Bartłomiej Wasiluk power. Jego strzały są utrapieniem dla bramkarzy

2020-10-13
Bartłomiej Wasiluk nie jest bramkostrzelnym zawodnikiem. Jednak jak już strzeli gola, to często są to efektowne trafienia, które charakteryzuje niezwykła siła uderzenia. W ten sposób pomocnik Akplan Resovii dał się poznać w meczu ze Stomilem Olsztyn. Okazuje się, że to nie pierwszy przypadek w jego przygodzie z piłką, kiedy trafia do siatki po silnym strzale z dystansu.

Akplan Resovia wykonuje rzut wolny z boku pola karnego. Piłkę wybija obrońca Stomilu, ta wychodzi poza obręb "szesnastki", gdzie dopada do niej Bartłomiej Wasiluk. Pomocnik nie zastanawiając się ani przez chwilę, uderza sytuacyjnie. Gol, rzeszowianie prowadzą 1:0. Zawodnik zdobywa bramkę do szatni, zwycięstwa beniaminkowi nie udaje się dowieźć. Remis tracą w 90. minucie.

 

- Nie był to najładniejszy gol w mojej przygodzie z piłką. Takie zaliczyłem w Sokole Ostróda, w meczu nieoficjalnym, z ok. 25-30 metrów z wolnego. Ładne gole strzelałem także dla Nadwiślana Góra, czy ROW-u Rybnik. Co do Olsztyna: już na rozgrzewce przed meczem czułem, że piłka mnie szuka. Kiedy w meczu piłka była kontrująca, musiałem odpowiednio ustawić nogę i po prostu w nią trafić - mówi Wasiluk. I dodaje, że zawsze dysponował silnym uderzeniem: - To mój dar od Boga. Dużo daje mi pozostawanie po treningu, aby dodatkowo postrzelać na bramkę, ćwicząc siłę. W trakcie treningów zdarzało się, że piłka przebiła siatkę i przeleciała na drugą stronę. To jednak bardziej wina wadliwej siatki. Normalnie siatki są na tyle mocne, że strzały ich nie ruszą. Za to są przypadki, że na zajęciach, gdy uderzam, to bramkarz nawet nie zdąży zareagować.

 

Drużyna trenera Szymona Grabowskiego w drugim meczu z rzędu strzela gola, który jest efektem uderzenia zza pola karnego. Wcześniej Radosław Adamski zaskoczył tak golkipera Łódzkiego Klubu Sportowego Dawida Arndta. Wasiluk podkreśla, że to wyćwiczony schemat. - Trener wymaga, abyśmy decydowali się na uderzenia z daleka. W ten sposób dajemy bramkarzowi rywala szansę na popełnienie błędu, stwarzając sobie szansę na bramkę - zaznacza.

 

W klasyfikacji kanadyjskiej środkowy pomocnik Resovii ma na koncie po jednym golu i asyście. Asystował w 1. kolejce w wygranym 3:0 meczu z Puszczą Niepołomice. - Nigdy nie miałem jakiś powalających statystyk. Poza tym, od zawodnika grającego na pozycji defensywnego pomocnika wymaga się dobrej gry w destrukcji. Od ofensywy są inni. Ja po prostu daję z siebie sto procent na boisku. Czuję, że zarówno kibice, trener, jak i koledzy, doceniają moją grę. Jeśli zaś chodzi o mecz z Puszczą: nie była to wybitna asysta, przeciwnik chciał zagrać między linie, odebrałem piłkę, Karol Twardowski dopełnił formalności - przyznaje Wasiluk, który debiutuje w tym sezonie na pierwszoligowym poziomie.

  

- Ta moja przygoda z piłką rozwija się w miarę harmonijnie. Zacząłem w wieku 17 lat w 3 lidze w barwach Chełmianki Chełm. Z czasem były występy w 2 lidze. Uzbierałem tam sto gier, reprezentując barwy Nadwiślana Góra, Stali Stalowa Wola, ROW-u Rybnik. Mam nadzieję, że krok po kroku będę robił progres i może w niedalekiej przyszłości wejdę na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce - stwierdza.

 

Wasiluk pochodzi z Białej Podlaskiej. W miejscowym TOP-ie stawiał pierwsze kroki w futbolu. Potem rywalizował już z seniorami. Piłkarzem jest także jego brat Adam (bramkarz). On też zaczynał od TOP-u, następnie trenował w Podlasiu Biała Podlaska, Orlętach Radzyń Podlaski. - Obecnie pozostaje bez klubu. Mieszka w Kaliszu, czeka na telefon. Jest trzy lata starszy, więc kiedy ja przychodziłem do TOP-u, Adam szedł dalej. Nasze drogi nie spotkały się w jednym klubie. Czy miałem więcej szczęścia? Możliwe. Ale dość długo grał w 3 lidze, czy to w KKS-ie Kalisz, Stali Rzeszów, Olimpii Elbląg. Z drugiej strony, uważam, że nie potoczyło się to tak, jak powinno. Mam nadzieję, że jeszcze znajdzie klub w 2 lidze - tłumaczy Bartłomiej Wasiluk.

 

Młodszy z braci Wasiluków ma przed sobą ważny cel: pomóc Resovii utrzymać się w Fortuna 1 Lidze. Ostatnie występy beniaminka dają nadzieję, że wraz z lepszą grą przyjdą lepsze wyniki. - Z wyjątkiem spotkań z Miedzią i Termaliką, które nam absolutnie nie wyszły, jakbyśmy grali teraz to jestem pewien, ża zaprezetowalibyśmy się inaczej, to w pozostałych zbieraliśmy frycowe. Uczyliśmy się ligi. Pokazaliśmy jednak, że wyciągamy wnioski. Mamy więcej doświadczenia. Gramy teraz bardzo zorganizowaną piłkę w defensywie. Zagęściliśmy środek pola. Dobrze to wygląda. Uważam, że z meczu na mecz idziemy w dobrym kierunku. We wszystkich spotkaniach, poza tymi wyjątkami, dobry wynik był w naszym zasięgu. Mam nadzieję, że w najbliższych pojedynkach będziemy regularniej punktowali - kończy zawodnik. 

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku