Dominik Piła - wielki milanista chciałby iść śladem swojego "sąsiada"... Krzysztofa Piątka

2019-12-25
Krzysztof Piątek to dla wielu młodych piłkarzy wzór do naśladowania. Przykład tego, w jaki sposób budować własną karierę. Że można wybić się, jeśli ma się odpowiedni talent, umiejętności, predyspozycje. "Pjona" gra dziś w zespole, któremu mocno kibicuje Dominik Piła, nastolatek, który niedawno zapisał się w historii Chrobrego Głogów.

Piła, stawiający pierwsze kroki w seniorach, przecierający szlaki w Fortuna 1 Lidze, w 1. kolejce tego sezonu zadebiutował w Chrobrym. Potem z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza, Miedzią Legnica, GKS-em Tychy dostał szansę występu w pierwszym składzie. Do gry w spotkaniach ligowych wrócił w 18. kolejce. I siedem minut po wejściu z ławki w spotkaniu z Olimpią Grudziądz strzelił gola. 

 

Dzięki niemu Chrobry zdobył punkt, remisując 2:2. Mało tego: zapisał się w historii głogowskiego klubu. W dniu, kiedy zdobywał bramkę miał 18 lat, 6 miesięcy i 21 dni. Został tym samym trzecim najmłodszym strzelcem gola na szczeblu centralnym w historii Chrobrego.

 

- Ciężko pracowałem z trenerami ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego, żeby przeżywać takie chwile. Bardzo się z tego powodu cieszę. Myślę, że to był przełomowy moment w mojej przygodzie z piłką. Ta chwila dała mi więcej pewności siebie, bez wątpienia otworzyło się przede mną wiele dróg na przyszłość. To chwila radości dla szkoły, do której uczęszczałem, kolegów, trenerów, wszystkich, którzy dobrze mi życzą, a po meczu wysyłali gratulacje. Fajnie usłyszeć tyle kojących słów, moja wiara w siebie wzrosła - dzieli się wrażeniami z historycznego gola Piła.

 

Do końca sezonu zagrał w jeszcze jednym meczu, przeciwko Miedzi Legnica. Z trybun występ Piły śledził były trener piłkarza z czasów Polonii Stal Świdnica Przemysław Malczyk. - Dominika pamiętam jako chłopaka spokojnego, słuchającego uwag, bardzo ambitnego i dążącego do celu, ale nie po trupach. Mimo młodego wieku podchodził racjonalnie do życia. Dużo pracował, spokojnie traktował każdą decyzję trenera. Nigdy nie był w grupie trzymającej władzę w zespole. Mi podoba się to, że cały czas pozostaje sobą. Zawsze można było na niego liczyć. Z zadań, które dostawał, wywiązywał się wzorowo. Na plus działało to, że wychodził poza ramy taktyki, generalnie nigdy swoją grą nie zrobił krzywdy drużynie - podkreśla Malczyk. 

 

- Akurat miałem to szczęście, że każdy mój trener dał mi coś od siebie. Nie mógłbym wyróżnić nikogo z osobna, ale całościową jako grupę już tak - trenerów: Kwaśnika, Nowaka z SMS-u, Kaliciaka, Tomasza Piaseckiego z okresu gimnazjum, Malczyka - wymienia Piła. W głosie nastolatka słychać wdzięczność dla każdego, kto w jakimś stopniu pomógł mu się rozwinąć piłkarsko i życiowo.

 

Do tej listy z pewnością mógłby też dopisać głównego trenera Chrobrego, Ivana Djurdjevicia. Djurdjević zaufał nastolatkowi, a kiedy ten miał słabszy moment, wspierał go, czekał aż znów da mu szansę. 

 

Nie byłoby tej szansy, gdyby nie niespodzianka, którą przygotował kiedyś małemu Dominikowi ojciec. - Zabrał mnie na trening Gryfa Świdnica, ja nic o tym nie wiedziałem. Znał trenera, to pomogło mi wejść do drużyny. Złapałem zajawkę, systematycznie uczęszczałem na treningi - opowiada Dominik Piła. I dodaje: - Nigdy nie miałem momentu, abym zwątpił, czy piłka jest tym, co chcę w życiu robić. Jak miałem wybór szkoła - piłka, to wygrywała piłka. Na moich oczach wielu kolegów rezygnowało z gry, ja mocno obstawałem przy swoim postanowieniu. 

 

Malczyk: - To przykład piłkarza, który nie od razu rzuca się na głęboką wodę. Poprzez szkołę w Legnicy, Świdnicę, trafił do Głogowa, bez ciśnienia na olbrzymi krok. Gra na poziomie centralnym, podczas gdy jego rówieśnicy, którzy też wybrali naukę w innych ośrodkach znów są w Świdnicy i rywalizują w 3, 4 lidze.

 

- W Legnicy chodziłem do Ośrodka Szkolenia Sportowego. Gdy kończyliśmy wiek gimnazjalny musieliśmy szukać sobie nowych klubów. Chłopacy jeździli na testy piłkarskie, wybrali Chrobrego, ja z początku nie chciałem. Aż w końcu trener Tomasz Piasecki załatwił mi wyjazd. Dzięki niemu znalazłem się w Głogowie. Tutaj, w Szkole Mistrzostwa Sportowego pracujący ze mną trenerzy ukształtowali mnie piłkarsko. To, że coś z tego będzie, uświadomiłem sobie w końcówce poprzedniego sezonu - zrobiliśmy najpierw awans do ligi makroregionalnej junior starszy, później zajęliśmy w niej 3. miejsce. Pod koniec sezonu, kiedy nie graliśmy już o nic, trener kazał mi odpocząć. Powiedział, że zaczynam przygotowania z pierwszym zespołem - opisuje Piła.

 

W rundzie jesiennej rozegrał łącznie sześć meczów. - Chciałbym utrzymać dyspozycję z końcówki rundy w sensie gry. Wykorzystywać wszystkie szanse, cieszyć się każdym treningiem, meczem. Jak się skończyła runda, to przyłożyłem się mocniej do nauki, musiałem nadrobić zaległości spowodowane grą w piłkę - przyznaje 18-latek, który prywatnie trzyma kciuki za Real Madryt oraz AC Milan. 

 

- Milanowi kibicujemy razem z tatą, to on mnie nakręcił na bycie "rosonerrim". Jestem dumny, że gra tam Krzysztof Piątek, a przecież pochodzimy z tego samego regionu. Dzierżoniów leży blisko Świdnicy. Chciałbym kiedyś, aby moja kariera potoczyła się podobnym torem jak jego. Kiedy okazało się, że Krzysiek zagra w moim Milanie, uśmiech nie schodził mi z twarzy. To niesamowite. Chciałbym, żeby Milan wrócił do poziomu, jaki prezentowali za czasów Maldiniego, Kaki, Szewczenko, Gattuso. Życzę sobie, żeby Piątek poprowadził ich znów na szczyt - kończy Piła. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku