Dublet Skrzypczaka na wagę utrzymania

2019-05-08
Szymon Skrzypczak strzelił w tym sezonie Fortuna 1 Ligi osiem goli. W zdecydowanej większości były to trafienia kluczowe dla losów spotkania, jednak to dublet w starciu z Bytovią Bytów okazał się najcenniejszym osiągnięciem napastnika w obecnych rozgrywkach.

Dwa gole Skrzypczaka strzelone Bytovii przesądziły o wygranej 2:1, która zapewniła utrzymanie Odrze Opole, stąd znaczenie tych bramek jest... podwójne. - Wcześniejsze moje bramki też dawały punkty, ale nie miały takiej wagi jak dublet w sobotę. Odnieśliśmy przecież niezwykle cenne zwycięstwo - mówi zawodnik, który zanim trafił po raz drugi do siatki, zmarnował inną, dobrą okazję.

 

Odra zdobyła komplet oczek, mimo że musiała gonić wynik. W 10. minucie wynik otworzył Mateusz Kuzimski. Później sprawy w swoje ręce wziął Skrzypczak. - Cały tydzień żyliśmy meczem z Bytovią. Nastawialiśmy się do niego szczególnie, wiedząc jak jest on ważny dla klubu, każdego z nas z osobna. Walczyliśmy o przyszłość Odry i swoją. Graliśmy o przysłowiowe sześć punktów. Zdawaliśmy sobie sprawę, że trzeba wygrać, nieważne jak. Mieliśmy plan. Co by się jednak nie działo, celem, za wszelką cenę, była pełna pula, szczególnie, że rozgrywaliśmy to spotkanie w Opolu - podkreśla napastnik drużyny Mariusza Rumaka.

 

Pewni utrzymania opolanie mogą w spokoju przygotowywać się do spotkań z Podbeskidziem Bielsko-Biała (wyjazd) oraz ŁKS-em Łódź (dom). - Ostatnie pojedynki nie będą już na takim ciśnieniu, co nie znaczy, że przejdziemy obok nich. Tak się wszystko ułożyło w tej rundzie, że widmo spadku zajrzało nam w oczy. W wielu meczach, gdy przegrywaliśmy nie mogliśmy odrobić strat. Były starcia, w którym przeważaliśmy, a potem dostawaliśmy bramki i jedynie, co wywalczyliśmy, to remis. Nie zbudowaliśmy żadnej serii zwycięstw, graliśmy w kratkę. Pojedynek z Mielcem, bardzo dobrym przeciwnikiem, pokazał, że potrafimy grać w piłkę. Powinniśmy wygrać, prowadziliśmy 1:0. Zremisowaliśmy, ale optymizm wrócił. Wierzyliśmy, że powoli wracamy na odpowiednie tory. W końcówce sezonu graliśmy same mecze o dużym znaczeniu. No ale trzeba było poradzić sobie z taką presją. Długo musieliśmy walczyć o swoje i osiągnęliśmy, co chcieliśmy - stwierdza snajper Odry.

 

Skrzypczak może teraz skupić się na tym, z czego jest rozliczany. Jego bramkowe dokonania w Odrze w lidze wyglądają następująco: sezon 2016/17 (dziewięć), sezon 2017/18 (dziewięć). W trwającym: osiem. - Patrząc na moją przeszłość można dostrzec jedną prawidłowość: tam gdzie grałem, tam strzelałem gole. Z kim nie rozmawiam to mu mówię: jeśli ktoś mi zaufa, stawia na mnie, to odwdzięczam się bramkami. W pierwszej rundzie tego sezonu nie dostawałem wielu szans, nie było więc moich bramek. W drugiej rundzie to się zmieniło. Uważam, że zawsze znajdę sobie sytuację, czując się pewnie na boisku. Jeśli ktoś potrafi strzelać gole, to niezależnie od presji, trudnego momentu, będzie to nadal dobrze robił. Trzeba też pamiętać, że piłka to sport zespołowy, gramy do jednej bramki. Sam nic nie zrobię bez wsparcia kolegów. Dlatego to, czy wpiszę się jeszcze na listę strzelców, a chciałbym dobić do poprzednich swoich wyników, zależy od drużyny. Od tego czy będziemy mieli i ile stworzymy sytuacji - zaznacza napastnik.

Zobacz również



1 liga na Facebooku