1 Liga Fame: Wojciech Łobodziński - już nie piłkarz, a trener

2021-01-29
Jeszcze niedawno stanowił o sile Miedzi, z którą wywalczył awans do ekstraklasy. I był specjalistą od asyst. Dziś Wojciech Łobodziński dba o... siłę - fizyczną, sprawnościową - wszystkich zawodników pierwszej drużyny przedstawiciela Legnicy w Fortuna 1 Lidze.

Próżno szukać nazwiska Łobodziński w kadrze pierwszego zespołu legniczan. Za to jego nazwisko widnieje w sztabie szkoleniowym trenera Jarosława Skrobacza, gdzie pełni funkcję asystenta.

 

Popularny z boiska "Łobo", do tej funkcji sumiennie się przygotowywał. Już w czasach ekstraklasowej Miedzi (sezon 2018/19) grę łączył z obowiązkami trenera pomagającemu pierwszemu szkoleniowcowi w rezerwach. Jesienią rozegrał jeszcze kilkanaście meczów na poziomie ekstraklasy, nosił nawet opaskę kapitańską, potem skupił się na pracy w drugiej drużynie. To był dla 23-krotnego reprezentanta Polski wstęp-przygotowanie do nowej roli. Miał papiery trenerskie (w 2017 roku ukończył kurs UEFA A), więc mógł dostać nowe kompetencje. I kiedy wydawało się, że pracy trenerskiej poświęci się w całości, niespodziewanie w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu został przywrócony do pierwszego zespołu. To było zaskoczenie dlatego, że w styczniu 2019 roku oficjalnie zakończył karierę piłkarską.

 

Jego kariera była bogata. Zaczynał w Zawiszy Bydgoszcz, skąd ruszył do Stomilu Olsztyn, następnie do Wisły Płock. Rozegrał ponad 100 meczów w Zagłębiu Lubin - tam świętował mistrzostwo i Superpuchar Polski. Potem postawił na Kraków. Z Wisłą trzy razy wygrywał ligę, uzbierał w niej 95 meczów we wszystkich rozgrywkach. W 2012 roku związał się z Miedzią, w której jako zawodnik grał przez siedem lat. W barwach "Miedzianki" zaliczył 184 gry, strzelił 34 gole, miał aż 47 asyst. W latach 2006-2009 zanotował 23 występy w reprezentacyjnym trykocie.

 

Łobodziński zaczynał grę w Miedzi, kiedy w klubie był już Tomasz Brusiło, obecnie członek zarządu Miedzi, wcześniej m.in. rzecznik prasowy. - To, co mogę powiedzieć o Wojtku, to to, że jest oddanym i lojalnym człowiekiem. Zasługuje na miano legendy Miedzi, dla której poświęcił wiele lat kariery, zostawił na boisku mnóstwo zdrowia. Był kapitanem drużyny, która wywalczyła historyczny, bo pierwszy awans do ekstraklasy. Niejako symboliczne jest, że zakończył w Miedzi karierę. Z mojego punktu widzenia, mówisz Łobodziński, a myślisz Miedź Legnica - uważa Brusiło.

 

Dla Brusiły przejście Łobodzińskiego z roli zawodnika do pracy szkoleniowej było naturalnym krokiem. Takie zdanie mają inni pracownicy Miedzi na czele z właścicielem klubu Andrzej Dadełłą. - Wielu trenerów, którzy pracowali z Łobodziński w naszym klubie, twierdziło, że Wojtek dużo widzi, jest w stanie coś podpowiedzieć. Dawali jasno do zrozumienia, że Łobodziński ma predyspozycje do bycia trenerem. Pamiętam jeszcze jak był zawodnikiem. Kiedy robiliśmy badania przed rundą, które nadzorował współpracujący z Miedzią Bartosz Ochman z Akademii Wychowanie Fizycznego we Wrocławiu, to doktor za każdym razem podkreślał, że Wojtek po okresie roztrenowania przychodził najlepiej przygotowany ze wszystkich. Wiedział jak dbać o swoje ciało, gdy był czynnym zawodnikiem, potrafi to przełożyć na pracę szkoleniową - zaznacza Brusiło.

 

Musiało zatem skończyć się tym, że w sztabie "Łobo" będzie odpowiedzialny za fizyczną stronę przygotowania zawodnika. Taki jest jego główny obszar działania w grupie Skrobacza. - Tyle że nie odpowiadam w całości za przygotowanie fizyczne, ponieważ dzielimy się tymi obowiązkami, współpracujemy w tej kwestii z doktorem Ochmanem. Oczywiście, w niektórych sprawach na mnie spoczywa większa odpowiedzialność, jednak kompetencje są rozdzielone pomiędzy wszystkich członków sztabu. Odpowiadam między innymi za monitoring pracy zawodników w takich elementach jak szybkość, wytrzymałość, siła. Poza tym, moją działką są także kwestie taktyczne. Mam więc różnorodne zadania jako asystent - tłumaczy Łobodziński i dodaje: - Pod koniec kariery zawodniczej robiłem uprawnienia trenerskie. Mam bowiem świadomość, że tutaj potrzebne są inne kompetencje. Liczy się wiedza. To że byłeś piłkarzem, może pomóc, ale nie we wszystkim, trzeba się dokształcać. W obecnych czasach kluczem jest trening zindywidualizowany. Kiedyś wszyscy robiliśmy to samo, aktualnie duży nacisk kładzie się na rozwój jednostki. To tylko na plus, przecież każdy organizm jest inny, każdemu trzeba dawkować inne obciążenia, ktoś potrzebuje takich bodźców, znowu drugi bodźcuje się inaczej.

 

Piłkarzom i trenerom pomaga nowoczesna aparatura. Wystarczy podłączyć zawodnika do urządzenia, następnie przenieść dane na komputer i jednym kliknięciem wrzucić wszystkie informacje do pliku. Co chwilę uaktualniając folder, masz wgląd na stan każdego piłkarza w zespole. - Są lepsze środki, lepsza kontrola nad zawodnikami, piłkarze mają dużo większy dostęp do nowoczesnej aparatury, sami mogą dbać o siebie. To spore ułatwienie, ale nie może też zamazywać tego, co robisz na boisku - przyznaje Łobodziński.

 

A co z ograniczeniami, które narzuca pandemia? Wiele drużyn musiało zdecydować się na pozostanie zimą w Polsce, podczas gdy w poprzednich latach zespoły z ekstraklasy i Fortuna 1 Ligi masowo jeździły w ciepłe kraje. - To nie ma aż tak dużego znaczenia, wszystko tak naprawdę rozchodzi się o boiska. Nasz okres przygotowawczy nie różni się przez to, że jesteśmy w Polsce. Mamy dwa obozy, mam nadzieję, że pogoda utrzyma się na plusie, dzięki czemu będziemy mogli częściej korzystać z naturalnej murawy - zaznacza asystent w Miedzi.

 

Korzystać, czyli rozgrywać na nich sparingi. A te często uważa się za mało ważny element przygotowań. To błędne myślenie. - Pierwsze trzy nasze sparingi traktujemy w kategorii sprawdzianu dla wszystkich. Ma to na celu uczestniczenie piłkarzy, po mocnych jednostkach treningowych, choćby w połowie jednostki meczowej. W pierwszych gracz najczęściej sprawdza się jak zespół wypełnia określone wskazówki taktyczne. Jest to ważna forma treningu, dopiero potem zwiększymy obciążenia do tego stopnia, że jedni będą grali dużo więcej, inni mniej - przyznaje Łobodziński.

  

Ewidentnie funkcja asysenta była Łobodzińskiemu pisana. Za jednego z poprzednich trenerów przyszedł do klubu w dniu rozpoczynającym okres świąteczno-noworoczny, przy składaniu życzeń, zapytał czy może w czasie urlopu korzystać z klubowej siłowni. Bo nie wyobraża sobie siedzieć tyle czasu w domu bez treningów.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku