1 Liga Fame: Mesjasz w szatni Skry

2021-09-09
Ile to już razy Adam, 28-letni obrońca Skry z racji nazwiska i miasta urodzenia słyszał określenie "Mesjasz Częstochowy". Może to porównanie na wyrost, niemniej jego interwencję z meczu z Zagłębiem Sosnowiec trzeba traktować z gatunku piłkarskich cudów. I jak tu nie doszukiwać się magii nazwiska?

Nazwisko Mesjasz w piłkarskiej Częstochowie znaczy dużo. I bardzo kojarzy się ze Skrą Częstochowa. Adam Mesjasz rozgrywa trzeci sezon w Skrze, Wojciech Mesjasz, prywatnie brat Adama, jest kierownikiem kobiecej sekcji Skry - Skra Ladies, w której gra Lena Mesjasz, córka Wojciecha. W Częstochowie rozpoczęła się nabierająca rozpędu kariera Małgorzaty Mesjasz - siostry Adama. Obecnie występuje ona w klubie niemieckiej Bundesligi - Turbine Poczdam. To także reprezentantka Polski.

 

A skoro kobieca Bundesliga to Ewa Pajor, czyli jedna z gwiazd żeńskiej kadry. Tak się składa, że Pajor strzeliła dwa gole w meczu 1. kolejki, w którym kobiecy VfL Wolfsburg rywalizował z klubem Małgorzaty Mesjasz. Siostra Adama nie grała z powodu kontuzji. Małgorzata także występuje w środku obrony. - Między nami jest niewielka różnica wieku - cztery lata. Siostra, jak już tylko mogła, grała ze mną i z moimi znajomymi. Bardzo polubiła piłkę, jak ja - pierwsze co robiłem, gdy otwierałem oczy, to zrywałem się z łóżka, żeby tylko pograć. Siostra brała przykład, jak widać dobry, bo dostała się do kadry. Od zawsze była bardzo dobra. W wieku 15 lat zadebiutowała w polskiej ekstraklasie - mówi Adam.

 

On na poziomie ekstraklasy jeszcze nie zagrał. Ma za to 80 gier w 2 lidze, ponad 20 w 1 lidze. W tych drugich rozgrywkach występował w Rakowie Częstochowa, Odrze Opole, teraz Skrze. Choć to w Rakowie przecierał szlaki w poważnej piłce (zaczął od 2 ligi), to jako dziewiętnastolatek dostał szansę w dwóch spotkaniach trzecioligowej Skry. - Cieszę się, że miałem okazję grać w dwóch największych klubach mojego miasta - podkreśla.

 

Gra to nie wszystko. Zarówno z Rakowem, jak i ze Skrą wywalczył awans z 2 ligi do 1. - Jeszcze jak Raków robił awans do ekstraklasy grałem na wypożyczeniu w Pogoni Siedlce. Specjalista od awansów? Raczej początek specjalizacji - śmieje się Adam Mesjasz, który przez większość kariery grał na Śląsku. Bo to Ajaks (szkółka powstała przy szkole numer 50, do której chodził - tam w pierwszej klasie szkoły podstawowej trafił do pierwszego naboru), Ruch Chorzów (juniorzy), Wyzwolenie Chorzów (juniorzy), LKS Kamienica Polska, Polonia Poraj, o Rakowie i Skrze nie wspominając.

 

- Rzeczywiście, oprócz Opole i Siedlec wszystkie kluby ze Śląska. Tak się układały moje koleje. Raz postanowiłem ruszyć w Polskę, chciałem się sprawdzić w pierwszoligowej Odrze - opowiada. Ponad rok temu postawił na Skrę. - Za kilka miesięcy mam ślub, awans był mi więc mocno na rękę. Postanowiłem zostać tu, gdzie mój dom. Czuję się związany emocjonalnie ze Skrą. W klubie jest fajna atmosfera. Po awansie nie jest źle, staramy się ciułać punkty. Indywidualnie nie patrzę na swoje statystyki, ważne żeby drużyna punktowała, wtedy jakoś łatwiej iść do przodu - przekonuje strzelec jednego gola w trwającym sezonie (z ŁKS-em Łódź).

 

Bramek dla Skry zdobył już łącznie pięć, dołożył do tego sześć asyst. W pamięci kibiców mógł zapisać się niedawną interwencją w spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec. Doliczony czas gry, Patryk Bryła mija bramkarza, znajduje się przed pustą bramką, gol wydawał się nieunikniony. Nagle jednak ofiarnym wślizgiem zespół ratuje Mesjasz. To się nie mogło udać, a jednak! - Ten jeden punkt zawdzięczamy interwencji Adama Mesjasza - nie ukrywał trener Jakub Dziółka. Obrońca zderzył się ze słupkiem, stłukł piszczel, widać jak bardzo się poświęcił, by zapobiec utracie bramki.

 

 

Mówią o nim "częstochowski Messi", ale zachowanie w doliczonym czasie gry w Sosnowcu sugeruje, że bliżej mu do "częstochowskiego Mesjasza". - Takie komentarze na temat mojej gry często się pojawiały. Mam jednak do tego zdrowy dystans - wyjaśnia.

 

Z drugiej strony Mesjasz, Częstochowa, czyli miasto święte... Pasuje jak ulał. - Tyle że ja na boisku do świętoszków nie należę, co innego poza boiskiem. Lubię twardą męską grę na pograniczu faulu - stwierdza Adam, Mesjasz - głównie z nazwiska - w szatni Skry.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku