Bartłomiej Poczobut - ten w Stali od „efektów specjalnych”

2022-11-09
Bartłomiej Poczobut kolejny raz zaskoczył. Gdy wydawało się, że długo nie zdobędzie ładniejszej bramki niż w Gdyni z Arką przebił samego siebie w Bełchatowie w pojedynku ze Skrą Częstochowa. Sposób, w jaki trafił do bramki, może przywołać wspomnienia z golami najlepszych techników futbolu. Pomocnik Stali Rzeszów w ostatnich miesiącach stał się ekspertem od „efektów specjalnych”.

Poczobut bardzo dobrze radzi sobie w Stali Rzeszów. Pod względem liczb jest bliski przebicia wyniku z poprzedniego sezonu, kiedy w 29 meczach eWinner 2. Ligi strzelił trzy gole oraz zaliczył pięć asyst. Jedną asystę dorzucił także w Fortuna Pucharze Polski. Po 17. kolejkach tego sezonu (sam wystąpił w 14 spotkaniach) w Fortuna 1. Lidze jego statystyki w klasyfikacji kanadyjskiej prezentują się następująco: 4 gole i 2 asysty. Efekt dopełnia styl tych trafień. W ostatniej kolejce mimo znacznej odległości od bramki uderzył tak, że bramkarz rywali nie zdążył zareagować. Jedyne co mógł zrobić Karol Szymkowiak w 75. minucie to tylko wyjmować piłkę z bramki. A Poczobut udowodnił, że piłka ewidentnie siedzi mu na nodze. Już w wyjazdowym spotkaniu z Arką w Gdyni uderzył w taki sposób, że Kacper Krzepisz musiał sięgać do sieci. To był na tyle precyzyjny strzał, że praktycznie nie dał szans Krzepiszowi na odpowiednią reakcję. – Na trybunach było wielu moich znajomych, więc bramkę miał kto oglądać. Cieszę się tym bardziej, że słyszałem jak mnie wspierali – powiedział pomocnik Stali, który także w minionym sezonie pokazał się z efektownej strony – filmik poświęcony tym zagraniom został umieszczony nawet w mediach społecznościowych klubu z Podkarpacia. Po to, żeby zobrazować skalę efektowności Poczobuta. 

 

Jednak nie tylko w ligowych rozgrywkach 29-latek dał próbkę swoich technicznych umiejętności. W pucharowym meczu z Koroną Kielce ładnie wykończył akcję, która pozwoliła Stali doprowadzić do remisu (tamten pojedynek zakończył się remisem 3:3 – Korona wygrała w serii rzutów karnych 10:9). Później strzelił gola samobójczego w starciu z Zagłębiem Sosnowiec, kilka kolejek później zdobył bramkę na Arce, trafił z karnego z GKS-em Tychy i zaliczył efektowne trafienie przeciwko Skrze. Admin konta Polsatu Sport na Twitterze porównał tego gola z Ricardo Quaresmą. Portugalczyk lubuje się w nietuzinkowych golach. Poczobut nie bez powodu nazywany jest także „Poczaldo”. 

Jest pewien paradoks w tej sytuacji, bo trener rzeszowian wcale nie jest zwolennikiem strzałów dla strzałów, a już zwłaszcza z dystansu. – Pracujemy tak, by oddawać uderzenia z jak najbardziej dogodnych pozycji, a im bliżej bramki przeciwnika, tym lepiej. Ja piłkarzom nie polecam piłkarzom uderzać z daleka – mówił Daniel Myśliwiec przed meczem ze Skrą, w którym to meczu Poczobut zdecydował się na uderzenie z dalszej odległości, co przyniosło efekt w postaci pięknego gola. To jednak może być element pewnych wyuczonych schematów, ale też umiejętności samego zawodnika. 

– Wiedząc, że powinniśmy strzelać więcej goli, robimy wszystko w treningach, żeby tych bramek rzeczywiście zdobywać częściej. Na przykład przed meczem z GKS-em Katowice w każdym ćwiczeniu akcji ofensywnych położone były imitacje manekinów, aby zablokować ponad połowę powierzchni bramki. Dzięki temu nasi piłkarze mieli utrudnione zadania i musieli uderzać w określone sektory – powiedział Myśliwiec. I w takim sektorze w porę znalazł się w Bełchatowie Poczobut, który przymierzył i trafił idealnie.

 

Poczobut jest tyleż ważnym piłkarzem dla Stali, co zawodnikiem potrafiącym „zrobić show” efektowną bramką. Pasuje do definicji drużyny, która robi w Fortuna 1. Lidze hałas. 29-latek robi w zasadzie więcej niż powinien. Operuje przecież na pozycji defensywnego pomocnika, zatem wymagania wobec niego są inne. Tymczasem on nie dość, że gra niemal od deski to deski, to jeszcze ma liczby. Jakaż to odmiana w porównaniu z Widzewem, którego piłkarzem był w sezonach 2019/20 oraz 2020/21. Też więcej grał niż nie grał, tyle że w blisko 70 występach uzbierał jednego gola. Za to nader często otrzymywał kartki. Tych (żółte) zebrał w Łodzi 15.

Ta statystyka z drugiej strony pokazuje za jak newralgiczne miejsce na boisku odpowiada. W GKS-ie Katowice w sezonie 2018/19 dostał 15 kartek plus dwie czerwone jako kumulacja dwóch żółtych. W Stali w minionych rozgrywkach obejrzał 10 żółtych kartoników. W ostatnich 10 sezonach ujrzał 73 żółte kartki, lecz strzelił przy tym 10 goli i miał 11 asyst. Typowy dzień nietypowego defensywnego pomocnika? 



Autor: Piotr Wiśniewski / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku