1 Liga Hype: Nietuzinkowy Sam van Huffel - ma własną markę odzieżową i marzą mu się walki UFC

2020-03-25
Stomil Olsztyn podpisując umowę z Samem van Huffelem liczył, że młody holenderski piłkarz wniesie sporo do drużyny, jak i rozgrywek Fortuna 1 Ligi. No i wnosi, choćby ciekawą osobowość, a i sportowo dobrze się prezentuje. 21-latek jest jednym z założycieli marki odzieżowej, której produkty są dostępne na popularnej w Holandii stronie soccerfanshop.nl.

Witryna internetowa Soccerfanshop.nl ma bogatą ofertę, jeśli chodzi o wybór odzieży sportowej. Można tam znaleźć produkty m.in. "24 UOMO", marki, którą razem z ojcem i bratem stworzył van Huffel. - To marka lifestylowa, w ubraniach z naszej kolekcji możesz chodzić przed siedem dni w tygodniu 24 godziny na dobę - mówi holenderski zawodnik, który interesuje się modą. 

 

Bardziej zaskakuje, kiedy przekonuje, że gdyby nie był piłkarzem, walczyłby z innymi. - Bardzo lubię sporty walki, kiedy byłem mały ćwiczyłem kickboxing. Jeśli miałbym wybór to zdecydowałby się na UFC - podkreśla.

 

Na pierwszy trening do klubu zgłosił się w wieku sześciu lat. - Mój ojciec zawsze grał w bejsbol. Był zawodowym bejsbolistą, występował w drużynie narodowej. Ja jednak dużo bardziej wolałem piłkę - przyznaje. 

 

Sukcesów na początku piłkarskiej edukacji nie miał. - Zdarzało nam się wygrać kilka turniejów, ale o niezbyt dużej randze. Nie miałem też większych możliwości, aby się wykazać, bo w latach młodości nie grałem na wysokim poziomie. W przeszłości miałem za to okazję rywalizować przeciwko Matthijsowi de Ligtowi, dziś występującemu w Juventusie Turyn. Co więcej, mierzyłem się z Robbinem van Persie, który już zakończył karierę. Nie już tak silny jak kiedyś, ale nadal jest technicznym wariatem - przyznaje Sam van Huffel, który jako nastolatek trafił do akademii ADO Den Haag. Doświadczenie zbierał w rozgrywkach U-19 Eredivisie.

 

- Te rozgrywki generują wysoki poziom, występują tam zawodnicy, którzy mają być przyszłością holenderskiej piłki. Przez ten szczebel rozgrywkowy przeszli de Ligt, Justin Kluivert, Donyell Malen, Calvin Stengs. Wszyscy ci chłopacy są reprezentantami w różnych kategoriach wiekowych - zwraca uwagę Holender.

 

To w ADO spędził większość swojej dotychczasowej kariery - tej poważnej. - Pierwsze kroki nie były łatwe, ponieważ przychodziłem z drużyny o dużo mniejszym znaczeniu, w związku z czym przez pierwsze dwa, trzy miesiące musiałem ciężko trenować. Potem stałem się jednym z lepszych zawodników. W następnym sezonie [2017/18] zostałem przesunięty do pierwszej drużyny, ale grałem w meczach U-23. To był naprawdę dobry sezon dla mnie, zostałem na kolejne rozgrywki, niestety złamałem nogę, więc nie grałem dużo - opowiada. 

 

- W drużynie ADO do lat 19 prowadził mnie trener Aleksandar Ranković. Nauczył mnie na czym polega ciężka praca, ile znaczy ciężki trening i odpowiednia mentalność. Moim ostatnim trenerem w Koninklijke HFC Haarlem był Gertjan Tamerus, który z kolei pokazał mi to piękną stronę futbolu. Dzięki niemu czerpałem radość z gry - dopowiada. 

 

Jego wybór ADO był o tyle zaskakujący, że tamtejsi fani nie pałają miłością do Ajaksu czy Feyenoordu. A Sam van Huffel urodził się przecież w Amsterdamie. - Nie przejmowałem się tym. Nie miałem z powodu pochodzenia żadnych nieprzyjemności ze strony kibiców ADO. Zawsze starałem się zostawiać serce dla tego klubu, walczyłem o każdą piłkę, kibice to kochali we mnie - wyjaśnia. I tłumaczy, że przejście rok temu do Tweede Divisie (trzeci poziom rozgrywkowy w Holandii) było najlepszą decyzją, jaką podjął. - To dobra liga. Są tam i dobry futbol i walka, więc młodzi zawodnicy mają się czym inspirować - zaznacza.

 

W Olsztynie jest od początku rundy wiosennej. Trenował z drużyną w trakcie okresu przygotowawczego. Ma już na koncie pierwszego gola w Fortuna 1 Lidze, wbitego Odrze Opole. - Wiem, że w Polsce gra kilku moich rodaków. Niestety nie utrzymuję z wszystkimi kontaktu. Dużo rozmawiam z Thijsem Timmermansem z Odry Opole, czasami też na Instagramie komunikuję się z Mickeyem van der Hartem z Lecha Poznań - mówi. 

 

Tak jak wiele osób przejmuje się postępem koronawirusa. - Holandia wiele znaczy w świecie biznesu, a koronawirus wywołał tam ogromny chaos. Jesteśmy małym krajem i liczba zakażonych rośnie bardzo szybko. Mam nadzieję, że wkrótce to wszystko się skończy... - kończy van Huffel. 

Zobacz również



1 liga na Facebooku