1 Liga Hype: Dominik Połap - młody, z charakterem i "gniazdowy" w szatni GKS-u Tychy

2020-11-20
Może i Dominik Połap nie ma talentu wokalnego, za to dobrze czuje się w roli "pierwszego głosu" szatni. Z jego inicjatywy zaczynają się śpiewy w tyskim zespole po wygranym meczu. Młody piłkarz ma w sobie coś z wodzireja, co wynika z osobowości 20-latka.

Połap nie jest uzdolniony wokalnie, jest za to duszą towarzystwa. - Ma dość specyficzną barwę głosu. Tym swoim głosem zapodaje na całą szatnię: "Kto wygrał mecz?". Stojąc gdzieś obok, od razu człowiek wie, kto krzyczy. Nie da się go nie usłyszeć - śmieje się Tomasz Wolak, który prowadził 20-letniego pomocnika w GKS-ie II Tychy.

 

We wcześniejszych latach pobytu w tyskim klubie, Połap wykazywał też inne predyspozycje przywódcze. - W juniorach był kapitanem. Wiódł prym w szatni dzięki osobowości. Tak, ma charakterystyczny i piskliwy głosik, ciężko to skopiować. Ale też co innego wyróżnia Dominika. Jego znakiem charakterystycznym nie są ani spektakularne zagrania, czy efektowne rajdy, tylko charakter do gry. Na boisku zostawia serce. Czasami dostaje przez to sporo kartek. To bardziej kompan do gry wręcz niż pięknej i widowiskowej. Jeśli stanie się czołową postacią GKS-u, to myślę, że potem przejmie przywództwo w szatni. To naturalna kolej rzeczy - uważa Sebastian Idczak, trener współpracujący z piłkarzem w młodzieżowym zespole GKS-u. 

 

- Bardzo wyrazista postać, dodając charakter drużynie. Na boisku jest takim zapalnikiem. Kiedy trzeba pobudzić zespół, to wtedy wkracza Dominik. On to potrafi - dodaje Wolak.

 

Jak widać, Połap lubi dojść do głosu na boisku w momencie kryzysowym, jak i zabrać głos, gdy można wznieść zwycięski okrzyk. A atuty piłkarskie? - Dynamika, przebojowość. Nie kalkuluje, tym sobie zaskarbił serca kibiców, trenera. Typowy przykład na to, że w nie trzeba wybijać się w juniorach, ale poprzez pracę i determinację można coś w piłce zrobić. Nie był obdarzony nie wiadomo jakim talentem. Typowy chłopak z osiedla, który potrafił walczyć o swoje - wyjaśnia Idczak.

 

20-latek z Mikołowa, od małego wierny był GKS-owi. Wychował się na nim jako kibic. Od kilku lat reprezentuje barwy klubu z Tychów, przechodząc ze szczeblów juniorskich, po rezerwy, aż do pierwszego zespołu, w którym zadebiutował w sezonie 2019/20, a obecnie powiększa tylko licznik występów. - Będąc chłopakiem stąd, na pewno jestem inaczej odbierany w mieście, przez kibiców GKS-u. Moi znajomi chodzą na młyn. Po meczu mogę tam podbiec, by cieszyć się razem z nimi - mówi Połap.

 

Zaczynał w MOSM Tychy, następnie przeszedł do Chrzciciela Tychy, dalej była APN GKS Tychy, która powstała z połączenia mniejszych tyskich klubów. - Przez jakiś czas wiązałem swoją przyszłość z informatyką. Wyszło inaczej (śmiech). Zawsze lubiłem różne sporty. Na lekcjach wychowania fizycznego grałem w siatkówkę, koszykówkę, piłkę ręczną. W siatkówce najlepiej wychodziła mi gra na libero, byłem za niski na przebitki pod siatką. Koszykówka jest fajna, bo trzeba w niej dużo biegać. W ogóle pochodzę ze sportowej rodziny. Mój dziadek Edward grał w piłkę, obie siostry Monika i Karolina grały w siatkówkę, w mojej rodzinie ze sportem jest się na ty. Mam jeszcze brata, jednak on nie poszedł w sport - tłumaczy młodzieżowiec drużyny Artura Derbina.

 

W poprzednich rozgrywkach grywał na boku pomocy, teraz jest ustawiany na boku obrony (prawa strona). - Na treningach dużo podpatrywałem od Mateusza Grzybka i Macieja Mańki. W defensywie wychodzą mi pojedynki jeden na jeden. Nauczyłem się tego z czasem. Kiedyś przegrywałem wiele takich pojedynków na podwórku. Na boisku wolę raczej rozbijać ataki rywali niż kreować - twierdzi Dominik Połap.

 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku