1 Liga Hype: Karol Struski - myślami o krok przed przeciwnikiem

2021-03-10
Karol Struski szybko nauczył się przewidywania na boisku. Ale innej opcji nie było, skoro mierzył się ze starszymi, silniejszymi przeciwnikami. Oni mieli nad nim przewagę wzrostu, on zdobywał przewagę dzięki trafnej analizie sytuacji.

Jak być pomysłowym, Struski wiedział od małego. W Górniku Łęczna, w którym zaczynał swoją piłkarską przygodę, rywalizował z chłopakami z rocznika 1999, sam jest z rocznika 2001. Trener Sławomir Pogonowski przyznaje, że był to komiczny obrazek: mikry Karol biega w tłumie wielkoludów, wyższych od niego o dwie głowy. Ten chłopak na swój sposób radził sobie z "wielkoludami".

  

W takich warunkach dawał wyraz tego, co ma najlepsze. - Właśnie wtedy, gdy odstawałem fizycznie, kiedy trzeba było wygrać pojedynek z rosłym kolegą, nauczyłem się szybkiego myślenia na boisku, szybkiej gry z piłką. Na pewno nie dostajesz tego ot tak, trzeba to wypracować, więc na treningach dużą uwagę zwracałem na grę na jeden, dwa kontakty. Chciałem mieć w głowie gotowy pomysł na zagranie, zanim doskoczy przeciwnik - mówi Struski.

  

Wizualizując w głowie, co chce zrobić, wykształcał w sobie kreatywność. - Graliśmy w Tomaszowie Lubelskim z Tomasovią. Prowadziliśmy 1:0. W końcówce spotkania rywal mocno się bronił, Karol wybrał opcję gry na trójkącik. Zrobił zamach, obrońca poszedł w tym złym kierunku, wówczas Struski wskoczył w pole karne, minął obrońców, zaasekurował piłkę, został sfaulowany. Dostaliśmy karnego, wygraliśmy 2:0. To pokazało, że ma wszystko przemyślane, że potrafi zrobić z akcji coś pożytecznego - podkreśla Pogonowski, trener pracujący ze Struskim kilka lat w Łęcznej, jeszcze na początku piłkarskiej drogi Karol Struskiego, czyli przed przejściem do Jagiellonii Białystok i późniejszym powrocie na wypożyczenie do Górnika w Fortuna 1 Lidze.

 

Z takimi umiejętnościami i atutami, niejako pisana była Struskiemu pozycja środkowego pomocnika. Miał ku temu predyspozycje i podstawy, by sądzić, że sprawdzi się w tej roli. - Zawsze chciałem jak najwięcej mieć piłkę przy nodze - podkreśla młody zawodnik. W rundzie jesiennej trwającego sezonu Fortuna 1 Liga został co prawda przestawiony na bok pomocy, lecz nie miał z tym problemu. W końcu i tu (środek pola) i tu (skrzydło) wymagana jest kreatywność, a więc coś, co jest znakiem rozpoznawczym zawodnika wychowanego w Górniku.

 

Struski wychowywał się w Łęcznej, jako piłkarza "lepiono" go także w Jagiellonii Białystok. Tam przez dwa sezony grał w juniorach białostoczan. W pierwszym sezonie zdobył mistrzostwo Polski w kategorii junior młodszy. Następnie występował w Centralnej Lidze Juniorów. W Białymstoku wziął go pod opiekę trener Wojciech Kobeszko. I Kobeszce i Pogonowskiemu wiele zawdzięcza. U tego drugiego zrobił jeszcze większy progres.

 

- Trener Pogonowski miał takie podejście, że nie zabijał w nas aktywności z piłką. Trener Kobeszki też dawał mi wiele swobody. Miałem to szczęście, że żaden z trenerów nie hamował we mnie kreatywności. A ja szybko uświadomiłem sobie, że kreatywnymi zagraniami mogę dać wiele drużynie, kibicom. To może ciebie wyróżniać z tłumu - stwierdza młodzieżowiec beniaminka Fortuna 1 Ligi.

 

Struski w barwach klubu z Białegostoku doczekał się debiutu w ekstraklasie (sezon 2019/20), potem dostał drugą szansę w najwyższej klasie rozgrywkowej. To i zasługa jego umiejętności i pracowitości i zadaniem Pogonowskiego - tego, że ów był graczem przemyślanym.

 

- Spełniał się we wszystkich aspektach gry: bardzo dobry w ofensywie: zagrywał piłki kończące, do tego przewidujący ruchy, odbiory w obronie - zaznacza trener.

 

Dziś Struski jest piłkarzem Jagiellonii, grającym na wypożyczeniu w "swoim" Górniku. Kiedyś mógł być zawodnikiem stołecznej Legii. Po tym jak Górnik wygrał rozgrywki ligi junior młodszy na Lubelszczyźnie, całym zespołem pojechali grać z Legią pod balon. Legia miała dużą przewagę, jednak podopieczni Sławomira Pogonowskiego dobrze się pokazali. Mocno wyróżnił się Karol. Nie uszło to uwadze warszawianom. Były zapytania, konkretów zabrakło. Taki dostał z Białegostoku. Zadzwonił do niego trener Kobeszko i namówił na Jagiellonię.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku