Do ekstraklasy wraca Warta, Zielona Energia Poznania! "To nasze wielkie mistrzostwo świata"

2020-07-31
Wielki, ogromny sukces Warty Poznań stał się faktem. "Zieloni" zagrają w przyszłym sezonie w PKO Ekstraklasie. - Napisaliśmy nową, piękną historię tego utytułowanego klubu - cieszą się piłkarze z drużyny trenera Piotra Tworka.

Warta to trzeci zespół, razem z Podbeskidziem Bielsko-Biała oraz Stalą Mielec, z Fortuna 1 Ligi, który dostał się do ekstraklasy. - Wszyscy zasłużyliśmy na awans. To jednak my zrobiliśmy największą niespodziankę. Przy naszych możliwościach wyciągnęliśmy maksa. Stal i Podbeskidzie przed sezonem były faworytami, my rodziliśmy się w trakcie sezonu. Należą się wielkie słowa uznania dla naszej bandy - mówi kapitan Warty Bartosz Kieliba.

 

Koledzy podzielają zdanie swojego kapitana. - Tego nie da się opisać słowami. Nie wiem co powiedzieć! Chyba musi kilka dni minąć, zanim się oswoję z myślą, że jesteśmy w ekstraklasie. Szok. Historia zatoczyła koło, Warcie się to należało za te wszystkie trudne momenty. Rok temu na zgrupowaniu w Jarocinie zebraliśmy się w dziesięciu i chcieliśmy zdobyć 20 punktów w rundzie. Wyszło jak wyszło - emocjonuje się skrzydłowy Michał Jakóbowski. - Dla mnie jest to wielkie mistrzostwo świata to, co dokonaliśmy, przecież zadaniem mieliśmy, aby się utrzymać. Zrobiliśmy jednak niezły numer wszystkim w Poznaniu. I za trzy tygodnie gramy w 1. kolejce z Lechią Gdańsk. Trudno mi to ogarnąć co się stało. Nie dociera to do mnie. Trudno mi wyobrazić sobie Wartę w ekstraklasie, tymczasem tak będzie... Przynieśliśmy chlubę Warcie, która po 25 latach wraca do ekstraklasy. To klub z wielką historią, a my godnie go reprezentowaliśmy. Uważam, że z przebiegu sezonu wywalczyliśmy zasłużony awans - podkreśla pomocnik Robert Janicki.

 

Poznaniacy dostali się do wyższej klasy rozgrywkowej dzięki wygraniu baraży. W półfinale 1:0 ograli Bruk-Bet Termalikę Nieciecza, w finale ograli 2:0 Radomiaka Radom. - Pierwsze 35 minut należało do nas, potem Radomiak na chwilę przejął inicjatywę. Ale odzyskaliśmy kontrolę - zaznacza Jakóbowski, który wywalczył drugą "jedenastkę" dla Warty, kiedy nieprzepisowo powstrzymywał go Mateusz Cichocki. Pewnym wykonawcą "jedenastki" okazał się Mateusz Kupczak. Kupczak w finałowym pojedynku dwa razy wpisał się na listę strzelców, skutecznie uderzając z 11. metra.

 

- Mateusz potrafi trzymać nerwy na wodzy. Nawet nie było innego kandydata do wykonania tych jedenastek. Sprostał zadaniu, dokładając cegiełkę do awansu - zaznacza Janicki. - Mati nie tylko w decydującym spotkaniu, ale też przez cały sezon pokazywał, że jest odporny psychicznie. Wyszło na nasze. Niektórzy mocno powątpiewali, czy na pewno chcemy awansować. Udowodniliśmy, że od początku do końca walczyliśmy zaciekle o to mimo słabszego momentu po przerwie pandemicznej - wyjaśnia Kieliba.

 

Warta w sezonie zasadniczym zajęła 3. miejsce. W barażach była więc uprzywilejowana, bo wszystkie mecze grała u siebie w Grodzisku Wielkopolskim. Ale na ten przywilej w stu procentach sami zapracowali. - Chciałem już wyjść z pierwszej ligi. To że udało się akurat z Wartą, to w ogóle kosmos! Mega się cieszę, że mogłem przysłużyć się Warcie. Miałem za cel atak ekstraklasy i udało się! - mówi Robert Janicki.

 

I jeszcze na koniec Bartosz Kieliba: - Jestem nie tyle dumny jako kapitan Warty, co czuję dumę jako człowiek, który pokonywał z Wartą kolejne szczeble. To cudowne uczucie, osiągnęliśmy coś wspaniałego.

Autor: 1liga.org, Fot. 400m.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku