Apklan Resovia stawia na nowe twarze. "Celem spokojne utrzymanie"

2021-01-26
Apklan Resovia mocno przebudowuje kadrę przed rundą wiosenną. Do beniaminka Fortuna 1 Ligi dołączyło wiele nowych nazwisk, znanych choćby z występów na tym poziomie rozgrywkowym. To wszystko ma pomóc drużynie Radosława Mroczkowskiego w skutecznej walce o utrzymanie.

Jednak czy utrzymanie jest celem Apkan Resovii samym w sobie? Pytanie to wydaje się być zasadne, biorąc pod uwagę piłkarzy, jacy już dołączyli do zespołu z Rzeszowa. Kamil Antonik (22 lata, z doświadczeniem w ekstraklasie), Bartosz Jaroch (26 lat, awansował z Podbeskidziem Bielsko-Biała do ekstraklasy, gdzie rozegrał kilka meczów, łącznie występów w najwyższej klasie rozgrywkowej ma jedenaście), Karol Dybowski (23, ograny na poziomie 2 ligi, występował swego czasu w Bruk-Bet Termalice Nieciecza), Josip Soljić (33, doświadczenie w wielu europejskich ligach, kilkadziesiąt gier w Fortuna 1 Lidze w barwach Stali Mielec i Miedzi Legnica, później Wigry Suwałki), Jakub Wróbel (27, za nim gra w ekstraklasie - 22 spotkania w Stali i ŁKS-ie Łódź), w dodatku po kontuzji wraca Kamil Słaby (27). Do tego dwaj obcokrajowcy - Nemanja Marković (28 lat, ostatnio 2 liga serbska), Oliver Podhorin (28-letni Słowak, 85 meczów w słowackiej ekstraklasie).

 

- Chcieliśmy coś zmienić, podnieść rywalizację w zespole - mówi trener Radosław Mroczkowski. - Nie czujemy się mistrzami zimowego polowania. Dokonaliśmy niezbędnych uzupełnień składu na miarę możliwości finansowych oraz oczekiwań trenera Radosława Mroczkowskiego w konsultacji z radą nadzorczą nowo zawiązanej spółki CWKS Resovia Rzeszów. Jakość, miejmy nadzieję, że zostanie zweryfikowana pozytywnie na boisku - dodaje prezes sekcji piłki nożnej Apklan Resovia Jan Bieńkowski.

 

Priorytetem dla beniaminka Fortuna 1 Ligi było podniesienie konkurencyjności każdej formacji. I tak o bluzę z numerem jeden będzie walczył Dybowski. Na bok obrony ściągnięto Jarocha, który może także występować w środku defensywy. W roli bocznego obrońcy najlepiej czuje się Słaby (lewa strona). Obrońcą jest Marković, Podhorin (środkowy). Na boku pomocy operuje Antonik, Soljić zabezpiecza centralne strefy, Wróbel natomiast odpowiada za strzelanie goli.

 

- Końcówka poprzedniej rundy wykazała przede wszystkim konieczność wzmocnień na pozycji stoperów. Przesądziła o tym ilość kontuzji, która dotknęła nasz zespół w tej formacji. Podjęliśmy starania o sprowadzenie zawodników, którzy w minionych latach reprezentowali barwy Resovii. Tak się złożyło, że odpowiedzieli oni pozytywnie na nasze zapytanie. Opieraliśmy się także na konsultacjach prowadzonych z trenerem. Każdy ruch kadrowy powodowany był koniecznością wzmocnień. Tworząca się konkurencja w zespole ma wpłynąć na podniesienie poziomu sportowego. Taka sytuacja może tylko korzystnie wpłynąć na sytuację w drużynie. Oprócz tego myślimy o budowie zespołu w kategoriach długofalowych. Większość zawodników ma podpisane kontrakty z opcją przedłużenia - tłumaczy Bieńkowski.

 

Zatem krótkoterminowy cel rzeszowian to zachowanie statusu pierwszoligowca. Kiedy uda się go zrealizować, przed tak zbudowaną drużyną zostaną postawione kolejne zadania. - Znamy tych zawodników, oni znają 1 ligę, a o to nam chodziło. Doświadczenie jest nam potrzebne. Każdy z nowych zawodników prezentuje określoną wartość, daje coś ekstra do drużyny. Nasz zespół zmienia się. Wciąż czeka nas dużo pracy i działań, które sprawią, że z optymizmem będziemy patrzeć na rundę wiosenną - stwierdza Mroczkowski.

 

Zmiany, które zaszły wewnątrz drużyny były nieodzowne. - Skład, który wywalczył awans zapłacił w pierwszej rundzie frycowe. Brak ogrania na tym szczeblu rozgrywkowym przesądzał niejednokrotnie o naszej nieznacznej przegranej w poszczególnych meczach. Musieliśmy poszukać takich graczy, którzy pociągną grę i wpłynął na poprawę jakości. Jest to absolutnie zrozumiały kierunek preferowany w klubach pierwszoligowych. Trudno było iść w przeciwnym - zaznacza Bieńkowski.

 

Ligowy staż Soljicia, Jarocha, Wróbla może, w przypadku Apklan Resovii, robić różnicę. - Wobec każdego pozyskanego zawodnika mamy sprecyzowane oczekiwania. Bez wątpienia liczymy na to, że będą oni wartością dodaną. Chcemy także, aby swoją postawą i zaangażowaniem byli przykładem dla młodych adeptów ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego - utrzymuje sternik beniaminka z Podkarpacia.

 

Osobną kwestię stanowią zawodnicy zagraniczni. Sprowadzenie kogoś takiego zawsze wiąże się z ryzykiem, jeśli mówimy o nowicjuszach w Polsce. - W naszych oczach zyskali oni uznanie ze względu na doświadczenie i ogranie. Ich pozyskanie poprzedzone było dogłębną analizą przydatności do zespołu - analizuje prezes. - Cierpliwości. Skoro włączyliśmy ich do kadry, to znaczy, że mieliśmy świadomość, że będą cennym wzmocnieniem - przyznaje Mroczkowski. 

 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku