1 Liga Hype: Dominik Jończy miłość do piłki wyniósł z domu. "Dziadek miał mocną siłę przekazu"

2019-06-14
Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji Polski U-21 uważa, że jego osobowość najlepiej oddają dwa słowa: skromny i cichy. I taki też w dzieciństwie był Dominik Jończy, który poprzedni sezon spędził w Podbeskidziu Bielsko-Biała. W czerwcu będzie on uczestnikiem EURO U-21. - Przychodził jako skromny i wystraszony chłopak, szybko jednak puściła mu blokada psychiczna - opowiada jeden z pierwszych trenerów 22-letniego obrońcy.

Tym trenerem jest Dariusz Michałek, z którym Jończy pracował w Chojniku Jelenia Góra. - Od początku profesjonalnie podchodził do swoich obowiązków. Wiedziałem, że czeka go piłkarska przyszłość. Dodam, że pierwsze testy w Zagłębiu, które zdał pozytywnie za pierwszym razem, wyszły z mojej inicjatywy. Przekonałem się, że powinien spróbować swoich sił gdzieś wyżej - mówi szkoleniowiec.

 

Pod opieką Michałka dzisiejszy, młodzieżowy reprezentant Polski nie był długo. Bo być nie mógł, skoro szybko wystrzelił w górę. - Przychodził jako wystraszony i zagubiony chłopak z KKS-u Jelenia Góra. A już po dwóch miesiącach należał do naszych czołowych piłkarzy. Puściła mu blokada psychiczna. Na tle pozostałych chłopaków wyróżniał się. Trafił do nas, będąc w wieku młodzika. Z kolei odszedł do Zagłębia w III klasie gimnazjum - przypomina trener Chojnika.

 

Opisując zalety swojego byłego podopiecznego, w pierwszej kolejności wymienia takie cechy jak: pracowitość i dobre warunki fizyczne. I podobnie jak Czesław Michniewicz uważa go za skromnego chłopaka. - Graliśmy mecz w Bogatyni. Nasi przeciwnicy wykazywali się dużą agresją w grze. Byli bardzo opryskliwi wobec nas. Dominik jako kapitan zaprowadził porządek na boisku dzięki swojej charyzmie. Nastawienie chłopaków, którzy kilka minut wcześniej grali brutalnie, nagle zmieniło się - podkreśla Michałek, u którego Jończy grał nie w środku obrony, a na szóstce.

 

- W trzech meczach z rzędu strzelił trzy gole z 32. metrów. W samo okienko. Czułem, że potrzebuje dodatkowych bodźców w postaci bramek. No i je dostał - mówi były trener 22-latka.

 

Potem dostał szansę w Zagłębiu Lubin. - Był dobrze przygotowany do testów. Dostał się dalej, choć był jednym z trzydziestu testowanych - opowiada Dariusz Michałek.

 

- Wszystkie jego cechy i piłkarskie zalety wskazywały na to, że będzie środkowym obrońcą. Dobra gra głowa, bardzo dobry pas między liniami. W akademii Zagłębia mamy swoją filozofię grania i nie było tak, że od początku był poukładany taktycznie. Niektórych rzeczy musiał się nauczyć, choćby wysokiego pressingu. Wyszło mu to tylko na dobre - podkreśla Marcin Ciliński, szkoleniowiec 22-latka z Jeleniej Góry z czasów gry piłkarza w juniorach lubińskiego klubu.

 

Od drużyn juniorskich, przez rezerwy, do pierwszego zespołu - tak wyglądała droga Jończy w "Miedziowych". Pierwszy raz na poziomie ekstraklasy zagrał w sezonie 2016/17. Zaufał mu Piotr Stokowiec. Skończyło się na czterech meczach w tamtym czasie. Kolejnych okazji na podreperowanie statystyk występów w najwyższej klasie rozgrywkowej nie dostał ani w sezonie 2017/18, ani w kolejnym.

 

W rundzie wiosennej tego wcześniejszego sezonu odszedł na wypożyczenie do Chojniczanki Chojnice. W minionych rozgrywkach reprezentował barwy Podbeskidzia Bielsko-Biała, dokąd coraz częściej zaczęły napływać powołania od Czesława Michniewicza. Jego przygoda z młodzieżową kadrą rozpoczęła się na początku eliminacji EURO U-21 2019.

 

- Na pierwsze zgrupowanie został powołany awaryjnie, bo wypadł Bielik. Nie było wielu stoperów i wskoczył w jego miejsce. W eliminacjach nie grał, bo nie miałem zastrzeżeń do Bochniewicza, Wieteski i Bielika. Dominik zna miejsce w szeregu, wie, że oni są przed nim, ale na treningu możemy na niego liczyć. Egzaminem dla niego był towarzyski mecz z Serbią, zagrał dobrze, więc nadal go obserwowaliśmy w Podbeskidziu. Zdaję sobie sprawę, że I liga to nie ekstraklasa, ale Dominik jest dla nas zabezpieczeniem. Do Włoch chciałem zabrać czterech stoperów. On był na prawie wszystkich zgrupowaniach i zna założenia taktyczne. Wie, czego wymagam od piłkarzy na tej pozycji, nie muszę go przyuczać - przyznał Michniewicz w "Prześwietleniu" Łukasza Olkowicza z "Przeglądu Sportowego".

 

Akurat wiedzę piłkarską Jończy szybko przyswaja. Ma głowę otwartą na nowinki. - Od najmłodszych lat szykowaliśmy go na środek obrony. Fajnie to zafunkcjonowało. Z tego, co obserwowałem w 1 lidze, grał bardzo poprawnie. Zrobił spory postęp. Najbardziej poprawił się w komunikacji. Dominikowi trzeba było pewne rzeczy nakreślić, gdy już zaskoczył wyglądało naprawdę dobrze. Jednak cały czas musi się rozwijać. Na razie jest ok. Idzie naprawdę w dobrym kierunku - podkreśla Ciliński.

 

Pewne jest to, że nie zbłądzi z drogi. Ma bowiem dobre wzorce w rodzinie. - Dużo dobrej roboty wykonał dziadek Dominika Jerzy Jończy. Był dla niego mentorem, autorytetem z racji tego, że sam kiedyś grał w piłkę na poziomie starej 3 ligi. Siła przekazu od strony dziadka była więc mocna - podsumowuje Michałek.

 

Autor: 1lga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku