1 Liga Hype: Maksymilian Sitek, czyli historia "wędki" i przykład jak uczyć się samodzielności

2020-07-02
To drugi sezon Maksymiliana Sitki w piłce seniorskiej. W pierwszym bardzo dobrze radził sobie w Siarce Tarnobrzeg. W Puszczy Niepołomice rozkręcał się powoli, ale dość szybko w pozytywny sposób zaakcentował swoją obecność na pierwszoligowych boiskach. To kolejny talent, który przeszedł szlify w Legii, ale ze względu na ogromną konkurencję, dopiero w innych klubach może pokazać najlepszą wersję samego siebie.

Mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała w 26. kolejce zdaniem był prawdopodobnie najlepszym występem 19-latka w piłce seniorskiej. Po jego akcji gola strzelił Michal Klec, sam 16 minut później wpisał się na listę strzelców. Puszcza zremisowała na trudnym terenie 2:2, jednak bardziej niż na końcowym wyniku, który potwierdził, że zespół Tomasza Tułacza jest w dobrej formie, koncentrowano się na grze młodego pomocnika niepołomiczan. Ewidentnie miał on swój dzień. W protokole meczowym zaistniał dzięki bramce i asyście, jednak bardziej zwrócił na siebie uwagę swoją przebojowością.

 

- Pierwszy gol, asysta i głowa się odblokowuje. Z meczu na mecz nabieram pewności siebie, mogę tylko żałować, że liga niedługo się kończy, ponieważ złapałem wiatr w żagle. W grze bazuję na szybkości, jest ona moim atutem. To w Legii stałem się pełnoprawnym skrzydłowym, bo za dzieciaka występowałem m.in. na prawej obronie - mówi piłkarz.

 

- Od małego nie bał się wchodzić w pojedynki. Miał umiejętność gry jeden na jeden. W Bielsku-Białej poszedł na przebój. Maksowi raczej nie zdarzały się większe spadki formy. Ani nie boi się grać z lepszymi, ani nie wywyższa się, rywalizując ze starszymi. Utrzymuje jeden poziom gry - podkreśla Grzegorz Sitek, ojciec młodego zawodnika oraz jego były trener.

 

- Moje przejście z juniorów Stali Rzeszów do juniorów Resovii odbyło się w dziwnych okolicznościach. Nie mogłem się dogadać z ludźmi w Stali, inna sprawa, że tata trenował chłopaków w Resovii. To przechyliło szalę na korzyść tego drugiego klubu, w którym byłem tylko przez rok. Już wcześniej znalazłem się bowiem na testach w Legii, która po czasie zdecydowała się ściągnąć mnie do siebie. Na ich radary trafiłem dzięki grze w kadrze województwa podkarpackiego. Testy przebiegały w dwóch turach. W każdej turze po trzydziestu testowanych. O wszystkim przesądził turniej w Berlinie, gdzie pokazałem się z bardzo dobrej strony, a jako zespół zajęliśmy trzecie miejsce - tłumaczy nastoletni zawodnik.

 

W reprezentacji Podkarpacia trenerem był wówczas Grzegorz Sitek. - W zespole miałem Maksa, Przemka Sajdaka, Kamila Piątkowskiego, Bartka Bidę, czyli chłopaków, którzy dziś grają na szczeblu centralnym. Maks od zawsze był bardzo dobrze przygotowany szybkościowo. Świetnie się stało, że w ostatnim roku bycia juniorem trafił na szczebel centralny. Jako trener prowadzący zespoły z niższych klas, uważam, że to najlepszy moment, aby junior zaczął rywalizować z seniorami. Sprawdził się, bez pardonu wspiął się na szczebel centralny - rozegrał 30 meczów w drugiej lidze. Tak samo teraz dobrze radzi sobie w pierwszej lidze. Czasu na aklimatyzację nie potrzebował, wszedł do tej ligi z marszu. Nie gra w Puszczy ze względu na status młodzieżowca, bo podstawowym młodzieżowcem jest bramkarz, tylko rywalizuje na tych samych zasadach z seniorami. To bardzo poukładany chłopak, chętny do pracy, ambitny. Zostaje po treningu, żeby się rozwijać. Takiego zawodnika chciałby mieć każdy trener - stwierdza pan Grzegorz.

 

Zdaniem Sitka seniora, wybór Siarki Tarnobrzeg jako kolejnego kroku w rozwoju syna był pod każdym względem świetną decyzją. - Na początku sezonu trzy razy "dostałem wędkę". Miałem z tego powodu ksywkę "wędka". Trener dwukrotnie mnie zmieniał, bo szybko dostałem żółtą kartkę. Po trzeciej "wędce" byłem sfrustrowany, nie mogłem jednak się poddać. Dlatego głowa do góry, wiedziałem, że trener nadal chce na mnie stawiać. Po prostu chciał mnie czegoś nauczyć. Cieszę się, że trafiłem pod opiekę tak doświadczonego trenera jak Włodzimierz Gąsior. On jako pierwszy wprowadził mnie w piłkę seniorską. Z Siarką spadliśmy, chociaż uważam, że na to nie zasłużyliśmy. Potencjał mieliśmy na co najmniej środek tabeli. Ostatni mecz o wszystkim przesądził. My wygraliśmy ze Skrą Częstochowa, z kolei walcząca z nami o utrzymanie Olimpia Elbląg pokonała na wyjeździe Elanę po golu w samej końcówce - tłumaczy Maksymilian Sitek.

 

- Piłkarzem to ja jeszcze nie jestem, tylko kandydatem na piłkarza. Tata rozpalił we mnie odpowiednią iskierkę. Całe życie interesował się piłką. Wziął mnie pod swoje skrzydła. Dzięki piłce nabrałem odpowiedniego charakteru, stałem się bardziej cierpliwy. Zrozumiałem, że jak ci nie idzie, musisz nadal pracować. Legia wiele mnie nauczyła. Nie tyle piłkarsko, co życiowo. Skoro nie grałem, uznałem, że to coś ze mną jest nie tak, dlatego brałem piłkę, wychodziłem przed bursę i poprawiałem swoje umiejętności. W Legii przeszedłem szkołę życia. Wyjechałem tam w wieku 13 lat, szybko musiałem się usamodzielnić. Rok temu też sam mieszkałem w Tarnobrzegu. Na początku przeżywałem rozłąkę, jednak z czasem człowiek dostosowuje się do okoliczności - przyznaje pomocnik, który w Puszczy gra na zasadzie wypożyczenia ze stołecznej drużyny.

 

Grzegorz Sitek: - Wtedy jako trzynastolatek już się wybijał. Zostawał królem strzelców na różnych turniejach, był najlepszym zawodnikiem. W Legii, choć raz grał, raz nie, cały czas pokazywał ten swój potencjał. Maks jest takim typem zawodnika, że jak już przekona do siebie trenera to będzie dostawał szansę. Sprawdził się na poziomie centralnym, zdał egzamin, co spowodowało, że Legia go wykupiła.

 

W Puszczy młody zawodnik poprawił grę w obronie i dba o swój rozwój na wielu płaszczyznach. - Lubię od czasu do czasu przeczytać książkę, głównie kryminał. Moi ulubieni pisarze to Jo Nesbo, Harlan Coben, Camilla Lackberg, Stieg Larsson. Aktualnie czytam trzecią część Millenium. Niedawno skończyłem "Pierwszy śnieg" Nesbo. Harry Hole zawsze top. Sądzę, że książki zwiększają zasób słów. Książkowe historie sporo uczą o życiu. No i są dobrą odskocznią - stwierdza Sitek junior.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku