Adrian Błąd - oczywisty lider GKS-u

2021-08-16
"Adrian? Błąd!". "Adrian? Błąd!". Adriaaaan? Błąąąąd! - do tego typu dialogu pomiędzy spikerem, a kibicami wiele osób zdążyło się w Katowicach przyzwyczaić. 30-letni pomocnik zdobył ponad 30 bramek dla GKS-u, w kolejnym sezonie tylko potwierdza jak ważnym jest elementem drużyny.

Nie pierwszy, nawet nie drugi to raz, kiedy Błąd decyduje o ofensywie katowiczan. W poprzedniej kampanii ligowej - w 2 lidze - uzyskał 21 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Strzelił jedenaście goli, dołożył do tego dziesięć asyst. Dobrze wszedł także w sezon pierwszoligowy. Gra tak, jakby różnica poziomów nie miała znaczenia, jeśli na boisku czujesz pewność siebie.

 

- Nie czuję się liderem, a na boisku robię, to co potrafię najlepiej. Może moja gra i liczby są ok, tyle że nie przynosi nam to zbyt wielu punktów. Swoje bramki oddałbym za więcej punktów GKS-u - mówi skromnie, tyle że jego wpływ na GKS trudno nazwać skromnym. Ot początkiem rozgrywek 2020/21 potwierdza, że stał się liderem beniaminka w pełnym tego słowa znaczeniu. To co najważniejsze daje na boisku.

 

- Pasują mi katowickie buty lidera, jeśli już o to pytacie - śmieje się. I dodaje: - Nie zamierzam za szybko zmieniać tych butów, bo mi pasują. Związałem się emocjonalnie z GKS-em.

 

 

- Lider GKS-u? Oczywiście Błąd - potwierdza ekspert Polsatu Sport Janusz Kudyba. On w Adrianie dostrzega wiele cech predysponujących do bycia czołowym zawodnikiem drużyny. - Obserwowałem go jeszcze wtedy, gdy grał w młodzieżowych zespołach Zagłębia. Niektórzy zarzucali mu braki taktyczne, ale jedną cechę zawsze miał wysoce rozwiniętą: mental, który przejawiał się dużym zaangażowaniem w grę, wolą walki. Już jego trenerzy z najmłodszych lat powtarzali, że od zawsze był liderem mentalnym, pozytywnym przywódcą w szatni. W Katowicach jest już czwarty rok, raz że dojrzał, kwestie pozasportowe z pewnością miały tu znaczenie. Sprawy osobiste zawsze człowieka wzmacniają. Ma w sobie coś takiego, że jedną akcją potrafi rozruszać zespół - pójdzie na wślizgu, wda się w drybling. Takie rzeczy pchają drużynę - argumentuje Kudyba.

 

Błąd mógłby być typem zadaniowca ze względu na duże zaangażowanie. Jednak obecny szkoleniowiec GKS-u dostrzegł w nim atuty ofensywnego pomocnika.

 

- Od dwóch lat gram na innej pozycji niż skrzydłowy. Bycie "dziesiątką" wymaga innych piłkarskich atutów, spoczywa na mnie większa odpowiedzialność za grę. To mi akurat pasuje. Dobrze się czuję, pomaga mi to w jaki sposób chcemy gramy, jak się zamierzamy utrzymywać przy piłce. To inne schematy postępowania na boisku, inne zachowania. W roli "dziesiątki" musisz być bardziej kreatywny, bo jesteś częściej przy piłce. Rozmowa z trenerem na temat nowej pozycji była krótka. Wiedział jakie miałem liczby przed spadkiem z 1 ligi. Uznał, że to argument przemawiający za moją kreatywnością - opisuje Błąd.

 

Kreatywność 30-letniego wyraża się w sposobie kończenia wielu akcji lub szukaniu niestandardowych rozwiązań. Z Apklan Resovią Rzeszów zdobył bramkę z lewej nogi. Z Podbeskidziem Bielsko-Biała strzelił na 1:2, przywrócił nadzieję na korzystny wynik. Wreszcie w doliczonym czasie gry idealnie zagrał na głowę Arkadiusza Woźniaka. Nie są więc przypadkiem dobre liczby Błąda, pomocnik GKS-u stał się zawodnikiem efektownym i efektywnym.

 

- To jest dojrzałość Adriana. Kiedyś szarpał, próbował się przebić z piłką między dwoma piłkarzami za wszelką cenę. W GKS-ie nabrał wyrachowania. Lata gry owocują, przy akcji podnosi wysoko głowę, więcej widzi. Już nie na siłę, byle się wpakować w przeciwnika. Dużo więcej widzi, dostrzega kolegów - analizuje ekspert Polsatu Sport.

 

Taki styl gry Błąda pozwala mu zdobyć przychylność trybun. - Są piłkarze, którzy od początku czują klimat nowej szatni, tworzą atmosferę drużyny, mają poparcie kibiców. Adrian szybko zyskał poparcie fanów GKS-u. Tacy zawodnicy porywają trybuny, kogoś takiego kibice doceniają, tym bardziej że wiadomo jaka była presja na awans w Katowicach, której Błąd sprostał - kończy Janusz Kudyba.



Zobacz również



1 liga na Facebooku