Feruga kończy grać, ale z piłką się nie rozstaje. Nowa rola w Podbeskidziu

2023-01-20
15 sezonów w seniorskiej piłce, 5 meczów i gol w ekstraklasie, łącznie blisko 350 spotkań na szczeblu centralnym – Daniel Feruga przez lata dał się poznać nie tylko rywalom, ale także wszystkim kibicom. Na początku roku oficjalnie zakończył piłkarską karierę. – Zdrowie mamy tylko jedno – napisał w specjalnym oświadczeniu pochodzący z Pszczyny 34-letni wychowanek Cukrownika Chybie, który dzisiaj staje po drugiej stronie barykady. W Podbeskidziu został asystentem trenera Dariusza Żurawia.

Feruga chociaż jest wychowankiem Cukrownika, to wielu kibicom kojarzyć się może z juniorskimi występami w Gwarku Zabrze, gdzie zdobywał mistrzostwo Polski oraz z początkiem seniorskiej kariery w Ruchu Chorzów. To właśnie przy Cichej rozegrał jedyne mecze w ekstraklasie. Miał zaledwie 19 lat, gdy w barwach Niebieskich wchodził do gry jako jeden z wielkich talentów śląskiej piłki. Debiutował wiosną 2008 roku w meczu wyjazdowym z Zagłębiem Sosnowiec, na boisku pojawiając się w ostatniej minucie. O kolejne spotkania nie było łatwo, bo w drużynie główne role odgrywali Ariel Jakubowski, Tomasz Brzyski, Wojciech Grzyb, Marcin Nowaki czy też Piotr Ćwielong. – To była dla mnie szkoła życia. Wiele się nauczyłem piłkarsko, ale także w samej szatni Ruchu. Przychodziłem jako młody chłopak, wychodziłem jako dorosły człowiek – wspominał po latach Feruga, który zdobył jedną bramkę w ekstraklasie. W wygranym 4:0 meczu z Jagiellonią Białystok pojawił się na boisku w wyjściowym składzie, okrasił to golem w drugiej połowie. W chorzowskim Ruchu Feruga rozegrał w ekstraklasie pięć meczów, głównie ogrywał się w Młodej Ekstraklasie, gdzie także grało wielu zawodników, którzy z czasem trafili do seniorskiej piłki.

 

W Ruchu młody pomocnik jednak długo nie zagrzał miejsca. Niebiescy pod koniec pierwszej dekady XXI wieku byli czołową ekipą ekstraklasy, która miała sporą rywalizację w kadrze. Daniel Feruga rozpoczął więc wędrówkę po śląskich klubach. GKS Jastrzębie w pierwszej lidze, potem półtoraroczny pobyt w GKS Tychy w drugiej lidze, nieudana przygoda na Bukowej w Katowicach i powrót do Tychów, gdzie mógł świętować awans do pierwszej ligi. – Różnie z perspektywy czasu można spojrzeć na te przygody, ale na pewno każda mnie czegoś nauczyła. Nie wszędzie było kolorowo od strony organizacyjnej, ale takie lekcje również się przydają. W Katowicach miałem chyba najsłabszy piłkarsko okres. W pięciu pierwszych meczach zagrałem od początku, potem odpadłem. Nie oceniam tego pod względem sportowym pozytywnie – wspomina doświadczony pomocnik.

 

Przed sezonem 2012/2013 Feruga po raz pierwszy wyjechał ze Śląska. I to od razu niemalże na drugi koniec Polski - do Chojnic. Tam otrzymał podobne zadanie, co w Tychach, czyli powalczyć o awans do I ligi. Chojniczanka montowała ekipę, która miała to zadanie zrealizować. W drużynie obok Ferugi byli między innymi Marcin Garuch, Tomasz Mikołajczak czy Marcin Orłowski. To jednak Feruga był najlepszym strzelcem drużyny. Na dziesięć goli złożyły się także skutecznie wykonywane jedenastki. Po tak owocnym sezonie zakończonym awansem Feruga... przeszedł do drużyny, z którą nieznacznie Chojniczanka wówczas przegrała walkę o pierwsze miejsce w drugiej lidze, czyli Energetyka ROW Rybnik.

 

Symptomatyczne, że juniorska ekipa Gwarka Zabrze to klub, w którym Feruga zagrzał właściwie najdłużej miejsce. Miedź Legnica, Dolcan Ząbki, ponownie Chojniczanka, Podbeskidzie, Olimpia Grudziądz - to jego kolejne drużyny, a każdy przypadek właściwie był inny. – Mimo, że w tych wszystkich klubach byłem podstawowym graczem, to jednak zawsze czegoś więcej chciałem. Może ambicja była zbyt wielka... – zastanawia się Daniel Feruga.

 

Jesienią 2018 roku wydawało się, że zmierzch kariery Ferugi może być już bliski. Po letnich zawirowaniach ostatecznie zaczął grać w rodzinnych stronach, w MRKS Czechowice - Dziedzice, który rywalizował w czwartej lidze, jednocześnie łącząc futbol z pracą zawodową. – To był dla mnie bardzo trudny okres. To było takie pół roku na przemyślenie, w którą stronę iść. Mam rodzinę, nie mogłem sobie pozwolić na naruszenie płynności finansowej. Poczułem, co to znaczy normalna praca, normalne życie. Było bardzo ciężko – przyznaje Feruga, który przed treningami jeździł jako kierowca w firmie znajomego. Po pól roku trafił pod trenerskie skrzydła Łukasza Surmy w Sole Oświęcim, gdzie w trzeciej lidze zaczęła się jego mozolna odbudowa. – Tam uwierzyłem, że jeszcze nie wszystko skończone. Trener Łukasz Surma wyciągnął do mnie pomocną dłoń. W Sole zagrałem wszystkie mecze, potem zaufała mi Bytovia, a ja się odwdzięczyłem – mówi Feruga, który w tym najtrudniejszym okresie postawił przed sobą jeden cel: iść w górę. Po klubach czwartej i trzeciej ligi przyszła druga liga w Bytowie. Niewiele zabrakło by z Bytovią udało się awansować na zaplecze ekstraklasy, ostatecznie w barażach rywale byli minimalnie lepsi. – Rok wcześniej miało już nie być Bytovii, a zespół ostatecznie na szybko został zbudowany i zajęliśmy czwarte miejsce w drugiej lidze. Trochę szczęścia zabrakło w barażu – wspomina Feruga.

 

Gdy poprzez baraże i awans pierwszoligowy cel nie został zrealizowany, to trzeba spróbować inaczej. Latem 2020 roku przyszła oferta z grającego wówczas na tym poziomie GKS Jastrzębie. – Wracam do tego klubu po jedenastu latach, klimat blokowisk otaczających stadion w Jastrzębiu jest niesamowity – uśmiechał się Feruga, jednocześnie dodając, że chciałby ten proces swojej odbudowy zakończyć w ekstraklasie. – Nie będzie to łatwe, ale życie lubi takie historie. To byłby także taki przykład dla wielu, że można.

 

Ostatnim klubem Ferugi był jednak trzecioligowy Rekord, który cały czas walczy o awans na szczebel centralny. Przez cały ubiegły rok Feruga dla bielszczan zdobył osiem bramek. Coraz częściej spoglądał jednak w stronę „trenerki”. Od pięciu lat prowadzi bowiem swoją szkółkę dla najmłodszych, teraz będzie miał okazję pracować z seniorami w Podbeskidziu. – Dziękuję za otrzymaną szansę. To dla mnie nowy etap i nowe wyzwanie – dodaje na koniec.

 



Zobacz również



1 liga na Facebooku