1 Liga Hype: Mikołaj Reclaf - między taflą hokejową, a boiskiem piłkarskim

2021-09-01
W młodości Mikołaj Reclaf miał nie lada dylemat: jak pogodzić oba trenowane sporty, żeby nie zawieść drużyny w trakcie meczu hokejowego i piłkarskiego. Po dziewięciu latach bycia hokeistą i piłkarzem uznał, że jednak stawia na piłkę. I właśnie obronił rzut karny w spotkaniu Fortuna 1 Ligi.

Obroniona "jedenastka" Jona Aurtenetxe, było nie było uczestnika finału Ligi Europy, to wspomnienie, które z pewnością na długo zagości w głowie niespełna 18-letniego zawodnika. On takich wyjątkowych chwil w piłce jeszcze nie przeżywał, przecież raptem w 4. kolejce przeciwko Łódzkiemu Klubowi Sportowemu debiutował w seniorach. Także wtedy popisał się interwencją, którą kibice GKS-u Jastrzębie zapamiętają. Tak oto narodził się senior Mikołaj Reclaf.

 

W tych konkretnych sytuacjach 17-latek wykazał się świetną sprawnością. Krzysztofa Stasiewicza to nie dziwi. - W naszej szkole, klubie od początku wykazywał się wyjątkową sprawnością fizyczną. Był wszechstronnie rozwinięty. W każdym sporcie szło mu świetnie - czy to gimnastyka, gry zespołowe, czy lekkoatletyka, pomijam specjalizacje - mówi Stasiewicz, trener-nauczyciel ze szkoły Mikołaja.

 

To, że po latach młody gracz wyrósł na wysoce wyspecjalizowanego golkipera, jest zasługą tego, że w młodości trenował hokej. Chodził do szkoły sportowej o profilu hokejowym. Dość długo łączył zajęcia piłkarskie z hokejowymi. - Dwa treningi dziennie - jeden hokejowy, jeden piłkarski. Na koniec każdego tygodnia miałem dylemat gdzie zagrać w weekend. Starałem się tak pogodzić wszystko, żeby w sobotę stawić się na meczu jednej dyscypliny, w niedzielę drugiej - opowiada Reclaf.

 

Stasiewicz opisuje ich współpracę: - Mikołaj wcale nie chciał grać w bramce w innych sportach. Na przykład w unihokeja, kiedy graliśmy w mistrzostwach województwa pomorskiego, obaj moi bramkarze występowali w polu, byli na tyle sprawni i zaawansowani ruchowo. Owszem, technika jazdy inna niż w hokeju, ale bez łyżew spisywali się fantastycznie.

 

Ten młody człowiek w pewnym momencie stanął przed dylematem: piłka albo hokej. Parkany odłożył na bok, skupił się na sztuce bronienia na zielonej murawie. Po trzeciej klasie gimnazjum mocno postawił na futbol. Zamiast hokejowego Stoczniowca, była piłkarska akademii Lechii. - Hokej od najmłodszych lat to szczebel centralny, długie wyjazdy, dlatego często zostawałem w Gdańsku, żeby grać mecz, a nie jeździć po Polsce - opowiada Mikołaj.

 

W Lechii treningi dwóch dyscyplin nie nakładały się na siebie. Mógł więc skupić się na doskonaleniu umiejętności piłkarskich. - Od razu rzuciło się w oczy, że to bramkarz z bardzo dobrym chwytem. Dobre warunki fizyczne, ogólnie rozwinięta sprawność ruchowa pomogły mu zaistnieć w piłce. Poza tym, to chłopak, który doszedł do takiego momentu ciężką pracą, zaangażowaniem, systematycznością, podejściem. Jak za coś się bierze, to zawsze w stu procentach. Później, gdy był w klubie pod Bydgoszczą, to spotykał się ze mną raz w tygodniu na dodatkowy trening - mówi Piotr Opusiewicz, trenujący bramkarzy w Akademii Lechii Gdańsk.

 

Reclaf trenował w ALG, grał w Jaguarze Gdańsk, później wylądował w Sportisie Łochowo. Łochowo to wieś na zachód od Bydgoszczy. - To IV liga, grają tam naprawdę dobrzy piłkarze. Sporo się nauczyłem w Sportisie. Dzięki temu mogę teraz bronić w 1 lidze - podkreśla zawodnik, który w Stoczniowcu nauczył się zdrowej rywalizacji.

 

- Mikołaj w bramce rywalizował z innym Mikołajem, tyle że to nie była rywalizacja, a współpraca. Oni rywalizowali ze sobą na zdrowych zasadach, w ogóle się nie kłócili, co w sporcie, zwłaszcza tak indywidualnym jak bramkarz, zdarza się bardzo rzadko. W grupach młodzieżowych w hokeju jest zasada, że jeden bramkarz musi bronić co najmniej jedną tercję. Drugi może dwie. Moi bramkarze-Mikołaje byli na tyle zgodni, że nie musiałem pytać, który broni. Grali po połowie meczu, w połowie drugiej tercji zmieniali się. Sami ustalali kto pierwszy wchodzi do bramki, kto drugi. To na pewno ukształtowało Reclafa. Funkconując w tak zdrowych warunkach wyrobił w sobie dobry charakter. Na ile dobry jeszcze się przekonamy - stwierdza Stasiewicz.

Zobacz również



1 liga na Facebooku