Filip Karbowy - (mocno) z dystansu i do celu

2020-06-09
Filip Karbowy w meczu ze Stomilem Olsztyn zdobył piękną bramkę, jakiej nie powstydziliby się najlepsi piłkarze. Kto zna pomocnika Zagłębia Sosnowiec, ten wie, że atomowe uderzenia z dystansu to jest jego chleb powszedni. A i nawiązania do najlepszych zawodników nie są nie na miejscu.

- Za dzieciaka byłem zafascynowany rzutami wolnymi Juninho Pernambucano, którego starałem się naśladować. Swego czasu bardzo dobrze z dystansu uderzał Cristiano Ronaldo, który jednak ostatnimi czasy strzela mniej goli w ten sposób. Zawsze sporo czasu spędzałem na boisku, usiłując odwzorować uderzenia Brazylijczyka czy Cristiano. Nie ma co ukrywać, że każdy wyćwiczony element jest konsekwencją treningu. Wciąż zostaję po zajęciach drużynowych, ustawiam piłkę z dala od bramki, koncentruję się na dobrej technice i sile włożonej w strzał, mocno pracując nad swoim atutem, czyli strzałem z dystansu - mówi Karbowy.  

 

22-letniego pomocnika dużo łączy z Petterim Forsellem. Świetnie wyszkolony zawodnik z Finlandii stanowił dla Karbowego punkt odniesienia, kiedy grali razem w Miedzi Legnica. - On dysponuje super uderzeniem z lewej jak i z prawej nogi. I jest regularny w tym, co robi. Razem z nim trenowałem technikę strzału - podkreśla. 

 

Karbowy od małego przykładał dużą wagę do jakości uderzeń zza pola karnego. - Gdzie się nie pojawiałem, tam szybko zdawali sobie sprawę, co jest moją mocną stroną. Widać to było na treningach, tylko że nie potrafiłem tego przełożyć na mecz - zaznacza. 

 

Może efektowna bramka wbita Stomilowi zapoczątkuje dobrą serię zawodnika Zagłębia Sosnowiec? - Już w Tychach próbowałem zaskoczyć bramkarza z dalszej odległości. Pierwszy strzał Konrad Jałocha obronił, po drugim strzale piłka poszybowała nad bramką. Trenerzy nalegali, żebym nie poprzestał w próbach. Myślę, że teraz kiedy głowa się uwolniła, będzie łatwiej. W Wigrach zdarzyło mi się strzelić gola z rzutu wolnego Podbeskidziu. W Legii II też trafiałem z daleka, w juniorach podobnie. Tej powtarzalności brakowało mi w seniorach. Liczę, że to się zmieni, bo wiem, że mnie na to stać - przyznaje Karbowy. I kontynuuje: - Z trenerem Krzysztofem Dębkiem pracowałem przez trzy lata w Legii. Pierwsze co mi powiedział po przyjściu do Zagłębia to to, że mam jak najczęściej szukać strzałów. Sporo indywidualnych treningów właśnie pod tym kątem miałem z asystentem trenera Dębka, Łukaszem Matusiakiem. Też posiadał atut w postaci mocnego uderzenia. On sam przed meczem z Tychami opowiadał mi o jednej z bramek, którą zdobył z dalszej odległości na Stadionie Ludowym. Nasze ćwiczenia opłaciły się, bo znów mogłem cieszyć się z gola z daleka w 1 lidze. 

 

Zagłębie w dwóch meczach po przerwie pandemicznej zdobyło cztery punkty - zremisowało 1:1 z GKS-em Tychy oraz pokonało 2:1 Stomil Olsztyn. - Może jest lekki niedosyt, że nie mamy sześciu punktów, ale też nie narzekamy mając na uwadze klasę rywali - GKS jeszcze namiesza w tej lidze, tak samo Stomil. Z GKS-em straciliśmy bramkę w ostatniej minucie, Stomil w ostatniej minucie uderzył w poprzeczkę. Szczęście tym razem nam dopisało. Dobrze wyglądamy po przerwie, czekamy na kolejne mecze. Wiem, że to frazes, ale taka jest prawda. Mamy nadzieję, że powalczymy jeszcze o ekstraklasę - wyznaje Karbowy. 

Zobacz również



1 liga na Facebooku