1 Liga Fame: Krzysztof Wołkowicz - "elanowiec", który i tak awansował

2019-06-03
Elana Toruń nie zdołała awansować do Fortuna 1 Ligi, bo na samym finiszu ligi lepszy okazał się PGE GKS Bełchatów, z którym kontrakt podpisał właśnie Krzysztof Wołkowicz... jeden z czołowych piłkarzy 4. drużyny poprzedniego sezonu w 2 Lidze. 24-letni skrzydłowy sportowo zatem i tak zyskał.

Wołkowicz, w przeciwieństwie do Elany, zmienił ligi. Ma więc prawo czuć się wygranym poprzedniego sezonu. - Jestem zadowolony, że trafiłem do Bełchatowa, ale i niezadowolony, że nie awansowałem bezpośrednio, choć była ku temu duża szansa. Wracam do 1 Ligi po dwóch latach przerwy. Gdy żegnałem się z Wigrami Suwałki i przechodziłem do trzecioligowej Kotwicy Kołobrzeg miałem nadzieję, że szybko będzie mi dane znów występować w 1 lidze. Rozbrat z 1 Ligą trwał jednak dłużej niż zakładałem. Ważne, że ponownie tu jestem - mówi Wołkowicz.

 

Dla Wołkowicza było to drugie podejście do PGE GKS-u w ostatnim czasie. Pierwsza próba, w czerwcu poprzedniego roku, zakończyła się fiaskiem, a na przeszkodzie stanęły problemy zdrowotne piłkarza. - To nie tak, że się nie udało, po prostu przyjechałem nieprzygotowany, miałem problem z kolanem. To nawet nie były testy, tylko krótki pobyt. W GKS-ie nie byli przekonani, czy mnie brać, ale byłem po słowie z Elaną Toruń, dlatego wylądowałem w Toruniu. Rok później już jestem w Bełchatowie - podkreśla skrzydłowy, który telefon od dyrektora sportowego bełchatowian Marcina Węglewskiego otrzymał zaraz po finiszu drugoligowych rozgrywek.

 

- Powiedział, żebym przyjeżdżał najszybciej jak się da. Stwierdził, że widzą dla mnie miejsce w swoim nowym projekcie. Myślę, że wpływ na to miały moje dobre mecze przeciwko GKS-owi. W Toruniu strzeliłem im gola, w Bełchatowie zremisowaliśmy 0:0, ale jako cały zespół zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze - podkreśla 24-latek.

 

W ogóle Elana bardzo dobrze spisywała się przez cały sezon. Trzeba mieć na uwadze to, że była beniaminkiem. - Nikt Elany nie brał pod uwagę w kontekście awansu. Nawet sami nie mieliśmy takich oczekiwań wobec siebie. Wygrywaliśmy dużo częściej niż wszyscy zakładali. Byliśmy w czubie tabeli i apetyt rósł w miarę jedzenia. Chcieliśmy być wyżej i wyżej. Koniec końców zajęliśmy 4. miejsce, co nie zmienia faktu, że i tak sprawiliśmy miłą niespodziankę - przekonuje były zawodnik torunian.

 

Wołkowicz zebrał 15 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, strzelając sześć goli i notując dziewięć asyst. Nic dziwnego, że otrzymał propozycję przenosin ligę wyżej. - Mało tego: jeszcze asysty drugiego stopnia. Można uznać, że miałem duży wpływ na oblicze zespołu. Czułem moc, miałem świadomość, że ofensywa Elany w dużym stopniu opierała się na mnie. Nie chcę składać deklaracji na wyrost, niemniej liczę, że w przyszłym sezonie będę miał jeszcze lepsze statystyki. Należę do ambitnych osób. Nie powiem, że 1 Liga to szczyt moich marzeń, bo jak każdy ambitny piłkarz celuję wyżej, nie wykluczając kiedyś transferu zagranicznego. Na razie robię krok po kroku, małymi kroczkami podążam do celu. Zobaczymy co z tego wyjdzie - zaznacza nowy zawodnik PGE GKS-u.

 

I tylko może żałować, że minie się z GKS-em Katowice, który spadł do ligi, z której on przyszedł. - Jest mi bardzo przykro, że GKS spada. W końcu jestem wychowankiem GKS-u i zawsze będę mu życzył dobrze. Niestety stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Sam nie mogłem uwierzyć, że tak ten sezon się zakończył dla "GieKSy". Mam nadzieję, że szybko wrócą do 1 ligi - przekonuje skrzydłowy.

 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku