1 Liga Stats: Podsumowanie 34. kolejki F1L

2020-07-26
Za nami ostatnia kolejka sezonu 2019/2020 Fortuna 1 Ligi. Szóste miejsce utrzymała Termalica, natomiast z ligą pożegnała się Olimpia Grudziądz, za którą z pewnością będziemy tęsknić. Zakończenie rozgrywek ligowych nie oznacza jednak końca emocji. Przed nami spotkania barażowe, w których wyłoniona zostanie trzecia drużyna, która będzie mogła świętować awans do ekstraklasy już pod koniec lipca. W minionej kolejce zobaczyliśmy aż 9 „jedenastek”, z czego 7 zostało zamienionych na bramki, co daje skuteczność na poziomie 77%.

Miedź Legnica – GKS Jastrzębie 1:1 (1:0)

 

Miedź na własnym stadionie spokojnie zremisowała z GKS-em, który do końca walczył o zdobycie wyrównującej bramki. Koniec końców jastrzębianie uniknęli spadku i w przyszłym sezonie zagrają w Fortuna 1 Lidze. Oba zespoły oddały po trzy celne strzały na bramkę i zanotowały skuteczność na poziomie 33%. Choć GKS nie przeważał – wręcz przeciwnie, oddal inicjatywę legniczanom – egzekwował aż 11 rzutów rożnych. Bramkę z rzutu karnego, na wagę jednego punktu, zdobył Kamil Szymura, który po raz pierwszy w tym sezonie wykonał jedenastkę w barwach klubu z Jastrzębia. W tym sezonie skuteczność jastrzębian z jedenastego metra wyniosła dokładnie 66%.

 

Olimpia Grudziądz – Sandecja Nowy Sącz 0:0 (0:0)

 

Olimpia nie wykorzystała okazji ku temu, aby utrzymać się w lidze. Remis nie wystarczył i grudziądzanie nową kampanię rozpoczną już w drugiej lidze. Zespół z Grudziądza to druga najgorsza ekipa tej wiosny w pierwszej lidze. W 14 spotkaniach w tym roku drużyna zdobyła tylko dziewięć punktów i nie wygrała u siebie ani razu. W meczu z Sandecją Olimpia dominowała, oddała aż 19 strzałów, w tym sześć celnych. Ricky van Haaren nie wykorzystał jednak świetnej okazji na zapewnienie sobie utrzymania i przestrzelił rzut karny, który mógł uratować jego zespół od spadku. W następnym sezonie grudziądzanie zagrają zatem o poziom niżej.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Chrobry Głogów 0:1 (0:0)

 

Choć to gospodarze prowadzili grę – osiągając aż 61% posiadania piłki – głogowianie zepsuli humory fanom Podbeskidzia. W drugiej połowie zdobyli bramkę po strzale z rzutu karnego. Porażka sprawiła, że bielszczanie nie mogli świętować tytułu mistrzowskiego, jednak nie zabrakło fety związanej z awansem do ekstraklasy. Mecz był bardzo wyrównany, obie drużyny oddały podobną ilość strzałów, z drobną przewagą dla gospodarzy. Zobaczyliśmy po pięć rzutów rożnych od każdej ze stron. Podbeskidzie stworzyło ponad dwa razy więcej niebezpiecznych sytuacji – w sumie 45 - jednak żadnej z nich nie udało się wykorzystać.

 

MKS Puszcza Niepołomice – Radomiak Radom 4:0 (1:0)

 

Puszcza wygrała swój czwarty mecz u siebie w tym sezonie – i to w jakim stylu! Przeciwko czwartej sile pierwszej ligi niepołomiczanie zdobyli aż cztery bramki. W tym sezonie tak wiele bramek Puszczy udało się zdobyć tylko dwa razy – w marcu tego roku niepołomiczanie strzelili pięć goli Zagłębiu Sosnowiec. Samo spotkanie w statystykach wyglądało na bardzo wyrównane. Posiadanie piłki podzieliło się na pół pomiędzy zespołami, obie ekipy stworzyły sobie niemalże tyle samo sytuacji. Puszcza była jednak skuteczniejsza, do tego jedną bramkę dołożyła z rzutu karnego i zasłużenie wygrała ostatni mecz tego sezonu przed własną publicznością. Radomiak zaś przygotowuje się już do starć barażowych.

 

PGE FKS Stal Mielec – Chojniczanka Chojnice 4:1 (0:1)

 

Do przerwy wynik mógł wydawać się dosyć sensacyjny, ale w drugiej części gry mielczanie pokazali, kto zasłużył na awans do ekstraklasy. Wysoką wygraną mielczanie zagwarantowali sobie także mistrzowski tytuł. Statystyki nie pozostawiają złudzeń. Stal aż 15 razy celnie uderzała na ramkę chojniczan co stanowi jeden z najwyższych – o ile nie najwyższy – wynik w tym sezonie. Przy 25 strzałach celność mielczan wyniosła 60%, co jest niezwykle dobrym wynikiem. Licznik bramek zdobytych w drugiej połowie przez Stal zatrzymał się na 28, co stanowi niewiele mniej, niż połowę wszystkich goli mistrzów Fortuna 1 Ligi.

 

Wigry Suwałki – Zagłębie Sosnowiec 0:2 (0:0)

 

Sosnowiczanie pomimo słabszej pierwszej połowy, po przerwie stanęli na wysokości zadania i pokonali drużynę Wigier. Mecz wydawał się jednak całkiem wyrównany, a sosnowiczanie kończyć musieli go w dziesięciu. Co ciekawe, obie bramki padły po rzucie karnym, a jeszcze przed przerwą Zagłębie nie wykorzystało trzeciej w tym spotkaniu „jedenastki”. Zobaczyliśmy sporą liczbę rzutów rożnych, aż 16. Goście, choć oddali tylko siedem strzałów na bramkę swoich rywali, było w stanie zagwarantować sobie trzy punkty i pewne utrzymanie w lidze.

 

Termalica Bruk-Bet Nieciecza – Odra Opole 1:0 (0:0)

 

W Niecieczy przez długi czas było bardzo nerwowo – na bramkę musieliśmy czekać do 73. minuty, a Termalica nie mogła być pewna barażów. Choć gospodarzom wystarczał remis, Odra wcale nie zamierzała omijać bramki Termaliki. Mimo to opolanie oddali tylko jeden celny strzał – gospodarze naprawdę zamurowali swoją bramkę. Sami oddali pięć uderzeń w światło bramki, a jeden z nich – po rzucie karnym – znalazł drogę do siatki. Liczby pokazują dominację Termaliki. 60% posiadania piłki i ponad 80 niebezpiecznych ataków wykreowanych przez graczy z Niecieczy przy zaledwie 26 Odry. Opolanie byli w stanie uderzać tylko czterokrotnie. Termalica może się zatem szykować do spotkania barażowego.

 

GKS Tychy – GKS Bełchatów 1:0 (1:0)

 

Bełchatowianie przez większość spotkania czuli sporą presję. Tyszanie szybko wyszli na prowadzenie, a dla przyjezdnej drużyny oznaczało to ogromne prawdopodobieństwo spadku. Na szczęście dla GKS-u Bełchatów Olimpia wspomogła zespół i przegrała swój mecz. Starcie było bardzo wyrównane, jednak GKS Tychy przez 58% czasu znajdował się przy piłce i prowadził grę.

 

Warta Poznań – Stomil Olsztyn 1:2 (1:0)

 

Warta w ostatnim spotkaniu tego sezonu nie dała powodów do radości swoim fanom. Po przerwie nie zaprezentowała się tak, jak zazwyczaj – czyli świetnie – a wręcz przeciwnie – dała sobie strzelić dwie bramki. Olsztynianie jednak wcale nie przeważali. Oddali tylko sześć strzałów, w tym trzy celne. Wysoka celność (50%) i skuteczność (66%) pozwoliła na zdobycie trzech punktów. Oba zespoły nie walczyły jednak o zbyt wiele, a „Zieloni” myślami wybiegają już pewnie do najbliższego starcia barażowego. Bramki dla Stomilu zdobyło za to dwóch młodych graczy. Skender Loshi – dla którego był to pierwszy gol w barwach klubu – ma 21 lat, a Koki Hinokio to 19-letni Japończyk, który w 34. serii gier trafił do bramki po raz drugi w tym sezonie.

Zobacz również



1 liga na Facebooku