1 Liga View: Emil Drozdowicz i historia pewnego karnego

2020-03-24
Emil Drozdowicz to czołowy piłkarz, z obecnie grających, pod względem liczby spotkań w Fortuna 1 Lidze. Zaliczył tyle występów, że mógłby robić za weterana tej klasy rozgrywkowej. W pamięci szczególnie utkwiły mu dwa spotkania, które dały jednocześnie sukces jego ówczesnym zespołom.

Drozdowicz przygodę z pierwszoligowymi boiskami rozpoczął w sezonie 2008/09. Grał w GKP Gorzów Wielkopolski, które właśnie co świętowało awans. I z tymi rozgrywkami wiążą się pierwsze i najlepsze wspomnienia napastnika z 1 ligą. GKP rozgrywało baraż o utrzymanie ze Ślęzą Wrocław. - Cały ten dwumecz to fajna historia. We Wrocławiu wygraliśmy 5:0, strzeliłem dwa gole. Mieliśmy bezpieczny wynik przed rewanżem, no i postanowiliśmy z Dawidem Dłoniakiem trochę się zabawić przy rzucie karnym. „Taktykę” jego wykonania opracowaliśmy w szatni, zanim wyszliśmy na murawę. Dawid miał podbić piłkę w polu karnym, tymczasem ja nadbiegam zza pola karnego, uderzam i dobijam do pustej bramki. Sędzia dopatrzył się jedna błędnego zagrania, chyba uznał, że za szybko wbiegłem w okolice pola karnego. Odgwizdał rzut wolny pośredni w drugą stronę - opowiada Drozdowicz. 

 

- Stworzyliśmy w GKP fajną ekipę. Do tej pory utrzymuję kontakt z wieloma kolegami z tamtej drużyny. To tam zawarłem najwięcej długotrwałych przyjaźni. Ale były też trudne momenty, w pewnym momencie klub przestał nam w ogóle płacić. Mimo wszystko, grupa była niesamowita, było wiele ciekawych nazwisk, które wcześniej czy później coś znaczyły w polskiej piłce - dodaje.

 

Te nazwiska to m.in. Grzegorz Jakosz, Szymon Sawala, Adrian Łuszkiewicz, Mateusz Piątkowski. Co ciekawe w obronie występował Josef Petrik junior, późniejszy asystent Josefa Petrika seniora w Chojniczance Chojnice. - Zadzwonił do mnie zawczasu, informując, że jest opcja, aby przejął Chojniczankę. Ja w tamtym czasie chciałem odejść z Chojnic. Kilka tygodni przed końcem rozgrywek w klubie zmienił się dyrektor sportowy. Jakub Wróbel przekonywał mnie, żebym został, czego nie byłem pewien. Zachęcał tym, że przyjdzie trener, który stoi mocno za mną. I okazało się, że znów będę pracować z Josefem Petrikiem. Dał mi drugi oddech w Chojniczance. Dogadywaliśmy się mega dobrze - przyznaje Drozdowicz.

 

Drugie wyjątkowe spotkanie 33-letniego dziś napastnika w Fortuna 1 Lidze dotyczy Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. - Wygraliśmy 2:0 z Pogonią Siedlce, zapewniając sobie przepustki do ekstraklasy. Wbiłem dwa gole głową mojemu późniejszemu koledze w Termalice i Chojniczance - Andrzejowi Witanowi. Z dwojga złego dostał dwie bramki, które potem pozwoliły mu zagrać w ekstraklasie - śmieje się snajper, występujący obecnie w zespole z Chojnic.

 

Radość z awansu Drozdowicz uważa za najpiękniejszy moment kariery. - Każdemu życzę takich chwil. Szampan lał się strumieniami, chociaż u nas świętowanie było umiarkowane. Mieliśmy jeszcze jeden mecz do rozegrania - na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. Feta była szykowana właśnie po spotkaniu na Zagłębiu. Zarząd zorganizował bal dla kibiców, mieszkańców, naszych rodzin. Mogliśmy ten wyjątkowy czas spędzić z rodziną, bawiąc się w sympatyczny sposób - zaznacza Drozdowicz. 

Zobacz również



1 liga na Facebooku