GKS Katowice - najmocniejszy wicelider od lat

2021-07-05
Sposób GKS-u na awans? Wyrachowanie. To jednak tylko część prawdy na temat drużyny Rafała Góraka, która mimo zdobycia aż 70 punktów musiała zadowolić się pozycją wicelidera. Najważniejsze, że dwuletnia misja o nazwie "Fortuna 1 Liga" zakończyła się powodzeniem.

Dwa lata trwał rozbrat katowiczan z 1 ligą. Dla kibiców "GieKSy" to o rok za długo. - Pamiętajmy, że trener Rafał Górak i dyrektor sportowy Robert Góralczyk założyli sobie plan dwuletni. Po spadku nastąpiła budowa nowego zespołu. Rok temu byliśmy blisko, odpadliśmy w barażach. Przed nowym sezonem nie doszło w drużynie do większej rewolucji, zgraliśmy się. Dzięki temu udało się wywalczyć awans. Zrobiliśmy swoje, wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Mimo okazałej zdobyczy punktowej awansowaliśmy dopiero w przedostatniej kolejki, bo grupa pościgowa nie odpuszczała - mówi pomocnik Adrian Błąd, który w klasyfikacji kanadyjskiej, uwzględniającej bramki i asysty, miał double-double (11 i 10).

 

Inny z liderów katowiczan - Arkadiusz Woźniak - zaliczył dwanaście trafień i trzy asysty. - Adrian, Arek, Filip Kozłowski, Marcin Urynowicz razem strzelili niemal 50 goli. To świadczy o tym, że akcenty w ofensywie były dobrze rozłożone. Jestem pełen uznania dla chłopaków, że stworzyli taki kolektyw. W takiej sytuacji drużyna jest mniej zależna od jednostki. Fakt, mieliśmy jedną, dwie wiodące jednostki, ale przede wszystkim naszą siłą był zespół - podkreśla trener Rafał Górak.

 

Na drodze GKS-u do, w pewnym momencie wydawało się nieuniknionego awansu, stanęły poważne przeszkody. W kwietniu drużynę rozłożył koronawirus. Skutki tego zawodnicy z Katowic odczuli w maju, gdy na boisku im nie szło. - Do gry mieliśmy trzynaście osób. Byliśmy kadrowo zdewastowani. Nasza forma sportowa była daleka od ideału. Wielu moich kolegów nie było w stanie normalnie funkcjonować, a co dopiero grać. Wkradła się duża nerwowość w nasze szeregi, robiliśmy jednak swoje i w końcówce wróciliśmy na odpowiednie tory. Po nieudanych meczach znów zapaliliśmy. Końcówka sezonu pokazała, że jedziemy we właściwym kierunku, pokonaliśmy m.in. 3:0 Chojniczankę, 4:1 Stal Rzeszów - podkreśla Błąd.

 

- Bardzo trudny sezon dla drużyn z czołówki. Wigry i Chojniczanka, które były za nami, mocno punktowały. Czołówka prezentowała wyrównany poziom, trzeba było ugrać dużo, by awansować. I jeszcze ten koronawirus. Cieszę się, że drużyna w świetnym stylu zakończyła sezon - uśmiecha się Górak.

 

Równie mocno cieszy go podejście, jakie zaprezentowali katowiczanie. - Wiele rzeczy, być może także kwestia doświadczenia, w końcu to nasz drugi sezon w drugiej lidze, odegrało znaczenie w awansie. Po ostatnim spotkaniu wielu z nas złapało się za gardło. Uświadomiliśmy sobie, że zrealizowaliśmy dwuletni plan i doszliśmy do jego ostatniego punktu. Gdyby nie było pełnego zaufania w szatni, to być może byłoby nam wszystkim trudniej. GKS to klub, który budzi duże zainteresowanie, w nim trzeba umieć radzić sobie z porażką. Naszą wartość stanowiła szatnia. Jej siłę widać było zwłaszcza po porażkach - zaznacza szkoleniowiec wicemistrza 2 ligi.

 

Wartością, także w sensie sportowym, była w Katowicach drużyna w szerokim rozumieniu tego słowa. Wyraz tego dała w kryzysowym momencie. Gdy pokazała, że poza umiejętnościami liczą się inne cechy. - Nasz styl w połowie był ofensywny, w połowie to futbol wyrachowany. Strzeliliśmy dużo goli, dużo też straciliśmy. W przeciwieństwie do Górnika Polkowice gorzej funkcjonowaliśmy w defensywie. Koniec końców awansowaliśmy w sposób przekonujący - uważa Błąd.

 

 

- Drużyna rzeczywiście nabrała wyrachowania. Tej cechy brakowało mi w zespole we wcześniejszym sezonie, kiedy odpadliśmy w barażach. Dużo czasu poświęcaliśmy na to, by uświadomić zespół, aby nie był taki szaleńczy w atakowaniu. Oni byli przekonani, że każdy mecz wygramy, bo jesteśmy lepsi. Tak się nie da. Wyrachowanie to niekiedy cierpienie bez piłki - dodaje Górak.

 

Błąd, Woźniak i Arkadiusz Jędrych grali w pierwszoligowym GKS-ie. I ta trójka miała w zespole wiele do powiedzenia. Powiedzieli na boisku co mieli. Czyli: poprowadzili GKS w stronę 1 ligi. - Po spadku mieliśmy coś do udowodnienia. Wracamy. Wielu chłopaków z tej szatni jeszcze nie grało w 1 lidze więc dla nich to dodatkowa frajda - kończy pomocnik GKS-u.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku