Dwaj panowie M z Arki, co w finale z Lechem wygrali

2021-04-28
Są w składzie żółto-niebieskich zawodnicy pamiętający zwycięstwo z Lechem Poznań w finale Pucharu Polski przed laty. Mało tego, i Michał Marcjanik i Marcus da Silva grali w tym wyjątkowym dla Arki wydarzeniu. Przed nimi kolejna szansa na finałowy występ.

W podstawowej jedenastce gdynian, którą na starcie z „Kolejorzem” desygnował trener Leszek Ojrzyński w 2017 roku, można znaleźć zawodników grających także w obecnej Arce. Michał Marcjanik tak jak wtedy jest kluczowym piłkarzem gdyńskiej drużyny. Polski Brazylijczyk to temat na osoby artykuł. Rzeczony zawodnik został najskuteczniejszym strzelcem w historii żółto-niebieskich. W trwającej edycji Pucharu Polski strzelił już cztery gole, nigdy nie miał pod tym względem lepszego wyniku, przeżywa drugą, jeśli nie trzecią młodość nad morzem. To wspomniani gracze łączą finały 2017 i 2021.

  

Da Silva rywalizował też z Legią w finale rozegranym rok później. Sam wprowadził Arkę do decydującego pojedynku, zdobywając kluczową bramkę w półfinałowym pojedynku z Koroną Kielce. On przeżyje swój trzeci finał z Arką. - To był wieczór przed finałem z Lechem. Siedziałem w hotelowym pokoju i oglądałem na telefonie powtórkę finału z 1979 roku. Z uwagą patrzyłem na gole strzelane przez piłkarzy Arki z rzutu wolnego i karnego. Miałem niesamowitą frajdę. Pamiętam jak mnie to zmotywowało. Rano wstałem naładowany pozytywną energią. Po śniadaniu znów włączyłem tamten mecz. Oglądając, wyobrażałem sobie, że przeżyję to samo co oni. I tak się stało. Wielka radość! - opisuje da Silva.

 

Tamten moment uznaje, za najpiękniejszą chwilę w karierze. - Będąc młodym chłopakiem z Brazylii, nie mogłem zakładać, że zdobędę kiedyś Puchar Polski i że zagram kiedyś na Stadionie Narodowym. I to dwa razy. Puchar dla Arki to coś szczególnego. Szczególna jest otoczka meczu finałowego. Cztery lata temu wygraliśmy mecz, w którym nie byliśmy faworytem. Im dłużej nie strzelali gola, tym bardziej piłkarze Lecha byli pod presją. Nam udało się przetrzymać ich napór w pierwszej połowie, drugiej połowie. Wytrzymaliśmy do dogrywki, w której sami zadaliśmy dwa ciosy. Gdy prowadziliśmy, nie mogliśmy tego wypuścić z rąk. Gola Łukasza Trałki na chwilę spowodował nerwówkę, jednak to my ostatecznie sięgnęliśmy po główne trofeum - dodaje jeden z bohaterów wydarzenia: Finał Pucharu Polski 2017.

 

Marcus w pamiętnym spotkaniu z Lechem grał do 55. minuty. Zmienił go Rafał Siemaszko, autor gola na 1:0. Marcjanik wytrwał na boisku cały regulaminowy czas gry plus dogrywkę. Jeśli zagra w niedzielę z Rakowem Częstochowa, to zaliczy 22. występ w krajowym pucharze i 19. w barwach Arki (dwa pozostałe jako zawodnik Wisły Płock).

  

Da Silva ma w perspektywie mecz numer 28 w PP i 26 w żółto-niebieskiej koszulce. Obaj w równym stopniu przyczynili się do wyeliminowania Piasta rundę wcześniej. Marcjanik bardzo dobrze dyrygował obroną, która nie pozwoliła na strzelenie gola gliwiczanom. W serii rzutów karnych wykorzystał pierwszą jedenastkę, wyprowadzając Arkę na prowadzenie 1:0. Polski Brazylijczyk strzelił na 4:2, w poprzednich rundach pokonywał bramkarzy Górnika Polkowice, Korony Kielce oraz Puszczy Niepołomice (dwukrotnie).

 

Warto przypomnieć, że 26-letni defensor zaliczył zwycięskie trafienie z Górnikiem Łęczna w 1/8. Nie trudno o tej dwójce mówić inaczej, jak talizmany Arki.

  

- Czuję, że jestem w dobrej dyspozycji. Ciężko mi się porównywać ze sobą sprzed wyjazdu [FC Empoli i Carpi], bo to było trzy lata temu. Na pewno jestem bogatszy w doświadczenie piłkarskie i życiowe - mówił Marcjanik, któremu Dariusz Marzec powierzył opaskę kapitańską.

 

- Cieszę się, że Michał był w stanie podnieść ciężar odpowiedzialności związany z opaską. Myślę, że w tej roli będzie godnie reprezentował Arkę. Mam taki zespół, że tych liderów jest kilku. Michał jest liderem defensywy - zaznaczył szkoleniowiec.

  

Arka przeciwko Rakowowi będzie potrzebować wielu zawodników, którzy w kluczowych momentach wejdą w buty lidera. O tym, że takimi piłkarzami trener Marzec dysponuje, przekonywał w poniedziałkowym Magazynie Fortuna 1 Ligi opiekun Rakowa Marek Papszun. Może nagle objawi się inny lider? Kibice Arki widzieliby jednak w tej roli da Silvę, który spiąłby złotą klamrą okres swojej długoletniej gry w koszulce o barwach żółtym i niebieskim.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku