Górnik - jego awans to pochwała ofensywnego futbolu

2021-07-01
Najpierw pracujący z zespołem i osiągający bardzo dobre wyniki Enkeleid Dobi, teraz twórca kolejnego awansu Górnika - Janusz Niedźwiedź - odeszli do większej marki w polskiej piłce, czyli Widzewa Łódź. Te odejścia z klubu z Polkowic pokazują jak świetną robotę wykonują tam konkretni trenerzy. Potrafili wydobyć ofensywny potencjał z drużyny, która rok temu miała drugą ofensywę 2 ligi, w sezonie zakończonym awansem - już pierwszą.

Szukając przyczyn takiej, a nie innej postawy "Zielono-Czarnych" w 2 lidze w rozgrywkach 2020/21 należy cofnąć się do poprzedniej batalii ligowej. Górnik, wtedy beniaminek zajął 11. miejsce, tracąc zaledwie dwa punkty do miejsca barażowego. Prowadzeni przez Enkeleida Dobiego piłkarze strzelili 60 goli, więcej (65) miał tylko Widzew. I Widzew sięgnął potem po albańskiego szkoleniowca. Do sezonu 2021/22 zespół z Łodzi przygotowywać będzie Janusz Niedźwiedź, kolejny z architektów sukcesu Górnika. Można powiedzieć, że polkowiczanie zdominowali drugoligowe rozgrywki. Drugi GKS Katowice wyprzedzili co prawda o sześć punktów, ale pod względem prezentowanego stylu nie mieli sobie równych. To była pochwała ofensywnej piłki.

 

- Liczby wiele mówią o naszym sezonie - najwięcej goli, najmniej bramek straconych. To efekt bardzo dobrej gry z przodu, nie dopuszczaliśmy przeciwnika pod własne pole karne, do tego wysoką klasę pokazali nasi bramkarze - w niejednym meczu nam pomogli - mówi Mariusz Szuszkiewicz, jeden bardziej doświadczonych piłkarzy w drużynie. W 34 spotkaniach 30-latek zdobył 12 bramek, zaliczył 14 asyst.

 

Według niego pozytywne efekty przyniosła elastyczna taktyka Górnika. - Akurat ja przeważnie grałem na jednej pozycji, miałem swoją przestrzeń, w której się poruszałem. Mamy jednak wielu zawodników, którzy nie przywiązują się do jednego miejsca na boisku, są uniwersalni. Z przodu kluczem okazała się gra między strefami. Dobrze radziliśmy sobie w małej grze z przeciwnikiem, który nie bardzo wiedział jak nas pokryć. Z tego rodziła się nasza przewaga w środku pola, co potrafiliśmy wykorzystać. Dobrą robotę robili nasi skrzydłowi. Filip Baranowski, Eryk Sobków, czy Ernest Terpilowski jak dostali piłkę na wolne pole to ciężko było ich dogonić - analizuje Szuszkiewicz.

 

Sobków był jednym z liderów ofensywy polkowiczan. Zanotował trzynaście trafień, miał trzy asysty. To wynik tylko z 24 gier, w końcówce sezonu 24-letni zawodnik już nie grał. Najwięcej bramek dla Górnika zdobył Mateusz Piątkowski (14). Tak to ten Piątkowski, który występował w ekstraklasie, później w Miedzi Legnica i GKS-ie Tychy. - Mateusz, Eryk, Mariusz - gdyby wsadzić ich trzech do składu regularnie grających to nasz wynik bramkowy byłby jeszcze efektowniejszy - nie ma wątpliwości Kamil Wacławczyk, kapitan mistrza 2 ligi.

 

- Na początku było ciężko, trener miał mało czasu, żeby wdrożyć swój plan gry. Dopiero po jakimś czasie zaskoczyliśmy. Trener chciał, abyśmy grali ofensywie. Niektóre mecze stanowiły trudną przeprawę, z większości wychodziliśmy w roli zwycięzcy. Jako kapitan jestem dumny z drużyny - zdobyliśmy tyle punktów (76), bramek, super - dodaje Wacławczyk, także należący do starszyzny w zespole z Polkowic.

 

Młodą grupę w szatni stanowili Baranowski, Terpilowski, czy bramkarz - Jakub Szymański, Mateusz Malec, Jakub Kopaniecki. Szymański rozegrał świetny sezon, 20-latek w dwunastu meczach zachował "czyste konto". Kiedy nie mógł grać jego konkurenci - 21-letni Kopaniecki oraz 20-letni Malec spisywali się bez zarzutu. Razem wystąpili w ośmiu spotkaniach, w sześciu nie wpuścili ani jednej bramki!

 

- Oni stanowili dużą wartość dodaną dla Górnika - zwraca uwagę Wacławczyk.

 

Szymański wrócił do swojego macierzystego klubu - Górnika Zabrze, jaka czeka go tam przyszłość - nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że polkowiczanie mogą wnieść dużo pozytywnej energii do Fortuna 1 Ligi. - W szatni długo nie rozmawialiśmy o awansie. Trener spokojnie budował zespół po swojemu, nam się spodobało to, co zaproponował. W przerwie zimowej, gdy byliśmy w czubie tabeli, pojawiła się myśl, że można spróbować awansować. Do tego potrzebowaliśmy ciężkiej pracy zimą. Wiosną szliśmy szlakiem zwycięstw. Od 27 marca nie przegraliśmy ani jednego meczu, w tym czasie wygraliśmy siedem razy, sześciokrotnie zremisowaliśmy - zauważa kapitan beniaminka Fortuna 1 Ligi.

 

W już pierwszoligowych rozgrywkach polkowiczan poprowadzi nowy trener - Paweł Barylski. Kibice Górnika zadają sobie pytanie, czy ich zespół znów pozytywnie zaskoczy? - Kolektyw był naszą siłą. Mamy też w składzie indywidualności, więc summa summarum zrobiliśmy taki wynik. Czekamy teraz na następny sezon - stwierdza Szuszkiewicz.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku