Fortuna Puchar Polski - rozgrywki dla pierwszoligowców

2021-01-01
Od kiedy Puchar Polski istnieje w obecnym kształcie - to znaczy finał rozgrywany jest w "majówkę" - to w rozgrywkach tych bardzo dobrze radzą sobie przedstawiciele Fortuna 1 Ligi. Wystarczy wspomnieć choćby sezon 2013/14, kiedy występująca na pierwszoligowym szczeblu Arka Gdynia odpadła w półfinale.

Po raz pierwszy finałowe starcie Pucharu Polski na Stadionie Narodowym zostało rozegrane 2 maja 2014 roku. W decydującej batalii zmierzyły się Zagłębie Lubin oraz Zawisza Bydgoszcz. "Miedziowi" na etapie półfinału uporali się w dwumeczu z Arką, wygrywając 3:0. W ćwierćfinale zaś Arka poradziła sobie z grającą w tej samej klasie rozgrywkowej Miedzią Legnica. Do ćwierćfinału dotarła Sandecja Nowy Sącz, która nie miała za wiele do powiedzenia z Zagłębiem (0:2 i 0:5). Inni pierwszoligowcy odpadli w 1/8: GKS Tychy okazał się gorszy od lubinian (0:1), GKS Katowice nie sprostał Zawiszy (0:1). Niespodziankę sprawiły Arka, Miedź oraz Sandecja, które wyeliminowały przedstawicieli ekstraklasy: kolejno Koronę (5:1), Lecha Poznań (2:0) oraz Widzew Łódź (2:2, 5:4 po rzutach karnych).

 

W kolejnej edycji PP pierwszoligowcom już tak dobrze się nie wiodło. Dość powiedzieć, że ostatni przedstawiciel drugiego szczebla rozgrywkowego odpadł w 1/8. GKS Tychy był jedynym reprezentantem 1 ligi na tym etapie zmagań. Tyszanie przegrali 2:3 z ówczesną rewelacją Błękitnymi Stargard.

 

Półfinałową stawkę krajowego pucharu w sezonie 2015/16 utworzyły dwie drużyny pierwszoligowe - Zagłębie Sosnowiec oraz Zawisza Bydgoszcz i dwie ekstraklasowe - Legia Warszawa oraz Lech Poznań. Lech uporał się, choć z trudem z Zagłębiem, zwyciężając w dwumeczu 2:1. Legia pokonała Zawiszę 4:0 oraz 2:1. We wcześniejszej rundzie rywalizowało trzech pierwszoligowców, oprócz Zawiszy i Zagłębia była to Chojniczanka Chojnice, która mierzyła się z Legią Warszawa (1:2 oraz 1:4). Gola dla Chojniczanki w pierwszym spotkaniu strzelił występujący obecnie w Radomiaku Radom Patryk Mikita. Prowadzący wówczas Chojniczankę Mariusz Pawlak był zadowolony z tego jak w konfrontacji z faworytem zaprezentowali się jego podopieczni.

 

- Po dwumeczu z taką drużyną jak wicemistrz Polski musimy szukać plusów. Była to dla nas cenna lekcja, nauczyliśmy się czegoś nowego. Wstydu na pewno nie przynieśliśmy. Nie każda drużyna potrafi strzelić Legii gola - nam udało się to dwukrotnie. Mimo dwóch porażek, w tym tej dzisiejszej, dosyć wysokiej, jestem zadowolony z tego, że udało nam się tworzyć sytuacje podbramkowe - przyznał Pawlak, dla którego dotarcie do ćwierćfinału było jak dotąd największym sukcesem w karierze trenerskiej (bierzemy pod uwagę pucharowe zmagania).

  

O krok od sukcesu był Dominik Nowak i piłkarze Wigier Suwałki. W sezonie 2016/17 zespół z "polskiego bieguna zimna" walczył o ekstraklasę (do awansu zabrakło kilku punktów), jednocześnie świetnie spisując się w pucharowej rywalizacji. W niej odpadli na ostatniej przeszkodzie przed finałem - z Arką. Kiedy żółto-niebiescy na początku rundy wiosennej zanotowali przekonujące zwycięstwo w Suwałkach (3:0), wydawało się, że jest już po wszystkim. Ale w rewanżu Wigry prowadzone na boisku przez świetnie wtedy spisującego się Damiana Kądziora, późniejszego reprezentanta Polski, niemal utarły nosa gospodarzom.

 

Do przerwy drużyna Dominika Nowaka prowadziła 2:0. Później było 1:2, 1:3, 2:3. Kądzior w 79. minucie trafił na 4:2 dla suwalczan i zrobiło się nerwowo w Gdyni. Arka szczęśliwie dowiozła zwycięstwo... Piłkarze gości po końcowym gwizdku nie kryli rozczarowania, że niespodzianka była tak blisko. Przypomnijmy, że w ataku Wigier bardzo dobrze spisywał się Kamil Zapolnik (dziś Miedź), zaś w drugiej linii operowali Damian Gąska, Miłosz Kozak, Mateusz Radecki (wszyscy Radomiak Radom).

 

- W naszej szatni pojawiły się łzy i złość sportowa. Uważam, że naszą postawą w tym dwumeczu zasłużyliśmy na awans do finału. Przyjechaliśmy tu z określonym planem. Chcieliśmy być agresywni, tworzyć sytuacje i to nam się udało - komentował na gorąco Nowak. Przebieg tego dwumeczu porównano do potyczki FC Barcelony z PSG w Lidze Mistrzów. Barcelona przegrała w Paryżu 0:4, by w drugim spotkaniu wygrać 6:1. - Mecz FC Barcelona - PSG to jest historia tych zespołów. My chcieliśmy w Gdyni napisać swoją. Nie mówiłem do zawodników, że nie mamy nic do stracenia, bo tak nie uważałem. Przecież mieliśmy do wzięcia finał - zaznaczył szkoleniowiec Wigier.

 

W tamtej edycji pucharu na 1/4 swoją przygodę zakończyła Bytovia Bytów (uległa Arce). Do 1/8 dotarła jeszcze Chojniczanka.

 

Sezon 2017/18 to z kolei faza 1/4, w której walczyły Bytovia, Chojniczanka oraz Chrobry Głogów. Pierwszoligowcy okazali się gorsi od ekip z ekstraklasy (Chojniczanka - 1:3 i 0:3 z Górnikiem Zabrze; Bytovia - 1:3 i 2:4 z Legią; Chrobry - 0:2 i 1:1 z Arką). W 1/8 natomiast odpadło Podbeskidzie Bielsko-Biała. - Przyjazd na Łazienkowską i gra z mistrzem Polski była dla nas wielkim świętem. W pierwszej połowie Legia nie stworzyła sobie żadnej klarownej sytuacji. Po przerwie wszystkie atuty zostawiliśmy w szatni i mamy wiele materiału do analizy. Za szybko straciliśmy gole, potem rywale dalej atakowali i skończyło się porażką. Trudno na gorąco powiedzieć z czego to wynikało… Chcieliśmy przetrzymać bez straty gola pierwszy kwadrans drugiej połowy, a nie zdążyliśmy dojść do ławki rezerwowych i gospodarze już się cieszyli - analizował trener Bytovii Adrian Stawski.

 

Rozgrywki 2018/19 były popisem Rakowa Częstochowa. Raków, dowodzony przez Marka Papszuna, nie dość, że wygrał Fortuna 1 Ligę, to jeszcze odcisnął mocne piętno w Pucharze Polski. Tam zaszli do półfinału, w którym 0:1 ulegli Lechii Gdańsk. We wcześniejszych rundach częstochowianie eliminowali Legię i Lecha. To była dobra edycja dla pierwszoligowców. Trzech z nich grało bowiem w 1/4 (Raków, Puszcza Niepołomice, Odra Opole). Ta trójka plus trzy inne zespoły (Wigry, Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Chrobry) rywalizowały w 1/8.

 

Dotarliśmy do sezonu 2019/20, gdzie znów silne akcenty pierwszoligowe w Pucharze Polski. W ćwierćfinale walczyły trzy kluby Fortuna 1 Ligi. Stal Mielec 1:3 uległa Lechowi, GKS Tychy musiał uznać wyższość Cracovii (1:2), z kolei Miedź Legnica nie sprostała Legii (1:2). Na 1/8 swój udział w pucharowej rywalizacji zakończył Stomil Olsztyn, który gorzej wykonywał rzuty karne od... Miedzi.

 

Tradycji, jeśli chodzi o grę kilku pierwszoligowców w 1/8 PP, stało się zadość w trwającym sezonie. W 1/8 Fortunę 1 Ligę reprezentować będą: Puszcza Niepołomice (walczy z Lechią Gdańsk), Arka i Górnik Łęczna (spotkają się ze sobą), Radomiak (rywalem będzie Lech Poznań) oraz ŁKS (zagra z Legią). Jeden pierwszoligowiec na pewno grać będzie dalej. Co z resztą? Przekonamy się na początku lutego.

 

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku