1 Liga Stats: Podsumowanie 30. kolejki F1L

2020-07-06
30. kolejka Fortuna 1 Ligi za nami. Podbeskidzie oraz Stal Mielec zapewniły już sobie co najmniej szóste miejsce w tabeli, co oznacza udział w barażach. W miniony weekend nie zabrakło wielu niespodzianek, a także wielu bramek. Tych padło w sumie 27, co daje średnią 3 goli na mecz. To tylko potwierdza, że Fortuna 1 Liga zawsze gwarantuje ogromne emocje!

Chojniczanka Chojnice – Sandecja Nowy Sącz 2:1 (1:0)

 

Kibice Chojniczanki jeszcze kilka kolejek temu mogli być niemalże pewni spadku ich drużyny. Chojniczanie zaczęli jednak regularnie punktować – czy aby nie jest już za późno na desperackie zrywy? Sam mecz był dość wyrównany, z lekką przewagą Chojniczanki. Drużyna z Chojnic dołożyła dwie bramki do puli goli strzelonych na własnym obiekcie i ma ich obecnie 15. Sandecja za to całkowicie zdominowała statystykę rzutów rożnych, których miała w sumie 10, przy tylko jednym dla gospodarzy. W sumie zobaczyliśmy aż 46 stałych fragmentów gry (nie licząc autów). Chojniczanka w ostatnich minutach zmuszona była grać w dziesiątkę, gdy czerwoną kartkę obejrzał Tomasz Mikołajczak. Była to piąta czerwona kartka dla Chojniczanki w tym sezonie, a już druga po przerwie pandemicznej. Co ciekawe, we wszystkich meczach chojniczan w sezonie 2019/2020 ujrzeliśmy tylko 5 czerwonych kartoników – dla graczy Chojniczanki właśnie.

 

Zagłębie Sosnowiec – Chrobry Głogów 0:2 (0:1)

 

Ten mecz sporo namieszał w środku stawki. Chrobry przesunął się na 9. pozycję w tabeli, natomiast Zagłębie znalazło się zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową. Sosnowiczanie wygrali tylko jeden spośród ostatnich pięciu spotkań. Jeszcze w pierwszej połowie czerwoną kartkę obejrzał jeden z graczy Zagłębia. Sosnowiczanie nie dali się zdominować, ale zabrakło celności. Tylko 3 z 11 strzałów okazały się celne, gdy głogowianie oddali aż 7 celnych uderzeń. Wystarczyło to, aby bramkarz dwukrotnie się pomylił. W drugiej części gry „jedenastki” na gola nie zamienił Fabian Piasecki, który z 14 bramkami na swoim koncie wciąż pozostaje liderem klasyfikacji strzelców Fortuna 1 Ligi.

 

Miedź Legnica – GKS Tychy 2:2 (1:1)

 

W jednym z hitów 30. serii gier zobaczyliśmy bardzo dużo akcji i sporo bramek. Miedź popisała się świetną celnością na poziomie aż 83 procent. Legniczanie prowadzili także grę, osiągając posiadanie na poziomie 58%, co nie jest wynikiem bardzo wysokim, ale świadczącym o tym, że zespół miał w tym meczu przewagę. Poza tym było to spotkanie bardzo remisowe. Dokładnie taka sama ilość celnych uderzeń (5), rzutów rożnych (5), żółtych kartek (5), obronionych strzałów (3)… Bramkę na wagę punktu zdobył Wojciech Szumilas, który opuścił poprzednie cztery kolejki. Szumilas wszedł z ławki rezerwowych i po kilkunastu minutach już mógł celebrować swoją piątą bramkę w tym sezonie.

 

PGE FKS Stal Mielec – Odra Opole 1:1 (0:0)

Na stadionie w Mielcu byliśmy świadkami niemałej niespodzianki. W drugiej połowie Odra objęła prowadzenie i strzeliła w tym sezonie swojego 20 gola na wyjeździe. W sumie aż 71% bramek Odry pada w meczach wyjazdowych. Mecz nie układał się pod dyktando Stali, choć mielczanie aż osiem razy uderzali celnie. W końcu trafienie na remis w 88. minucie dał Grzegorz Tomasiewicz, który zdobył swoją trzecią bramkę w obecnie trwającej kampanii.

 

Warta Poznań – Puszcza Niepołomice 1:2 (0:1)

 

Spotkanie w Poznaniu także skończyło się niespodzianką, jednak już przed meczem można było spodziewać się bramek Puszczy. Obecnie niepołomiczanie strzelają średnio 1.47 gola na spotkanie. Dla Warty jest to już trzeci mecz bez zwycięstwa, a drugi przegrany z rzędu. W samym spotkaniu to Warta dominowała, częściej spędzała czas przy piłce, więcej strzelała. Zabrakło skuteczności. Puszcza na bramkę rywali oddała tylko cztery celne strzały, z czego dwa zakończyły się bramką. Zobaczyliśmy także bardzo dużo stałych fragmentów gry – aż 55, nie wliczając w to rzutów z autu.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Radomiak Radom 4:2 (2:0)

 

Cóż to był za mecz! Sześć bramek w Bielsku-Białej idealnie skwitowało największy hit 30. kolejki Fortuna 1 Ligi. Podbeskidzie, jak na (nowego) lidera przystało, pokazało swoją dominację w lidze i jest na pewnej drodze do awansu. Wynik mówi wiele, ale nie znajduje odzwierciedlenia w statystykach, bo w tych to Radomiak wydawał się zespołem lepszym. Posiadanie piłki na poziomie 53% wskazuje na niewielką przewagę. Radomianie oddali 16 strzałów, z czego połowa z nich była celna, ale zdobyli tylko dwie bramki, kiedy ich przeciwnicy cztery celne uderzenia zmienili na cztery gole. Stuprocentowa skuteczność!

 

Termalica Bruk-Bet Nieciecza – Stomil Olsztyn 2:0 (1:0)

 

Niecieczanie wciąż pukają do drzwi z napisem „baraże”. Strata do GKS-u Tychy to obecnie zaledwie jeden punkt. Obie ekipy były zdeterminowane, aby zwyciężyć, lecz to Stomil wydawał się stroną lepszą. Zobaczyliśmy sporo strzałów (28), w tym 12 celnych, także bramkarze obu ekip nie mogli narzekać na nudę. Termalica wyrwała punkt Stomilowi dopiero w 95. minucie za sprawą trafienia Michała Bezpalca. Obrońca zaliczył swoją bramkę w tym sezonie Fortuna 1 Ligi.

 

Wigry Suwałki – GKS Jastrzębie 2:0 (2:0)

 

Kolejna spora niespodzianka. GKS prezentuje co prawda tragiczną formę, ale spodziewaliśmy raczej przerwania złej passy, niż jej przedłużenia. Tymczasem jastrzębianie, którzy mieli się bić o awans, teraz ze strachem w oczach muszą spoglądać w dół tabeli. Cztery celne uderzenia dały Wigrom dwie bramki już w pierwszej połowie. Suwałczanie przerwali tym samym passę 11 meczów bez zwycięstwa – ostatnia wygrana Wigier to listopad zeszłego roku i mecz z Chojniczanką.

 

Olimpia Grudziądz – GKS Bełchatów 1:2 (1:2)

 

Kolejkę zakończył mecz Olimpii z GKS-em, w którym także działo się sporo. Osłabiona wykluczeniem dwóch zawodników w poprzednim spotkaniu Olimpia nie poradziła sobie z rozpędzonym GKS-em i na finiszu rozgrywek także będzie nerwowo spoglądać w dół. Przewaga nad strefą spadkową to już tylko dwa punkty. Grudziądzanie dominowali na boisku, ale goście byli po prostu skuteczniejsi. Obie ekipy oddały cztery celne uderzenia na bramkę, GKS-owi piłkę w siatce udało się zmieścić o jeden raz więcej. Do tego zobaczyliśmy sporo spalonych w liczbie 6. Cztery żółte kartki powędrowały na konto bełchatowian, a jedna czerwona znów osłabiła Olimpię przed kolejnym spotkaniem.

Autor: Antoni Majewski /

, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku