górkę i takie sytuacje, gdy szczęście mi pomogło. Ale tak to jest w życiu. Robię więc swoje, bo tak najlepiej - podkreśla Winsztal, który nie był wyjątkiem, jeśli chodzi o kolekcjonowanie gadżetów związanych z piłkarzami. - W domu na ścianach wisiały plakaty Cristiano Ronaldo z czasów gry w Manchesterze United - wspomina z sentymentem czasy dzieciństwa.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku