1 Liga Hype: Szymon Frankowski i jego autorski styl bronienia

2021-04-08
Gra Szymona Frankowskiego to najlepszy dowód na to, że wypracowany przez siebie styl bronienia to cenna wartość w sztuce bramkarskiej. Miał gdzie doskonalić swój warsztat, bo pracował z fachowcami w branży golkiperów.

Na wstępie wypada zapytać jak Frankowski określiłby siebie jako bramkarza? - Póki co, mam otwarty umysł, staram się czerpać jak najwięcej od mądrych ludzi wokół mnie. Sprawdzam na sobie co mi pomaga, a co przeszkadza w podejmowaniu decyzji w bramce. Trener bramkarzy w Zagłębiu Sosnowiec Paweł Primel inspiruje mnie nowymi rzeczami. Już po pierwszym treningu wiedziałem, że mogę przy nim dużo zyskać w wielu aspektach, a jak dużo - zależy to tylko ode mnie. Bardzo lubię podpatrywać bramkarzy z ligi włoskiej. Podoba mi się ten styl gry. Gianluigi Donnarumma na przykład ma podobne do mnie warunki fizyczne i marzę, by za jakiś czas nie było to jedyne podobieństwo (śmiech). Zaczęło się to u mnie w GKS-ie Katowice u trenera Andrzeja Bledzewskiego. Trener Bledzewski dobrze wiedział, że włoski styl bronienia jest właściwy dla wysokich bramkarzy. Przy tym nie zamykam się na inne spojrzenia na to jak bronić. Jestem w takim momencie, że chłonę wszystko jak gąbka. Mam swój czas i zrobię wszystko, by go wykorzystać - twierdzi młody golkiper Zagłębia.

 

Trener Marek Pietrek, który pracował z Frankowskim w Stadionie Śląskim, gdzie piłkarz zaczynał, i cały czas z nim współpracuje, twierdzi, że unikatowy styl, jaki przez lata wykształcił jego podopieczny to coś całkowicie "Frankowskiego". - Nie ma drugiego do niego podobnego, nie ma dla niego punktu odniesienia. Jest indywidualistą, wyrobił w bramce własne nawyki. Szymon Frankowski przypomina mi Szymona Frankowskiego - uważa boiskowy ojciec zawodnika.

 

Kiedy Pietrek pierwszy raz zobaczył Szymona nie sądził, że chłopak się przebije. Było wielu od niego lepszych w roczniku. Im nie dane było wypłynąć, bo nie urośli fizycznie. Szymon dostał wzrost i świetne warunki w darze od Boga. Z drugiej strony, wszystko zawdzięcza ciężkiej pracy.

 

Kto jak kto, ale akurat trener pracujący obecnie w Stadionie Śląskim, widział jak zmieniał się przez te wszystkie lata Frankowski. Jaki był na początku, co się z nim działo, gdy bronił w juniorach Ruchu Chorzów, ile zyskał między słupkami seniorów GKS-u Katowice. - Nikt nigdy na niego nie chciał postawić. "E tam, to tylko Szymon Frankowski". W Ruchu usłyszał, kiedy trwał nabór, że na pewno się nie załapie wyżej. Sugerowali, że pogra w gorszych zespołach. I co? Dostał się do GKS-u, bronił w pierwszym zespole i trafił do reprezentacji Polski U-18. Później W GKS-ie pojawił się Bartek Mrozek i Szymon wylądował na ławce. Mówi się, że do trzech razy sztuka, liczę, że w Zagłębiu w końcu się przebije - tłumaczy Pietrek.

 

Frankowski nie zawsze rzucał się w oczy z racji postawnej sylwetki. Im bardziej dojrzewał między słupkami, tym bardziej robił się z niego kawał chłopa. - Teraz to potężny facet. Widać, że jest w treningu z seniorami. Z miesiąca na miesiąc nabierał takiej tężyzny, że mówiłem: "Chłopie, ale kawał byka z niego". W swoim wieku nie był najwyższy, nie wybijał się warunkami fizycznymi, aż przyszedł moment, kiedy wystrzelił - opowiada trenerski ojciec Frankowskiego.

 

19-lat to dla bramkarza dopiero początek drogi. Dobry czas, by określić się jakim chce się być, zakładając rękawice. - Po debiucie w Zagłębiu złapałem dużą pewność w grze na linii. Zależy mi na tym, by pokazać się także z dobrej strony w grze na przedpolu. Zawsze czułem się dobrze wychodząc do wrzutek, w czym pomaga mi duży zasięg ramion. Nie miałem jeszcze okazji, by to pokazać. Wiem, że muszę grać odpowiedzialnie, by przekonać do siebie starszych kolegów i utwierdzić sztab w przekonaniu, że podjęto właściwą decyzję, decydując się na mnie. Widzę na przykładzie innych młodych bramkarzy, ile w ich rozwoju dał zagrany sezon na poziomie 1 ligi. W tej chwili to jest mój główny cel - grać, grać i jeszcze raz grać - tłumaczy zawodnik.

 

Przy okazji podaje "przepis" na gotowego bramkarza dzisiejszych czasów. "Jeśli bramkarz dobrze gra nogami, ma wysoce rozwiniętą percepcję ruchów, potrafi zagrać wysokie, średnie podanie to tylko ułatwia grę swoim kolegom. Do tego dążę, staram się rozwijać wszechstronnie, mam świadomość, że każdy element mogę jeszcze znacznie poprawić".

 

Może dzięki tym radom, do których się stosuje, polska piłka doczeka się bardzo dobrego Frankowskiego nie napastnika czy skrzydłowego, a również golkipera? - Mam nadzieję, że i ze mną nazwisko Frankowski będzie się kibicom dobrze kojarzyć, ale najbardziej zależy mi na dobrej opinii u rodziny, trenerów czy kolegów w szatni - puentuje młodzieżowiec sosnowieckiej drużyny.

 

On do robienia swojego jest przyzwyczajony. W końcu wyrabia własny styl zachowania. Frankowski - znaczy autorski?

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku