Arkadiusz Aleksander, czyli człowiek Sandecji i wielu funkcji w klubie

2021-01-25
Arkadiusz Aleksander właśnie zaczął sprawować kolejną funkcję w Sandecji Nowy Sącz, w której grał w piłkę i kończył karierę, w której był dyrektorem sportowym, wiceprezesem, a obecnie jest prezesem. Jakie ma plany na rozwój klubu?

Kiedy Aleksander postanowił zakończyć karierę piłkarską - było to w sezonie 2015/16 - zdążył jeszcze strzelić 15 goli dla Sandecji. Łącznie w barwach nowosądeckich "bianconerich" zdobył 63 (w 127 spotkaniach) bramki. Wcześniej grał w Olimpii Grudziądz, Arce Gdynia, Flocie Świnoujście, Sandecji, Odrze Wodzisław Śląski, Widzewie Łódź, Górniku Zabrze, Śląsku Wrocław. W międzyczasie trafiał do siatki w cypryjskim Nea Salamina Famagusta.

 

Przez wiele lat występował na poziomie 1 ligi. Reprezentował w niej barwy czterech klubów, co pozwoliło mu zostać najskuteczniejszym strzelcem tej klasy rozgrywkowej w XXI wieku. To efekt 87 bramek. Po "zawieszeniu butów na kołku" został dyrektorem sportowym "Sączersów". Sprawował tę funkcję w ekstraklasie. W 2018 roku odszedł jednak z Sandecji, do której powrócił pod koniec lipca 2020 roku, by być wiceprezesem. W styczniu tego roku mianowano go prezesem drużyny z Nowego Sącza.

 

- Do kompletu brakuje jeszcze tylko, żebym został trenerem - śmieje się Aleksander. - Krok po kroku piąłem się coraz wyżej, aż zaszedłem najwyżej, jak się da w klubie. Przy czym, skala mojej odpowiedzialności w porównaniu z ostatnim półroczem, kiedy byłem wiceprezesem, nie zmienia się. Nie wpływa to w żaden sposób na działanie klubu. Od razu też zaznaczę, że nie było to moim celem, nie dążyłem do objęcia funkcji prezesa. Takie zaistniały okoliczności. Cieszę się, że właściciel klubu obdarzył mnie takim zaufaniem. Ale nie ukrywam, że nie ma lepszego zawodu na świecie niż piłkarz! Będąc piłkarzem odpowiadam za siebie, jako prezes odpowiadam za cały klub, w tym za piłkarzy.

 

- Mamy kilka projektów, które chcemy rozwijać. Od sierpnia, odkąd jestem w Sandecji, wrócili do klubu główni sponsorzy. Ci, którzy byli z nami w ekstraklasie. Zmienił się klimat, jeśli chodzi o odbiór Sandecji przez lokalne środowisko przedsiębiorców. Kiedy awansowaliśmy do ekstraklasy,  to nie mieliśmy wolnego miejsca na koszulce, czy banerach stadionowych. A kiedy wróciłem, raport Deloitte pokazał, że mamy trzech sponsorów. Najmniej w 1 lidze. Teraz jest ich około dwudziestu - mówi nowy prezes "bianconerich" z Fortuna 1 Ligi.

 

Pierwsze efekty "rządów" Aleksandra miały miejsce jesienią. W poprzedniej rundzie piłkarze Sandecji grali w koszulkach z logiem firmy Konspol na przodzie. - To firma z Nowego Sącza, która należy do jednego z największych koncernów spożywczych na świecie - tłumaczy prezes.

 

Czy jego osoba pomaga w nawiązywaniu nowych relacji biznesowo-partnerskich na linii firma - Sandecja? - Takie drzwi otwierają wiedza, umiejętności i podejście do sponsora. Stworzenie odpowiedniego klimatu i atmosfery rozmów. I nie jest ważne, skąd pochodzisz, tylko jak rozmawiasz. Liczą się fachowość i profesjonalizm - przekonuje były piłkarzy i dyrektor sportowy "Sączersów".

 

Skoro jesteśmy już przy kwestiach sportowych, to Sandecja nie planuje większej rewolucji w zimowym okienku transferowym. - Nie chcemy robić żadnych gwałtownych ruchów. Wyznaję zasadę, że trzeba ufać tym ludziom, których masz. Entuzjazm trenera Dariusza Dudka przełożył się na zespół. Chłopacy uwierzyli w to, że potrafią grać w piłkę. Patrząc na naszą kadrę, nie jesteśmy zespołem, który powinien walczyć o utrzymanie. W sporcie tak bywa, że jak wpadniesz w dołek to ciężko z niego się wydostać. Dzięki trenerowi Dudkowi końcówka jesieni w naszym wykonaniu wyglądała bardzo dobrze. Trochę się dźwignęliśmy. Ale nie możemy stracić koncentracji, bo cały czas jesteśmy blisko ostatniego miejsca. Żebyśmy nie musieli do końca drżeć o utrzymanie - stwierdza Aleksander, który jest mocno zżyty nie tylko z Sandecją - także z lokalnym środowiskiem.

 

- Urodziłem się w Nowym Sączu. Mieszkałem tutaj do 15. rok życia. Później sporo czasu spędziłem we Wrocławiu, gdzie uczyłem się w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Następnie biegałem w koszulce Śląska, studiowałem w tym mieście. Grając w wielu klubach, pewne rzeczy podpatrywałem, widziałem jak funkcjonują kluby, jak rządzą nimi właściciele, prezesi. Wiedziałem na jakiej płaszczyźnie Sandecja ma braki. To pomaga w wykonywaniu obowiązków prezesa - zaznacza.

 

Aleksander w trakcie kulminacyjnego momentu pandemii udostępnił swoje wrocławskie mieszkanie dla pracowników służby zdrowia, dbających o nasze zdrowie w dobie koronawirusa. - Wiele osób skorzystało z tej pomocy. Obecna sytuacja sprawiła, że temat stracił na aktualności. Nie ma już zapotrzebowania na takie usługi. Życie się normuje. Teraz zamierzam pomóc Sandecji - kończy.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku