Chrobry bierze Banaszewskiego. "To bardzo funkcjonalny piłkarz"

2020-02-11
Przejście do Arki miało być kontynuacją dobrze zapowiadającej się kariery. Jednak w ekstraklasie nie zrobił furory, po półtora roku pożegnał się z Gdynią. Maksymilian Banaszewski w Chrobrym Głogów zamierza wrócić do formy, którą prezentował w Stali Mielec.

To dzięki grze w Stali Banaszewskim zainteresowała się Arka. Gdy żółto-niebieskich przejmował Zbigniew Smółka, na liście życzeń trenera widniało nazwisko pomocnika. Smółka bardzo chciał w swoim zespole byłego podopiecznego i dopiął swego zimą 2019 roku. Wtedy transfer stał się faktem. Panowie znali się z czasów wspólnej pracy w Mielcu. Pracowali razem przez jeden sezon - 2017/18. Banaszewski strzelił wówczas sześć goli. W rundzie jesiennej następnego sezonu rozegrał 18 meczów, trafił raz, zaliczył trzy asysty. Wiosną biegał już po boiskach ekstraklasy.

 

W Arce Smółki rozpoczął rundę wiosenną w podstawowym składzie. Zagrał z Koroną Kielce, Zagłębiem Sosnowiec, Piastem Gliwice. Kolejne tygodnie były dla niego mniej udane. Praktycznie zniknął z pola widzenia. Czasami wchodził z ławki, dostał jeszcze jedną szansę w wyjściowej jedenastce. I tyle. W międzyczasie Smółka odszedł z Arki, przyszedł Jacek Zieliński. W trwającym sezonie Zieliński odsunął Banaszewskiego od składu. Nowy szkoleniowiec gdynian Aleksandar Rogić w ogóle nie stawiał na pomocnika. Ten wylądował w czwartoligowych rezerwach. Z nieciekawej dla siebie sytuacji wyrwał się dzięki transferowi na Dolny Śląsk. 

 

Na dzień dobry w nowym klubie, Banaszewski przyznał, że wpływ na jego decyzję o zmianie barw miała osoba trenera Ivana Djurdjevicia. - Już przed sezonem bardzo zabiegał o moje przyjście do Głogowa. Byliśmy cały czas w kontakcie. Wtedy jednak zdecydowałem się pozostać i walczyć o skład w Ekstraklasie - powiedział klubowym mediom.

 

- W karierze każdego piłkarza są wzloty i upadki. Maks trafił akurat na słabszy moment w Arce. Zrobił krok do tyłu, żeby zrobić dwa w przód. Decydując się na Chrobrego, podjął odważną decyzję. On mocno w siebie wierzy, jest przekonany, że może nam pomóc. A my mu pomożemy. Mimo młodego wieku jest ograny, doświadczony. Ma głód piłki, chce coś udowodnić - mówi Djurdjević.

 

Pomijając słabszy okres w klubie z Gdyni, 24-latek sukcesywnie pracował na swoje nazwisko. Po opuszczeniu Unii Warszawa związał się ze Zniczem Pruszków, w którym występował przez kilka lat, rozgrywając w nim 163 mecze, strzelając 13 goli. - Jak prowadziłem rezerwy Lecha był pomysł, aby ściągnąć Maksa. Wtedy wybrał Znicz,  został w 2 lidze, awansował do 1 ligi - podkreśla szkoleniowiec Chrobrego.

 

Także Banaszewski to piłkarz dobrze mu znany. A sam zawodnik ma sporo atutów. - Dobra kontrola piłki w pojedynkach jeden na jeden. Gra kombinacyjna. Daje nam wiele nowych możliwości w ataku, przez co możemy być groźniejsi w ofensywie. Lubię zawodników uniwersalnych. Mówię o kimś takim bardzo funkcjonalny, bo zabezpiecza kilka pozycji, pełniąc różne funkcje. Nie jesteśmy zespołem, który ma komfort posiadania dwóch piłkarzy o zbliżonym poziomie na każdej pozycji. Opieramy się na wąskiej grupie zawodników, w dodatku przywiązanych do jednej pozycji. Dlatego trzeba szanować uniwersalność Maksa. Zawsze przyda się więcej jakości w zespole. To ważne, aby znów poczuł piłkę. W zależności od potrzeb, sytuacji meczowej, zadecydujemy, gdzie najbardziej się przyda - podkreśla opiekun głogowian.

 

Dziś Banaszewski chce odbudować reputację w Fortuna 1 Lidze, skąd trafił do ekstraklasy. W młodości dawał sygnały, że piłka może odgrywać ważną rolę w jego życiu. W wieku 15 lat został zaproszony na testy do Ajaksu Amsterdam. Tam uczył się gry w systemie 1-4-3-3, poznawał inny świat piłki - tej w najlepszym wydaniu. Treningi w akademii, świetni trenerzy, opieka - miał to na wyciągnięcie ręki. Holendrzy byli z niego zadowoleni, rozważali nawet ściągnięcie rodziców Maksa, żeby Banaszewski czuł się swobodniej w stolicy Holandii, jednak umowa nie została podpisana.

 

- Nigdy nie miałem większych problemów z językiem angielskim, ale te zapisy były wyjątkowo skomplikowane, napisane językiem prawniczym. Nie rozumiałem ich. Grecy się w to wszystko wmieszali, przedstawiciele Ajaksu zaczęli się z nimi spierać. Ostatecznie do transakcji nie doszło - opowiadał "Przeglądowi Sportowemu". 

 

Dalszy ciąg tej historii to wspomniany już Znicz, Stal, Arka, aktualnie Chrobry. - Wiemy jaka jest dzisiejsza piłka. Granice między ligami zacierają się. Wystarczy jedna dobra runda, aby wybić się wyżej. Wierzymy w Maksa. Chcemy wykonać dobrą pracę, sprawić, że dzięki nam się odbuduje - podkreśla Djurdjević.  

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku