1 Liga View: Mateusz i Michał - bracia Bondarenko, którzy dążą do celu mimo przeciwności

2020-05-29
Wywodzą się z małej miejscowości w województwie lubuskim, zaczynali w Budowlanych, i paradoksalnie to ten mniej utalentowany sprawdza się w piłce. Drugi postawił na edukację w Wojskowej Akademii Medycznej. Bracia Bondarenko, o których mowa, dumnie reprezentują Lubsko.

O liczącym ok. 15 tysięcy mieszkańców Lubsku wkrótce może być głośno, jeśli już nie jest, za sprawą dwóch młodych mieszkańców. Mateusz Bondarenko został piłkarzem, starszy od niego Michał Bondarenko chce być wojskowym. Drogi braci w ostatnich latach się rozeszły, choć w młodości byli kompanami w jednym klubie - Budowlanych.  

 

- Ja rozpocząłem treningi w wieku 6 lat, Mateusz w wieku 4 lat. Trafiliśmy do jednej grupy, od małego Mati trenował więc ze starszymi. Niektórzy byli od niego starsi nawet o cztery lata! Wtedy jeszcze odstawał warunkami, ale nadrabiał ambicją. W późniejszych latach ta ambicja i treningi w starszych rocznikach pomogły mu w rozwinięciu kariery - mówi Mateusz. 

 

- Był taki mecz, w którym zagrał w ataku. Strzelił dwa gole, jakim cudem to mu się udało? Potem spodobała mu się gra w środku obrony. Pewnie ze względu na warunki fizyczne uznał, że to miejsce dla niego. Nie wiem w czyje ślady poszedł, nikt w naszej rodzinie nie jest tak wysoki. Mimo postury jest szybkim zawodnikiem, co pomogło mu zaadaptować się jako środkowy obrońca. Uczył się tej pozycji na tyle szybko, że stawał się liderem zespołu. W naszej małej miejscowości wyróżniał się na tle pozostałych. Został zauważony przez trenerów kadry województwa. W kadrze województwa jeszcze bardziej się rozwijał, wybrano go kapitanem. Kiedy nasi seniorzy występowali w IV lidze, okręgówce, Mateusz trafił do reprezentacji U-15. Jako że przez reprezentację wiedzie droga do lepszego klubu, wypatrzyli go skauci Legii - dodaje starszy z braci Bondarenko.

 

Mateusz ma wrodzoną umiejętność adaptacji, co potwierdzają słowa Michała. - Tak w ogóle to zaczynał na bramce. To był pierwszy turniej, w jakim wspólnie zagraliśmy. W Niemczech, rozgrywki międzynarodowe pomiędzy miastami partnerami Lubska. Był najmłodszym zawodnikiem turnieju, puścił sporo goli, lecz nie zraził się tym. Zmienił pozycję i jak widać wyszło mu to na lepsze. Nie należał do tych, co się łatwo poddają. Na pierwszym treningu dostał mocną piłkę centralnie w twarz, wrócił do domu z płaczem, jednak następnego dnia był już gotowy na kolejny trening - opowiada Michał. 

 

Spędził on z bratem - na treningu, na boisku - sporo czasu. Dobrze więc poznał piłkarskie zalety brata-zawodnika. - Wszyscy ludzie wokół powtarzali, że to ja mam większy talent. Uważali, że jeśli ktoś dalej zajdzie z naszej dwójki to właśnie ja. A Mateusz rósł, nabierał odpowiednich warunków fizycznych, z czasem wybrał sobie inną pozycję niż wszyscy. Przecież  mało który dzieciak zaczyna na środku obrony, wszyscy garną się do pomocy albo ataku, prawda? Przyzwyczaił się do fizycznej rywalizacji bark w bark poprzez grę ze starszymi, lepiej zbudowanymi kolegami. To teraz procentuje. Charakteryzowała go też pokora i determinacja - jeśli coś mu nie wyszło to dalej próbował - opisuje.

 

Jako duży atut grającego obecnie w Stomilu Olsztyn piłkarza, który jest stałym bywalcem zgrupowań reprezentacji U-20, a zarazem podstawowym obrońcą w drużynie Jacka Magiery, starszy z braci Bondarenko wskazuje na świetną grę głową: - Wygrywał praktycznie każdy powietrzny pojedynek. W końcówce meczu to rodzice aż zasłaniali oczy, bojąc się, że coś się Mateuszowi stanie w głowę, bo tyle tych pojedynków główkowych stoczył. W trakcie meczu to na pewno z kilkanaście razy uderzał piłkę głowę. W różnych sytuacjach. A to pod bramką przeciwnika, a to we własnej strefie obrony. Nieraz mówił, że czuje się zamroczony od tych ciągłych główek. Jego znakiem rozpoznawczym była też boiskowa inteligencja. Jeśli miałbym Mateusza porównać do jakiegoś obrońcy to przypomina mi Matthijsa de Ligta. Też jest blondynem, dobrze zbudowanym. 

 

Obaj bracia zawsze garnęli się do sportu. - Mateusz interesuje się sportem w każdej postaci. Jak nie grał w piłkę to śledził transmisje z innych aren. Oglądać lubi wszystko - od skoków, snookera po biathlon, formułę 1. Pogrywa w tenisa, ping ponga, w młodości braliśmy udział w przeróżnych turniejach szachowych. Może sporty jak tenis, szachy nie są powiązana z piłką, niemniej kształtują charakter piłkarza. Sądzę, że nawet najmniejszy element z każdego sportu przydaje się w piłce. Z szachów na przykład taktyka, przewidywanie. Na boisku taka cecha jest kluczowa. Z kolei ogólna sprawność, koordynacja tylko pomoże w byciu lepszym piłkarzem - zaznacza Michał, student Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. 

 

- Przez wgląd na naukę, w piłkę gram obecnie jedynie amatorsko - występuję w okręgówce w Budowlanych Lubsko, gdzie zaczynaliśmy razem z bratem. Czasami zdarza mi się zagrać w AZS-ie, w 1 lidze futsalu, ale nie wyczynowo. Najwyżej grałem w 3 lidze, miałem 17 lat, awansowaliśmy wówczas z Budowlanymi, kiedy jeszcze był podział na osiem grup 3 ligi - podkreśla starszy brat Mateusza Bondarenki.

 

Mateusz rundę jesiennę spędził w drugoligowej Skrze Częstochowa, w barwach Stomilu nie zdołał jeszcze zadebiutować. - Jesteśmy braćmi, którzy dążą do realizacji swoich celów mimo licznych przeszkód i przeciwności - podkreśla Michał. - Mój cel? Ukończenie studiów z dobrym wynikiem. Po studiach chciałbym załapać się do reprezentacji Wojska Polskiego. Ostatnio byłem powołany do narodowej drużyny reprezentacji lekarzy i studentów medycyny. Rok temu zajęliśmy 3. miejsce w Czarnogórze - kończy. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku