1 Liga Fame: Papikjan - ormiańska dusza, polskie przyzwyczajenia

2019-08-14
Urodził się w Łodzi, jednak w jego duszy grają ormiańskie rytmy. Z Polską czuje mocną więź, choćby z tego powodu, że to tutaj rozwija piłkarską karierę. Aghwan Papikjan pokazuje, że ma wiele do zaoferowania naszej piłce, czego dał wyraz w ostatni weekend.

Nietuzinkowość Papikjana idealnie pasuje do specyfiki Fortuna 1 Ligi. W zwariowanym meczu z Olimpią Grudziądz (5:3 dla Chojniczanki Chojnice) zdobył bramkę, jakiej nie powstydziliby się najlepsi piłkarze. Powtórki tego gola można oglądać do znudzenia. Widać na niej stonowaną radość pomocnika po strzelonym golu. Powód? W poprzednim sezonie grał właśnie w Olimpii, z którą wywalczył awans.

 

- Przed meczem udało mi się zamienić kilka słów z byłymi kolegami. Nie myślałem, że strzelę im gola. Przy akcji bramkowej dużo roboty zrobili koledzy, którzy rozpoczęli cały atak. Zrobili mi miejsce, mogłem uderzyć, piłka siadła mi na nodze idealnie. Brak radości? Po prostu respekt dla Olimpii za wszystko - mówi Aghwan Papikjan, który dwa lata temu grał na drugim poziomie rozgrywkowym, będąc piłkarzem Rakowa Częstochowa.

 

W 1 lidze występował także, reprezentując GKS Bełchatów (sezon 2015/16, pomijamy ŁKS, o którym będzie później), zaliczając spadek do 2 ligi. Czasy, kiedy balansował między 2, a 1 ligą to okres powrotu zawodnika z Armenii. Był graczem Pjunika Erywań oraz Ulissesa Erywań. Do kraju, skąd pochodzą jego rodzice, musiał wyjechać z konieczności. - Wojsko wzywało! Niby byłem zwolniony ze służby, jednak co jakiś czas trzeba było stawić się w jednostce. Do tej samej jednostki przynależeli piłkarze, zawodnicy innych dyscyplin, ogólnie sportowcy. Tamten wyjazd oceniam na plus. Zdobyłem przecież Puchar Armenii, zagrałem w kwalifikacjach Ligi Europy, zadebiutowałem w kadrze - podkreśla... no właśnie Polak czy jednak Ormianin? - Najbliżej mi do wersji: Ormianin polskiego pochodzenia. Korzenie mam ormiańskie, rodzinę też, więc czuję się najbardziej Ormianinem - odpowiada.

 

On w przeciwieństwie do brata, urodził się w nowej ojczyźnie, czyli Polsce, do której przybyli rodzice w poszukiwaniu lepszego jutra. - Perspektywy w Armenii były kiepskie - wyjaśnia. Czy taką samą sytuację zastał w ojczyźnie rodziców przy okazji „wymuszonej wizyty”, gdy grał w rodzimych klubach i odbywał służbę wojskową? - Wtedy kontrast z Polską był bardzo duży. Porównując jednak Armenię sprzed kilku lat z tą obecną, to jako państwo bardzo się zmieniła. Rozwija się w dobrym kierunku. Widać to choćby na podstawie wyników ormiańskich zespołów w europejskich pucharach. Liga idzie do przodu, lepiej się to ogląda. W Armenii pojawiły się pieniądze, z czego korzystają kluby. Kraj postawił na postęp. Przychodzą do nas coraz lepsi piłkarze, rodzimi piłkarze mają od kogo się uczyć - argumentuje Papikjan.

 

Mimo, że w kraju nad Wisłą jest od pierwszych dni swojego życia to obywatelstwo polskie przyznano mu dopiero w 2017 roku. - Szybko się u was zadomowiłem. Mogę powiedzieć, że czuję się tutaj jak w domu. Mam plan mieszkać w Polsce jeszcze przez jakiś czas, a potem? Są różne opcje, na razie myślę o grze. Kilka nietrafionych wcześniej decyzji spowodowało, że moja kariera zwolniła, teraz nadrabiam stracony czas. Trochę w życiu popełniłem błędów, mam nadzieję, że wychodzę na prostą. W Olimpii to dobrze wyglądało, liczę, że w Chojniczance znacznie się poprawię. Wierzę, że wrócę do ekstraklasy - snuje marzenia urodzony w Łodzi piłkarz Chojniczanki.

 

Gry w ekstraklasie doświadczył w barwach Łódzkiego Klubu Sportowego i to mając 17 lat. ŁKS był drugim przystankiem Papikjana na futbolowej ścieżce. - Na pierwszy trening poszedłem z wujkiem, tatą i bratem. A był to Start Łódź. Kilka tygodni później przeniosłem się do ŁKS-u, z którego przebiłem się do dorosłej piłki. ŁKS dał mi szansę w ekstraklasie, później moje losy potoczyły się inaczej niż miały... - nie kryje się z własnymi myślami. Ale od razu dodaje: - Nie żałuję wcześniejszych decyzji. Jestem jeszcze stosunkowo młodym piłkarzem. Mam przed sobą trochę gry.

 

Papikjan miał okazję przejechać Polskę wzdłuż i wszerz, odwiedzić ważniejsze miasta na naszej mapie. - Bardzo podoba mi się Warszawa. W niej dużo się dzieje. Poza tym, zawsze lepiej mieszkało mi się w dużych metropoliach. Nie jest to żaden przytyk do Chojnic, bo to przyjemne miasto do życia, bardzo je polubiłem. Poza tym jako piłkarz muszę kierować się innymi kategoriami - zaznacza.

 

Mimo silnych związków z Polską, jednego w swoich przyzwyczajeń nie zmienił. - Pozostaję wierny kaukaskiej kuchni, z tym że polskie dania również mi smakują. Dobra ormiańska knajpa? W Łodzi. Często ją odwiedzam, z tego co wiem, nie jest zbyt długo na rynku - przyznaje zawodnik Chojniczanki.

 

Także w kwestii najlepszego piłkarza Polski i Armenii jego wybór pada na Ormianina. - Dla mnie Henrich Mchitarjan jest lepszy od Roberta Lewandowskiego. Grałem z nim w kadrze, mam świadomość, jaką klasę sobą prezentuje, ile daje jakości. Może w Arsenalu ostatni sezon mu nie wyszedł, ale jest to prze-piłkarz. Teraz jest dobry czas Sargisa Adamyana, który trafił do Hoffenheim - podkreśla Papikjan, który w tym sezonie zagrał w dwóch meczach. W 1. kolejce z Wigrami Suwałki wszedł z ławki. Z Olimpią zaczął w podstawowym składzie.

Autor: 1liga.org, Fot. fot. Łukasz Sobala / PressFocus / Biuro Prasowe MKS "Chojniczanka 1930" S.A.

Zobacz również



1 liga na Facebooku