1 Liga Hype: Kacper Tabiś - Sprintem przez piłkę seniorską

2020-11-25
Kacper Tabiś to swoisty ewenement wśród piłkarzy młodego pokolenia. Choć ma dopiero 20 lat, to już przekroczył granicę stu występów na szczeblu centralnym. Nic dziwnego, skoro w seniorach zaczął grać jako szesnastolatek.

Pierwsze występy w seniorach Tabiś zaliczył w Rozwoju Katowice. To był sezon po spadku klubu, dla którego priorytetem jest dbanie o rozwój młodych zawodników (nazwa Rozwój nie jest tutaj przypadkowa), z Fortuna 1 Ligi.

 

- Była nawet szansa, że w wieku 16 lat uda mi się jeszcze zadebiutować w 1 lidze. Wówczas byłem w kadrze pierwszej drużyny, siedziałem nawet na ławce w kilku meczach. Miałem grać, lecz przytrafiła mi się kontuzja. W następnym sezonie grałem dość dużo [15 meczów] jak na nowicjusza - mówi.

 

W kolejnym sezonie był przez większość trwania rozgrywek podstawowym zawodnikiem Rozwoju. Koniec końców, wystąpił w 30 spotkaniach. Kiedy przechodził do GKS-u Katowice w wieku 18 lat, zaliczył niemal 50 meczów na szczeblu centralnym. - Zyskałem bezcenne doświadczenie. W GKS-ie mimo wielu dużych nazwisk czułem się w drużynie dość swobodnie, co ma związek z tym, że wcześniej się porządnie ograłem - przyznaje Tabiś.

 

Na Bukowej w półtora sezonu zanotował 33 występy w lidze. Wiosną 2019 roku przywdziewał trykot Odry Opole. W Odrze na dzień dobry dostał miejsce w podstawowym składzie. W trwającym sezonie jest podobnie. Zerkasz na wyjściowe zestawienie opolan, a tam na prawej obronie Tabiś.

  

***

 

Jest początek XXI wieku. W Uczniowskim Klubie Sportowym Sprint Katowice trwa trening. Zajęcia prowadzi Paweł Siedlecki (później będzie on wychowawcą Kacpra Tabisia w szkole podstawowej: klasy 4-6). Na treningu łatwo dostrzec chłopca, który wyróżnia się dynamiką. To mały Kacper Tabiś. - Był zamkniętym w sobie, nieśmiałym chłopakiem. Kiedyś bał się podejść do karnego, łatwiej przychodziło mu okiwanie trzech, czterech zawodników niż podjęcie decyzji o strzale z jedenastki. Tłumaczyłem mu, że musi przełamać swój strach przed strzałem z jedenastego metra. Dzięki moim wskazówkom stawał się coraz śmielszy. Bo tak to z reguły trzeba było go ciągnąć za język. Wtedy dysponował taką szybkością, że na początku piłka przeszkadzała mu na boisku. Z biegiem czasu nabierał wprawy, coraz lepiej czuł piłkę. Na turniejach był doceniany. Dużo razem sukcesów osiągnęliśmy. Zebrało się grono chłopaków, lubili to, było widać w nich pasję - opowiada Siedlecki.

 

- Wystawiałem go na różnych pozycjach. I na obronie, i na skrzydle, grał także jako napastnik. Dla Kacpra najczęściej zarezerwowana była rola skrzydłowego. Tak też występował później w Rozwoju - tłumaczy były trener i wychowawca Tabisia.

 

***

 

20-letni dziś zawodnik Rozwojowi zawdzięcza wiele, co wielokrotnie podkreśla. Tutaj też przeżył przygodę życia. - Na początku chciałem iść do rocznika 99, jednak trener, widząc, że się wyróżniam zaproponował mi, abym poszedł do rocznika w swoim wieku. Był to jednak zespół wielu talentów. Trenował nas Sławomir Mogilan, który prowadził Arka Milika. Ten rocznik potem Arek mocno wspierał. Dzięki niemu rozgrywaliśmy sparingi w Niemczech, z Herthą Berlin, Bayerem Leverkusen, z Ajarem Amsterdam. Miałem przyjemność, bo to była przyjemność, pojechać na tygodniowy staż do Ajaxu. Pamiętam treningi m.in. z Sergino Destem, wówczas jeszcze nieznanym, obecnie zawodnikiem FC Barcelony. Z de Ligtem i de Jongiem jedliśmy wspólne posiłki. Na stołówce widziałem Edwina van der Sara. Nie podszedłem po autograf, bo nie znałem na tyle angielski, by się do niego odezwać. Sam wyjazd do Amsterdamu był czymś wyjątkowym, a tu w jadłodajni natrafiam na taką legend, jak van der Sar. Oj, będzie co wspominać...

 

- Jak udało nam się trenować z chłopakami z Ajaxu? Gdy Arek podpisywał kontrakt z Ajaxem, zapytał, czy młodzi zawodnicy Rozwoju nie mogliby przyjechać do nich na staż. Nie mieli nic przeciwko. Mieszkaliśmy u Milika. To niesamowity człowiek. Nieoceniona jest jego pomoc Rozwojowi. Nic tylko brać przykład. Kiedy bliżej poznałem Arka, to stwierdziłem, że jeśli sam będę miał możliwości to chętnie pomogę mojemu byłemu klubowi. Gdyby nie Rozwój nie grałbym teraz w 1 lidze. Ci ludzie ciągnęli mnie do góry, wprowadzili mnie do seniorskiej piłki. Kiedy tylko jestem w Katowicach i widzę się z trenerami Rozwoju, to mówię im, jakie miałem szczęście, że na nich trafiłem. Pod ich okiem rozwinąłem piłkarsko i mentalnie. Jeździłem na młodzieżową reprezentację Polski. Gra w kadrze wpływała dobrze na moją grę w klubie i na odwrót. Obawiałem się pierwszych treningów w Rozwoju, jednak po kadrze moja pewność siebie rosła - tłumaczy Tabiś.

 

***

 

Młody obrońca Odry w drużynie Dietmara Brehmera może liczyć na grę. To z kolei sprawia, że jego licznik występów na szczeblu centralnym przekroczył liczbę sto. - Wielu zawodników przepada, bo nie mają wsparcia u trenerów. Kacper w Rozwoju wsparcie miał. Cieszy się, że jest w Odrze, gdzie gra regularnie. Dostrzegli jego potencjał - kończy Siedlecki.

 

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku