1 Liga Hype: Sokół z Radomia - typowy wykończeniowiec o genie napastnika

2019-06-05
Nową twarzą w Fortuna 1 Lidze będzie w następnym sezonie Dominik Sokół, który wywalczył właśnie awans z Radomiakiem Radom. Młody napastnik znalazł się w szerokiej kadrze Jacka Magiery na mistrzostwa świata do lat 20. Mówią o nim, że strzelanie ma we krwi, co potwierdzał w drużynach juniorskich i na wstępnym etapie edukacji piłkarskiej. A zdolności strzeleckie, ogólnie wysoką sprawność fizyczną zawdzięcza pochodzeniu.

W sezonie 2018/19 Sokół rozegrał 25 meczów w 2 lidze. Od trenera Dariusza Banasika dostawał sporo szans, bo szkoleniowiec widział w nim zawodnika pasującego do koncepcji gry - szybkiej, z dużą ilością podań, a nade wszystko: ofensywnej. I choć 20-latek strzelił tylko dwa gole to za swoją postawę zebrał sporo pochwał.

 

Postępy oraz formę zawodnika docenił selekcjoner Jacek Magiera, stąd powołanie na mecz z Niemcami w Elite League U-21 oraz towarzyskie z Japonią, przygotowujące reprezentację Polski do mundialu U-20. Z Japonią Sokół wszedł w końcówce spotkania, kilka dni później dowiedział się, że jest na liście graczy, z których Magiera wybierze dwudziestu jeden szczęśliwców, jacy zagrają na trwającym młodzieżowym mundialu. Ostatecznie selekcjoner nie wybrał Sokoła. Nie zmienia to faktu, że piłkarz więcej na tym zyskał niż stracił.

 

- Dominik ma wszelkie predyspozycje ku temu, aby grać na wysokim poziomie. Siłą wdarł się do podstawowej jedenastki i już tego miejsca nie oddawał. Idźmy dalej: jest charakterny, nieustępliwy, dobrze grający głową i... skuteczny, chociaż w 2 lidze to się nie potwierdziło. Natomiast we wcześniejszych latach jak i w trakcie treningów strzelał dużo goli. Jedyne czego mu brakuje, a mówię to na podstawie drugoligowego sezonu, to wykończenie. Często tak jest z młodymi zawodnikami, że w momencie przejścia z juniorów do piłki seniorskiej potrzebują czasu. Jestem pewien, że wcześniej czy później znów będzie zdobywał bramki. Niech się ogra, nabierze ogłady. Dla mnie jako trenera ważne było, że Dominik wywiązywał się z innych zadań taktycznych - mówi szkoleniowiec Radomiaka Dariusz Banasik.

 

Urodzony w Iłży zawodnik od urodzenia związany jest z radomskim podwórkiem. Zaczynał w MSPN, następnie były Legion, Broń i w końcu Radomiak. - W drużynie juniorów młodszych Broni, którą przed laty prowadziłem, grał z nim też inny zawodnik z obecnej kadry Radomiaka - Patryk Winsztal. Dominik i Patryk wyróżniali się w swoim roczniku 99. To był w ogóle dobry rocznik, którego byli przodownikami. Potem, gdy przejmowałem trzecioligową Broń dałem im możliwość debiutu w lidze. Wiedziałem, że mają talent. Jednak bardziej byłem pod wrażeniem zachowania ich rodziców. Oni, wówczas siedemnastolatkowie, grający już w pierwszym zespole Broni, mieli mocne wsparcie od swoich rodziców, którzy bardzo się interesowali postępami dziecka. To jest dość częsta praktyka w młodszych rocznikach, ale kiedy mówimy o piłkarzach powoli kończących wiek juniora, niekoniecznie. Bardzo mnie tym ujęli - opowiada Dariusz Różański, który dobrze pamięta jak młodzieńcza ambicja Dominika Sokoła doprowadził do małego konfliktu między nimi.

 

- Mieliśmy trudną sytuację kadrową, wobec czego byłem zmuszony przestawić Dominika na obronę. Świadomie zrezygnowałem z jego ofensywnych atutów, ratując sytuację kadrową. Nie ryzykowałem aż tak bardzo, mając na uwadze to, że posiadał też cechy typowe dla obrońcy: waleczność, nieustępliwość, dobre warunki fizyczne. W dodatku był ułożony taktycznie, nie grzeszył boiskową inteligencją. Myślałem, że raczej na tej pozycji osiągnie więcej. Niestety doznał ciężkiej kontuzji, a my później spadliśmy z 3 Ligi. W tym czasie odpalili mi pozostali chłopcy z rocznika 99. Dominik zaczął być pomijany w składzie. Siadło mu to na ambicję. Wiadomo: młodość rządzi się swoimi prawami... Niemniej powstała zadra w jego młodzieńczym sercu. Obraził się. Potem w czwórkę, razem m.in. z Patrykiem odeszli do Radomiaka pod skrzydła trenera Lički - wspomina Różański.

 

Ta sytuacja uświadomiła Różańskiemu, że ma do czynienia z zadziornym człowiekiem, którego nieustępliwość może daleko poprowadzić. - Widać było jak duża jest w nim chęć zdobywania coraz wyższych celów. Dawał tego wyraz na każdym kroku. Mimo że był po kontuzji to głód podnoszenia swoich umiejętności, możliwości, sprawił, że zdecydował się na przejście do drugoligowego Radomiaka, wiedząc, że szybko nie wywalczy placu. Że przed nim daleka droga żeby załapać się chociażby do osiemnastki. W pewnym sensie dopiął swego, choć czeka go jeszcze długa podróż - przyznaje były trener Sokoła w Broni.

 

Zawziętość tkwi w DNA piłkarza Radomiaka. - Pochodzi z rodziny o sportowych korzeniach. Jego chrzestny Sylwester Sokół w przeszłości był piłkarzem Radomiaka. Ojciec z kolei trenował sporty walki. Ze sportem jest zatem za pan brat. Myślę, że w tym tkwi pierwiastek sukcesu. Jest po prostu kontynuatorem rodzinnych tradycji, co w dzisiejszych czasach jest rzadkim zjawiskiem. Dzisiaj młodzież nie garnie się do sportu, Dominik natomiast rywalizację miał we krwi - przyznaje Różański.

 

- Widzę po nim, że ma w sobie gen napastnika. To typowy wykończeniowiec. Odnajduje się w polu karnym, szuka strzału na bramkę. Kiedy tylko są dośrodkowania w pole karne, to on dochodzi do takich piłek. Mieliśmy problem z tym, że nasi zawodnicy za bardzo rozbiegali się po boisku, niepotrzebnie schodzili do boku. Dominik trzyma się światła bramki, przez co łatwiej mu o wykończenie akcji - to już słowa trenera Banasika.

 

A jeśli chodzi o współpracę na linii obecny szkoleniowiec Sokoła, a sam piłkarz, to warto przytoczyć nie tak dawną sytuację, która miała miejsce przed początkiem sezonu 2018/19. Ona najlepiej obrazuje rzeczywiste zdolności 20-latka. - Zabawne, bo kiedy przejmowałem Radomiaka, to Dominik grał na... prawej obronie. Sugerując się głosami tych, którzy przekonywali, że to prawy obrońca, sprawdziłem go właśnie na tej pozycji w pierwszym sparingu. I przeciwko Stali Mielec spisał się przyzwoicie. Ale potem spojrzałem w statystyki i pomyślałem: "Nie może być... Nie będę z niego na siłę robił prawego defensora." No i z Legią Warszawa, na Łazienkowskiej wszedł w końcówce i miał dwie sytuacje stuprocentowe. Trafił nawet w słupek. Wtedy uznałem, że u mnie będzie napastnikiem - podkreśla Banasik.

 

Wystarczył choćby research sezonu 2017/18, w którym to Sokół strzelił 30 goli dla rezerw Radomiaka występujących w lidze okręgowej. Ta liczba rozwiała wszelką wątpliwość, gdzie Dominik ma swoje miejsce na boisku.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku