1 Liga Stats: Podsumowanie 21. kolejki F1L

2021-03-22
Następna seria gier Fortuna 1 Ligi za nami. 21. runda minęła pod znakiem sporych niespodzianek – punkty gubili faworyci z czubka tabeli. Na ostatnim miejscu, oznaczającym spadek do 2. Ligi, wciąż znajduje się Zagłębie Sosnowiec.

Odra Opole – Sandecja Nowy Sącz 1:1 (0:1)

 

Nowosądeczanie wciąż zaskakują. Jedna z najsłabszych ekip jesieni zalicza kolejne spotkanie bez porażki w lidze. Spotkanie w Opolu było dość wyrównane, jednakże Sandecja wykonywała aż 10 rzutów rożnych. Przyczyną tego była większa ilość niebezpiecznych ataków wyprowadzonych przez zespół, co jednak nie przekuło się na o wiele więcej celnych uderzeń od rywali. Niestety, aż 43 razy arbiter musiał używać gwizdka, przez co posypały się kartki – aż 9 żółtych kartoników zobaczyli piłkarze.

 

Górnik Łęczna – Korona Kielce 0:1 (0:0)

 

„Zielono-czarni”, choć wydawali się ekipą lepszą, przegrali pierwsze w tym sezonie spotkanie na własnym stadionie. 5 celnych uderzeń oddawali Górnicy, jednak byli mocno nieskuteczni. Kielczanie wykorzystali jeden z 2. strzałów pędzących w światło bramki i wywieźli z Łęcznej skromne zwycięstwo. W dodatku gol dla Korony padł po rzucie karnym. Jedenastki nie wykorzystali za to gospodarze – świetnie spisał się golkiper Korony, który obronił uderzenie z 11. metra.

 

Miedź Legnica – Arka Gdynia 1:2 (1:1)

 

Po 6 celnych uderzeń oddali piłkarze obu zespołów. Skuteczniejsza okazała się Arka. Sporo zobaczyliśmy stałych fragmentów – 19 rzutów rożnych i 41 rzutów wolnych, a zatem razem 60. Drużyny podzieliły się posiadaniem piłki idealnie po połowę. Arka przewagę zapewniła sobie dzięki rzutowi karnemu, oczywiście wykorzystanemu.

 

GKS 1962 Jastrzębie – Chrobry Głogów 0:1 (0:0)

 

W Jastrzębiu nie zobaczyliśmy wielu bramek. Głogowianie naciskali i w końcu udało im się zdobyć gola na wagę zwycięstwa. Przewaga nie była jednak duża – 57% posiadania piłki, o 1 więcej wyprowadzony niebezpieczny atak w porównaniu do rywali. Jednakże celność GKS-u wyniosła 18%, co nie dało gospodarzom szansy na strzelenie gola.

 

CWKS Resovia Rzeszów – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 3:1 (0:1)

 

Sfrustrowani niecieczanie kończyli w 10. spotkanie, które zakończyło się sporą niespodzianką. W drugiej połowie rzeszowianie strzelili 3 gole w przeciągu 7. minut. W sumie to gospodarze częściej wyprowadzali niebezpieczne ataki oraz oddali więcej celnych strzałów. Goście byli w stanie zdobyć „honorową” bramkę dzięki przyznanej przez arbitra jedenastce.

 

GKS Tychy – GKS Bełchatów 0:0 (0:0)

 

8 porażek z rzędu i ani jednej więcej – z takiego założenia wyszli bełchatowianie i na trudnym terenie w Tychach zdobyli punkt. Mało tego, przyjezdni zagrali ze swoim rywalem jak równy z równym, choć tyszanie przecież walczą o awans do ekstraklasy. Zobaczyliśmy w tym spotkaniu 11 celnych strzałów, lecz żadnej bramki, w sumie 15 rzutów rożnych i 5 rzutów wolnych z niebezpiecznych pozycji. Skuteczność obu zespołów pozostawiła zatem wiele do życzenia.

 

ŁKS Łódź – Zagłębie Sosnowiec 0:0 (0:0)

 

Dla Zagłębia bardzo ważny punkt, natomiast dla łodzian spotkanie to oznaczać będzie stracone dwa „oczka”. Tym bardziej, że swoje mecze przegrywały zespoły z Niecieczy i Łęcznej. Co ciekawe, sosnowiczanie oddali o 2 celne strzały więcej (łącznie 6) od ŁKS-u, do tego Zagłębie wyprowadziło więcej niebezpiecznych akcji. Nie był to czysty mecz, bo łodzianie otrzymali aż 5 żółtych kartek, a łącznie zobaczyliśmy 38 przewinień, co przełożyło się na liczbę 41 rzutów wolnych (za sprawą 3. odgwizdanych spalonych).

 

Stomil Olsztyn – Widzew Łódź 0:1 (0:0)

 

Widzew, choć nie zdominował gospodarzy, odniósł pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie (spotkania z GKS-em Jastrzębie nie liczymy, bo choć Widzew był gościem tego meczu, zostało one rozegrane w Łodzi). 12 rzutów rożnych egzekwowali łodzianie, stwarzali z nich jednak przeciętne zagrożenie. Choć posiadaniem piłki obie ekipy podzieliły się prawie po połowie, to Widzewianie stworzyli ponad 2 razy więcej niebezpiecznych akcji, co ostatecznie zaprocentowało.

Zobacz również



1 liga na Facebooku