1 Liga Hype: Co łączy Jakuba Tecława ze Stevenem Gerrardem i Sergio Busquetsem?

2020-07-24
Jakub Tecław, który niedawno przedłużył kontrakt ze Stomilem Olsztyn o kolejny sezon, uczył się piłki we wsi Wikielec. To z tego okresu ma świetną pamiątkę: dwa tytuły mistrza Polski w... futsalu.

Pasja Jakuba Tecława rozwijała się na "betonie" - tak powszechnie mówi się na boisko betonowe, które wpisuje się w krajobraz wielu mniejszych miejscowości, gdzie brakuje boisk trawiastych, czy "orlików". Pewnego dnia, Kuba usłyszał propozycję, która zaważyła na jego dalszej przyszłości. Jeden z kolegów zaproponował mu sprawdzenie się w GKS-ie Wikielec, miejscowym klubie piłkarskim. Oczywiście, zgodził się, bo już wcześniej zaraził się pasją do futbolu. - Ojca ciągnęło - grał nawet w Jezioraku Iława - do piłki, potem mnie, więc to futbol wybrałem za swój życiowy cel - podkreśla Jakub Tecław.

 

W GKS-ie nie było drużyny z jego rocznika. Trenował więc z dużo starszymi od siebie. W dzieciństwie to często bariera nie do pokonania, bo starsi - wyżsi, silniejsi, lepiej rozwinięci - ale na młodym Tecławie nie robiło to wrażenia. - Te treningi wyszły mi tylko na plus - przyznaje. No tak, musiał wykazać się sprytem oraz umiejętnościami, by starsi go nie zdominowali.

 

GKS w czasach młodości Jakuba Tecława dochował się drużyny dwukrotnych mistrzów Polski, tyle że w halowej odmianie piłki nożnej. - To o tyle ciekawe, że nie mieliśmy żadnej styczności z halą, bo jak, skoro ćwiczyliśmy na zewnątrz. Halówkę traktowaliśmy jako zabawę, ale mieliśmy na tyle dobry zespół, i z potencjałem, że wygrywaliśmy turnieje o randze mistrzowskiej - zaznacza Tecław.

 

Szamotuły. To już Wielkopolska. Tam w latach 2015-17 Kuba uczył się w liceum oraz ćwiczył pod okiem trenerów z Football Academy. - Przed tym jak przekształcili się w akademię byli Młodzieżową Szkółką Piłkarską, w której swego czasu trenował Łukasz Fabiański. Ale po kolei. Zgłosiłem się na testy. Wtedy wpadłem w oko trenerowi Marianowi Kurowskiemu. To znana postać w piłce, prowadził m.in. Amikę Wronki. Sprawdzian poszedł po mojej myśli, dostałem propozycję z akademii. Pomyślałem, że to będzie dobry krok, poznam Polskę, nowe miejsce. Utworzono dwa roczniki. Z rocznikiem 97 dwukrotnie walczyliśmy w barażach o udział w Centralnej Lidze Juniorów. Nie udało się ani razu. Dwa lata po moim przyjściu do Szamotuł trener FA Paweł Primel dostał propozycję pracy w Jagiellonii Białystok. Zabrał mnie ze sobą - tłumaczy 21-letni piłkarz.

 

- Chciałem doświadczyć w końcu gry w CLJ. W Jagiellonii jednak nie przebiłem się. W młodym wieku gra jest najważniejsza, postanowiłem więc zmienić otoczenie. Pojawiła się opcja z Warty Poznań, w której spędziłem fajne pół roku. I potem była oferta z 3. ligi z drużyny seniorskiej - dodaje.

 

Z tą ofertą w sezonie 2018/19 przyszedł Ruch Wysokie Mazowieckie. - Miłym przeżyciem była możliwość gry na Konwiktorskiej przeciwko Polonii Warszawa. Z zespołem o takiej renomie nie miałem nigdy wcześniej okazji się spotkać. A pozostałe mecze? Robiłem swoje, dążyłem do tego, by pokazywać się z jak najlepszej strony. Rozegrałem cały sezon i tym zwróciłem na siebie uwagę trenera Piotra Zajączkowskiego, który przyjechał mnie oglądać na spotkanie z Huraganem Morąg. Konsekwencją tej wizyty były moje późniejsze przenosiny do Stomilu - podkreśla Tecław.

  

W ten sposób otworzył sobie drzwi z napisem Fortuna 1 Liga. Na drugim poziomie rozgrywkowym stawiał pierwsze kroki jako środkowy obrońca. Dziś gra jako defensywny pomocnik. - W Szamotułach grałem cały czas w środku obrony, w Ruchu ustawiano mnie na "szóstce". W Stomilu trener Zajączkowski widział we mnie środkowego obrońcę, później natomiast operowałem w drugiej linii. Mam odpowiednie warunki do gry zarówno w centrum defensywy, jak i w centrum pola - przyznaje.

  

Cechy, które mu sprzyjają w odgrywaniu różnych wynikają z budowy jego ciała. - Warunkami fizycznymi przypominam Sergio Busquetsa. Nie mam jednak swojego ulubieńca jako takiego. Podpatruję grę najlepszych zawodników z najlepszych drużyn. Każdy ma coś, co można wykorzystać w swojej grze - tłumaczy.

 

Jeszcze dalej w porównaniach posuwa się były trener Tecława z GKS-u Wikielec. - Charakterem przypominał graczy z Premier League. Twardy, zadziorny, nieustępliwy, waleczny, nie odpuszczał żadnej piłki. Z dobrym uderzeniem, szybki, dysponujący dobrą wytrzymałością. W tamtym okresie grał jeszcze Steven Gerrard. Kuba miał coś w swojej grze właśnie z byłego kapitana Liverpoolu. Wysyłał sygnały, że w przyszłości jego kariera może się nieźle potoczyć - mówi Tomasz Demczak.

  

Demczak dostrzega też inną pozytywną stronę swojego podopiecznego. - Ułożony. Był bardzo dobrym uczniem, przynosił do domu świadectwa z czerwonym paskiem. Potem w Szamotułach też nie miał problemów z nauką. Ambitny człowiek, wzór. Jego kariera rozwija się wedle zasady step by step. Nic na siłę jak u innych młodych, którzy od razu chcą iść drogą Ronaldo, Messiego, Lewandowskiego. Ma mądrych rodziców, odpowiednio nim kierują. Ostatnio gratulowałem mu pierwszego gola w pierwszej lidze. Podziękował i odpisał, że nie zapomina u kogo zaczynał. Myślę, że wkrótce doczekamy się Kuby w koszulce z orzełkiem na piersi - sugeruje Demczak.

 

Nauka zebrana w ostatnich miesiącach w F1L także nie poszła w las. Tecław przedłużył kontrakt ze Stomilem. - To dla mnie bodziec do jeszcze cięższej pracy. Cieszę się, że ogrywam się w pierwszej lidze. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, myślę, że w przyszłym sezonie będziemy chcieli zrobić coś więcej - podsumowuje młodzieżowiec olsztyńskiej drużyny.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku