Arka postawiła się Rakowowi. Prowadziła, jednak przegrała

2021-05-02
Niespodzianka była o krok. Do 81. minuty Arka prowadziła w finałowym meczu Fortuna Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa i potem straciła dwie bramki, które zapewniły wygraną i trumf w rozgrywkach przedstawicielowi ekstraklasy. Gdynianie nie dawali za wygraną, lecz musieli pogodzić się z minimalną porażką.

Raków Częstochowa - Arka Gdynia 2:1 (0:0)

Bramki: Ivi Lopez 81, David Tijanić 89 - Mateusz Żebrowski 57

 

To, że finał Pucharu Polski jest świętem, wydarzeniem dużej rangi, świadczy fakt, że na trybunach stadionu Motoru pojawiło się wiele ważnych postaci polskiej piłce. Poczynaniom pierwszoligowca i przedstawiciela ekstraklasy przyglądał się selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa. I sam selekcjoner mógł być zaskoczony początkiem meczu, bo Arka odważnie podeszła pod swojego przeciwnika, grała wysokim pressingiem i jako pierwsza stworzyła zagrożenie pod bramkę, jednak Mateusz Żebrowski nie trafił w bramkę. 

 

Plan taktyczny Arki na pierwszą połowę zdał egzamin, bo faworyt z Częstochowy nie stwarzał sytuacji. Dopiero w 29. minucie częstochowianie oddali pierwszy celny strzał w meczu. Z uderzeniem Marcina Cebuli nie miał problemów Krzepisz. A skoro mowa o Krzepiszu, to młody golkiper żółto-niebieskich należał do jednych z bohaterów gdyńskiej drużyny w tej edycji pucharu. Bardzo dobrze bronił we wcześniejszych rundach, zatrzymał Piasta w półfinale, m.in. broniąc rzut karny Bartosza Rymaniaka w serii "jedenastek". 

 

O ile początek należał do arkowców, o tyle z czasem inicjatywę przejęli piłkarze Rakowa. Jednak z ich przewagi nie wynikało większe niebezpieczeństwo dla gdynian, którzy skupili się na obronie. Żółto-niebiescy konsekwentnie realizowali założenia taktyczne. Odcinali od podań groźnych skrzydłowych Rakowa, przez co ich przeciwnik zmuszony był rozgrywać akcje środkiem, gdzie dobrze ustawiony zespół Arki skutecznie przeciwstawiał się ekstraklasowiczowi. 

 

Na początku drugiej połowy w dobrej okazji znalazł się Andrzej Niewulis, kapitan Rakowa stanął oko w oko z Krzepiszem, ale przestrzelił. Chwilę później Arka prowadziła. Mateusz Żebrowski otrzymał piłkę od Fabiana Hiszpańskiego, który założył "siatkę" przeciwnikowi, podał Żebrowskiemu, a ten przelobował bramkarza. Takie wykończenie akcji wyraźnie zaskoczyło Dominika Holca, bo spodziewał się, że piłka przejdzie obok bramki, tymczasem spadła mu "za kołnierz". Co ciekawe, był to pierwszy celny strzał gdynian w meczu!

 

Gdynianie złapali wiatr w żagle, szybko mogli podwyższyć, tyle że Holec obronił uderzenie Żebrowskiego i dobitkę Macieja Rosołka. Zamiast bramki żółto-niebieskich, był gol dla rywala - Ivi Lopez huknął z 16. metra i zmieścił futbolówkę pod poprzeczką. W końcówce spotkania Raków wyprowadził skuteczną kontrę. Jeden jedyny błąd w ustawieniu obrony Arki kosztował ją utratę gola i utratę nadziei na zdobycie pucharu. Zwycięskiego gola strzelił David Tijanić. 

 

W końcówce Arka dążyła do wyrównania. Przycisnęła przeciwnika, lecz nic nie osiągnęła. Ostatecznie Raków, pierwszy raz w historii, wywalczył puchar. 

 

 

 

 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku