1 Liga View: Kulturowy misz masz w życiu Bartosza Biela

2020-07-08
Bartosz Biel, pomocnik GKS-u Bełchatów, obraca się w kręgu różnych kultur. Uwielbia Maroko - ze względu na swoją żonę. Upodobał sobie Francję, skąd pochodzą dziadkowie piłkarza. Sam zaś jest aktywnym podróżnikiem.

Można by powiedzieć, że Bartosza Biela ukształtowały wpływy trzech kultur. Jest więc człowiekiem multikulturowym. - Po dziadkach od strony ojca mam francuskie korzenie. Z kolei rodzina mojej żony pochodzi z Maroka. Dziadkowie kilkadziesiąt lat temu zdecydowali się na przeprowadzkę do Polski. Inne czasy, inne okoliczności, trudny okres. I długa historia. Nigdy nie wiemy jaki scenariusz szykuje dla nas życie, co takiego nam jest pisane. Tak samo w zwykłej codzienności - nie wiesz kogo spotkasz na swojej drodze albo jaką historię ma twoja wybranka - mówi Biel, który obrał sobie Maroko i Francję za główne cele turystycznych wojaży. Z żoną, w połowie Marokanką, w połowie Polką, którą poznał w Łodzi po tym jak wyprowadził się z Wałbrzycha, by grać w SMS-ie, niejednokrotnie był w północnoafrykańskim kraju.

 

- Miałem okazję odwiedzić wiele państw, bo lubię podróże, i muszę przyznać, że na mojej liście ulubionych krajów Maroko zajmuje pierwsze miejsce. To niesamowite państwo. Mają góry, morze, pustynię. Funkcję głowy państwa sprawuje u nich król. Mimo, że to kultura arabska, a utrwaliło się, że kraje tego regionu nie są zbyt bezpieczne, to Maroko jest tego przeciwieństwem. Jadąc tam, można czuć się bezpiecznie, komfortowo, nie musisz niczym się przejmować. Jestem wielkim fanem stolicy Maroka, czyli Rabatu. Rabat to bardzo europejskie, nowoczesne miasto. Czuć w nim Europę. Samo Maroko nie jest krajem typowo afrykańskim. Może jedynie na południu da się odnieść wrażenie, że jesteś w Afryce. To kraj, w którym łączy się kultura afrykańska z kulturą europejską. Dostrzegam pewne podobieństwa między Marokiem, a Hiszpanią - przyznaje.

 

We Francji jego ulubionym miastem jest Marsylia. - Wybrałem się nawet na mecz Olympique - Nantes - dodaje.

 

Po sezonie 2017/18 Biel odszedł z Bytovii Bytów i wybrał grę w GKS-ie Bełchatów. Wywalczył z bełchatowianami awans do Fortuna 1 Ligi, mając w tym duży udział (siedem goli oraz trzy asysty). W sezonie 2019/20 idzie mu jeszcze lepiej (dziewięć goli i trzy asysty). - Po zakończeniu poprzednich rozgrywek powiedziałem sobie, że stać mnie na wykręcenie jeszcze lepszych statystyk. Cieszę się więc, że się poprawiłem - zaznacza.

 

Obecnie razem z GKS-em pisze piękną historię. Z zespołu targanego problemami stworzyli kolektyw, bardzo dobrze punktujący po przerwie pandemicznej (bilans: 4-2-2; bramki: 12-11). GKS od sześciu kolejek nie przegrał meczu. W tym czasie 26-letni pomocnik zaliczył cztery trafienia. - Jestem dumny, że mogę być częścią tej drużyny. Mimo ciężkiej sytuacji potrafiliśmy się zjednoczyć i pokazać swoją wartość. Decyzja PGE dotycząca wycofania się ze sponsorowania klubu, spadła na nas niczym grom, odbiło się to na naszej formie. Na szczęście podnieśliśmy się, odbyliśmy wiele rozmów między sobą w szatni, co przyniosło efekt. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że to co robimy, jest czymś niesamowitym. Mam nadzieję, że uda się tę passę jak najdłużej podtrzymać - przyznaje.

 

A co z przyszłością Biela w Bełchatowie? - Są zapytania z klubów z wyższej klasy rozgrywkowej, ale o tym pomyślę później. Na razie mam konkretną robotę do wykonania w GKS-ie. Muszę pomóc utrzymać się w 1 lidze. Nie chcę wróżyć co przyniesie niedaleka przyszłość, bo wszystko jest możliwe, dlatego koncentruję się głównie na tym, aby GKS nie spadł - zastrzega Biel.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku