1 Liga View: Paweł Bielak - ostatni, który gasi światło w szatni Sandecji

2020-05-20
Kiedy piłkarze powoli schodzą się na trening, kończą ostatnie rozmowy telefoniczne, odpisują na wiadomości, Paweł Bielak już na nich czeka. On swoje dawno zrobił: przygotował sprzęt, otworzył magazyn, sprawdził ogólny stan posiadania. "Łokietek" do szatni Sandecji wchodzi jako pierwszy i wychodzi jako ostatni.

Kitman to ktoś w rodzaju opiekuna drużyny. Dba o komfort i odpowiednie warunki treningu zawodników oraz sztabu szkoleniowego. W końcu to dzięki niemu zawodnicy mają co na siebie włożyć. Jest więc dla nich i dla trenerów bardzo potrzebną osobą. Kitmanami często zostają osoby z długoletnim stażem w klubie. Tak jak Paweł Bielak, który od 24 lat kibicuje Sandecji.

 

- Przed sezonem piłkarze dostają do swojego użytku cały komplet piłkarski, który trzymają u siebie w domu. Jeśli jakieś rzeczy przez przypadek zapomną, to wtedy idę do magazynu, aby uzupełnić braki w asortymencie takiego zawodnika. Do moich obowiązków należy też przygotowanie boiska na trening i mecz. Muszę wymalować linie, założyć siatki do bramki, ustawić chorągiewki w narożnikach. Kiedy jedziemy na wyjazd przygotowuję maserowi piłki, wydaję wody. W dniu meczu wieszam koszulki na wieszaku. Kładę obok spodenki, getry. Standardowy zestaw piłkarza to koszulka, spodenki, getry, buty. W zależności od warunków zakładają kurtki przeciwdeszczowe, czapki, rękawiczki. Latem za okrycie służy ortalion, zimą cieplejszy dres. Od czapek mocno  stroni Maciek Korzym – tutaj wychodzi jego góralski charakter - mówi Bielak. 

 

Dla Pawła Bielaka trening zaczyna się na długo przed wyznaczoną godziną zajęć. I kończy na długo po wszystkich. - Zapalam i gaszę światło w szatni. Otwieram i zamykam obiekt. Kiedy zajęcia zaczynają o 11, to w okolicach ósmej jestem na miejscu. Przed meczem domowym lub wyjazdowym dwa razy sprawdzam sprzęt, aby czasem czegoś nie zabrakło. Szykuję dwa komplety spodenek, koszulek, getrów. Piłkarze raczej pilnują swoich rzeczy. Owszem są tacy, którzy czasem czegoś nie włożą do torby. To akurat mały problem, bo mam w magazynie ciuchy zastępcze. A czy sam o czymś zapomniałem? Graliśmy w Mielcu ze Stalą. Nie spakowałem getrów dla bramkarzy, na szczęście z pomocą przyszedł mi Miłosz Jańczyk z Sandecja TV. Przesądów związanych z tą pracą żadnych nie mam. Uważam, że jestem w swoim żywiole. Poprzednio pracowałem jako kurier listowy w urzędzie miasta Nowego Sącza - podkreśla kitman "Sączersów".

 

Bielak musi uważać, aby nie wydać czasem za dużego rozmiaru ubrania. - Kiedyś jeden z zawodników dostał "emkę" zamiast "eski" - podkreśla. 

 

A czy prowadzi biuro rzeczy znalezionych? - Jeden z piłkarzy Warty zostawił w szatni zegarek. Trzeba było wysłać mu zgubę kurierem. Ludzie z marketingu poprosili, żebym się tym zajął. Przesyłka wyszła z naszego klubu na adres tego piłkarza - wyjaśnia. 

 

- Najmniejszy rozmiar stopy ma Maciej Małkowski - 39. Największy rozmiar buta nosi Grzesiek Baran - 46. Tak to większość zawodników ma standardowy rozmiar - 43, 44 - dodaje Bielak, którego szatnia zespołu Tomasza Kafarskiego ochrzciła dwoma ksywkami. - Łokietek i Pawulis. Pawulis to zdrobnienie od imienia. Łokietek wzięło się z tego, że kiedyś stanąłem na bramce i obroniłem piłkę łokciem - wymienia. 

 

Z powodu pracy w Sandecji nie prowadzi już hobbistycznie meczów. - Musiałem zawiesić pracę sędziego. Przepisy zabraniają bowiem, aby pracownik klubu sędziował spotkania. Z drugiej strony problemy zdrowotne nie pozwalają mi biegać z chorągiewką. Mam niewydolność nerek, wysiłek nie jest więc wskazany. Samodzielnie prowadziłem mecze A klasy, jako asystent pracowałem w IV lidze. Obstawiałem spotkanie Hutnika Kraków - wyznaje "Łokietek". 

 

W roli kitmana Bielak pracuje w zespole z Nowego Sącza od dwóch lat. - Nie pamiętam, abym dostał jakiś ochrzan od piłkarza. No nie, nie było takie sytuacji - kończy. 

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku