Bełchatowscy chłopcy z ferajny

2020-11-19
Trudno w grze GKS-u Bełchatów i postawie piłkarzy tego klubu nie doszukiwać się nawiązania do tytułu klasyki światowego kina. Wprawdzie zawodnicy trenera Marcina Węglewskiego nie wstępują na gangsterską drogę, ale stworzyli więzi, które zwłaszcza w trudnej sytuacji dają im motywację do godnego reprezentowania GKS-u na boisku.

GKS Bełchatów pozytywnie zaskakuje. Znów, można by dodać. Mimo trudności wewnątrz klubu, w szatni panuje jedność, dzięki której drużyna "Brunatnych" punktuje, kiedy nikt na nich nie stawia. Sezon bełchatowianie zaczynali z dwoma minusowymi punktami. Po drugiej kolejce byli już na plusie. Właśnie ograli 2:1 Arkę na wyjeździe, nie przegrywając szóstego meczu z rzędu. Mają w tej chwili na koncie cztery zwycięstwa, cztery remisy i cztery porażki.

 

- Może niepotrzebnie ludzie spisywali nas na straty? My wierzyliśmy w siebie i w to, że ciężka praca obroni się na boisku. Pokazujemy, że nie jesteśmy tacy słabi, jak się o nas mówi - tłumaczy pomocnik Łukasz Wroński, jeden z bohaterów spotkania w Gdyni. To on dwukrotnie obsłużył skutecznym podaniem Przemysława Zdybowicza, który strzelił dwa gole.

 

- Mamy w szatni bardzo dobrą atmosferę, przez co szybko zaskoczyliśmy. Czuć pozytywny klimat tej szatni. Nie jesteśmy ze sobą długo, jednak każdy z nas wie, co należy do jego zadań. Jesteśmy zgrani, dajemy z siebie maksa, stąd takie efekty. Fajnie, że idą za tym dobre wyniki - dodaje Wroński, autor czterech asyst w obecnych rozgrywkach.

  

- Bełchatowska ferajna? Pasuje! Stanowimy bardzo zgraną paczkę. Tym chłopakom należy się duży szacunek za to, co robią. Nie dawano nam szans na regularne punktowanie, tymczasem punktów mamy 14 - zaznacza trener Marcin Węglewski.

 

GKS przed meczem w Gdyni w pięciu kolejnych spotkaniach nie stracił gola. Zremisował bezbramkowo ze Stomilem Olsztyn, Sandecją Nowy Sącz, Widzewem Łódź oraz pokonał 1:0 Zagłębie Sosnowiec, a także 3:0 Akplan Resovię. Z Arką wygrał 2:1, tym samym Paweł Lenarcik przerwał serię bez wpuszczonej bramki (570 minut).

 

- Uważam, że było to nasze najlepsze spotkanie w defensywie i w ataku. Czuliśmy, że mamy mecz pod kontrolą, dobra gra pozwoliła nam dowieźć zwycięstwo do końca - podkreśla Wroński.

 

Zdaniem Węglewskiego jego zespół zrealizował na Arce wszystkie założenia, lecz już wcześniej piłkarze GKS-u rozgrywali bardzo dobre zawody. - Mieliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę w Opolu. Bardzo dobrze prezentowaliśmy się z Zagłębiem. Tak naprawdę nie wyszedł nam tylko mecz w Niecieczy, gdzie byliśmy tłem dla gospodarzy. W pozostałych meczach nie odstawaliśmy od rywala - stwierdza trener.

 

Nad morzem GKS przełamał wyjazdową niemoc: wygrał pierwszy raz na terenie rywala od 28 czerwca i pojedynku z Wigrami Suwałki (4:2). - Nie wiedzieliśmy, dlaczego tak się działo. Okazji, by się przełamać, nie brakowało. Przełamanie na Arce tym bardziej cieszy, bo to dobry zespół. Poza tym w Gdyni głośno mówi się o awansie. Punkty są bardzo ważne to raz, a wywiezione z takiego terenu, smakują dodatkowo - przyznaje Węglewski.

 

Warto podkreślić, że GKS posiada młody skład. Jest wielu młodzieżowców, lecz to nie przeszkadza w częstym zaskakiwaniu w lidze. - Ta nasza mieszanka młodości z doświadczeniem zdaje egzamin. Doświadczenie do drużyny wnoszą Mariusz Magiera, czy Marcin Sierczyński. Do tego Seweryn Michalski, Wroński, którzy grali na tym poziomie i w ekstraklasie. To pomaga. Paweł Lenarcik zaś mimo młodego wieku posiada już spore doświadczenie. Dziś jest jednym z liderów GKS-u. Mateusz Szymorek, wychowanek klubu, swoje doświadczenie przekłada na tych młodych chłopaków. Jak na przykład na Bartłomieja Eizencharta, który regularnie gra - wymienia szkoleniowiec bełchatowskiej drużyny.

  

- Buduje mnie to, że jest pozytywna energia w zespole, choć kłopoty nas nie omijają. Liczymy, że światełko w tunelu w końcu się zapli. My ze swojej strony sportowej robimy, co potrafimy najlepiej. Ferajna gra, a ludzie są zadowoleni! - podsumowuje Węglewski.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku