Gergel, Zapolnik, czy Letniowski - dla kogo korona króla strzelców?

2020-12-25
Walka o koronę króla strzelców często wywołuje nie mniejsze emocje niż rywalizacja o czołowe lokaty w lidze. Są one tym większe, kiedy jeden z zawodników może przekroczyć granicę 20 trafień. Po rundzie jesiennej Fortuna 1 Ligi królem pola karnego jest Roman Gergel, którzy o trzy bramki wyprzedza Kamila Zapolnika i o pięć Juliusza Letniowskiego.

Niewykluczone, że to właśnie pomiędzy tą trójką rozstrzygnie się wyścig po koronę, chociaż z tej walki nie można skreślać duetu z Łódzkiego Klubu Sportowego: Pirulo (8 goli) oraz Antonio Domingueza (7 bramek). Gergel, który przez wiele lat nie był napastnikiem, został nim, kiedy stery w Bruk-Bet Termalice Nieciecza przejął Mariusz Lewandowski. Decyzja z przesunięciem Słowaka jeszcze wyżej okazała się mieć pozytywne skutki tak dla samego zawodnika (14 goli), jak i drużyny, bo 32-letni piłkarz robił w ofensywie dużo więcej niż tylko zdobywał bramki.

 

Lider klasyfikacji strzelców w Fortuna 1 Lidze uderzał na bramkę 44 razy, 29 razy celnie, co jest najlepszym wynikiem w rozgrywkach. Zaliczył też jedną asystę. Bardziej wymowna jest oczywiście statystyka trafień, bo tych miał 0,8 na każde 90 minut gry. Gergel trafiał na początku sezonu, strzelał w środku, mocno finiszował na koniec rundy jesiennej (pięć bramek w trzech ostatnich spotkaniach). Najdłuższa seria bez gola w przypadku Gergla trwała cztery mecze.

  

- Inny obraz Romana zakodowałem sobie w głowie, gdy grał w Górniku Zabrze. Owszem, zawsze miał potencjał, tyle że prezentował się w kratkę. Trener Lewandowski trafił z wyborem mu pozycji, w ogóle świetnie ustawił on zespół. Gergel niby jest "dziewiątką", aczkolwiek często wchodzi w pole karne z prawej strony. To i lis pola karnego i ten, który wykonuje stałe fragmenty gry. Procentuje doświadczenie, wystarczy, że ktoś ze skrzydła zagra mu piłkę, a on stoi już w odpowiednim miejscu pola karnego, przewiduje, że piłka właśnie tam spadnie. Doskonale czyta grę. To jest sztuka. Wyrobił sobie pewne automatyzmy w zachowaniu. Dobrze biega, dba o siebie o swój organizm. Czuje grę, ma nos. Dojrzał do tego, by być super strzelcem - przekonuje ekspert Polsatu Sport Janusz Kudyba.

 

Inny stały obserwator wydarzeń na boiskach Fortuna 1 Ligi, Tomasz Łapiński jest szczerze zaskoczony takim wystrzałem formy bramkowej zawodnika Termaliki. - Wydawało się, że Roman najlepsze lata ma już za sobą. A tutaj: renesans. Nie zapominajmy, że mógł tych bramek mieć jeszcze więcej, bo były kolejne sytuacje, tylko kilka razy bramkarze w świetnym stylu zatrzymywali jego strzały. Jeśli utrzyma formę na wiosnę to będzie ciekawy wyścig wśród najskuteczniejszych - mówi Łapiński.

 

Granicę dziesięciu bramek w rundzie przekroczył także Kamil Zapolnik z Miedzi. Zapolnik w przeciwieństwie do Gergla, dużą część zdobyczy bramkowej zawdzięcza skutecznie wykonanym rzutom karnym (4). Co ciekawe, dwóch karnych nie wykorzystał, za to pięciokrotnie asystował kolegom. Też często decydował się na strzał - z 37 prób 22 były celne.

 

- Przypomina mi się Kamil Zapolnik jeszcze z czasów GKS-u Tychy przed transferem do Górnika Zabrze. W Tychach rzucał się w oczy, chociaż nie był strzelcem wyborowym. W Zabrzu tylu bramek nie zdobywał, bo grał na pozycji, która nie do końca mu pasuje. W Miedzi nie tylko był egzekutorem, dużo widział na boisku. Skutecznymi podaniami obsługiwał kolegów, w grze zespołowej to bardzo ważne. Coś o tym wiem, ja na boisku byłem egoistą i nie widziałem na boisku innych. Oprócz tego, Kamil dużą rolę odgrywa w wywieraniu pressingu na przeciwniku - opisuje Kudyba.

 

Trener legniczan Jarosław Skrobacz charakteryzuje Zapolnika jako zawodnika mocno pracującego w przodzie, dobrze bijącego stałe fragmenty gry. Zgadza się to ze słowami Janusza Kudyby na temat tego 28-latka.

 

Jednego trafienia zabrakło Juliuszowi Letniowskiemu do przekroczenia dwucyfrowego wyniku bramkowego. Z dziewięciu goli, jakie strzelił, pięć padło po rzucie karnym. Letniowskiemu zdarzyło się tak zdobywać bramki w trzech meczach z rzędu. Piłkarz Arki miał bardzo dobry początek sezonu (cztery gola), jednak potem grał zrywami. Przy ocenie gry pomocnika trzeba mieć na uwadze to, że jest kreatywnym graczem środka pola, którego głównym zadaniem nie jest strzelanie goli. I właśnie kreatywność 22-latka najmocniej rzuciła się w oczy Januszowi Kudybie.

 

- Podoba się mi się drybling i próba dryblingu Juliusza w środkowej strefie. Tylko za często te piłki traci. Bierze dwóch, trzech rywali na zamach, w kółeczko, co kończy się stratą. Dla trenera to bardzo irytująca sytuacja. Po Bytovii i zejściu niżej widać, że się odbudował. Uważam, że jest na krzywej wznoszącej. Jak nie z Arką, to gdzieś indziej będzie grał w ekstraklasie - uważa Kudyba.

 

- Letniowski jest mocno uzależniony od dyspozycji zespołu. Jeśli Arka dobrze funkcjonowała, to on był widoczny. Gdy grała słabo Juliusz znikał. W środku rundy zaliczył spory spadek dyspozycji, co wynikało z formy Arka - dodaje Łapiński, który zaciera ręce na myśl o pojedynku o numer 1, jeśli chodzi o bramki w lidze.

 

- Cieszę się, że cała trójka ma tak dużą liczbę bramek na półmetku. W poprzednich latach najlepsi strzelcy sezonu mieli tyle goli w całych rozgrywkach, co Gergel czy Zapolnik obecnie. Widzę dobrą tendencję. Ich gole są pokłosiem postawy całego zespołu. Ich trenerzy równomiernie rozłożyli akcenty na defensywę i ofensywę, przez co ci ofensywni zawodnicy mogli się wykazać, mieli ku temu duże możliwości. To przełożyło się na skuteczność - zaznacza ekspert Polsatu Sport.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku