1 Liga Fame: Kacper Łopata - siła tkwi w samorozwoju

2020-07-17
Pod koniec czerwca nie wiadomo było, czy Kacper Łopata jeszcze zagra w Zagłębiu Sosnowiec w trwającym sezonie, tymczasem w kluczowym spotkaniu z Chojniczanką Chojnice brał udział przy bramce na 2:1. Po niej piłkarze Krzysztofa Dębka poszli za ciosem, zapewniając sobie komplet punktów i chwilę spokoju przed kolejnym pojedynkiem.

Na początku wyjaśnijmy status, jaki ma Łopata. To pozwoli zrozumieć, dlaczego młodego obrońcy w lipcu mogło już nie być w sosnowieckim zespole. - Aktualnie jestem wolnym zawodnikiem. Z przyczyn proceduralnych nie mogłem zagrać z Chrobrym Głogów. Na szczęście dyrektor sportowy załatwił odpowiednie papiery - tłumaczy Łopata. - Moja umowa z Brighton, z którego zostałem wypożyczony do Zagłębia, wygasła z dniem 30 czerwca, więc wypożyczenie także przestało obowiązywać. Udało się jednak przedłużyć mój pobyt tutaj. Kontraktu z byłym klubem nie przedłużę, uważam bowiem, że gra w piłce seniorskiej jest ważniejsza. Takich emocji jak teraz nie mógłbym przeżywać w piłce młodzieżowej. Walczymy o przyszłość klubu, naszych rodzin. Jestem na tyle świadomy, że wiem, iż na grę w pierwszym zespole Brighton nie miałbym szans z powodu dużej konkurencji. Wybieram więc inną ścieżkę.

 

Dzięki korzystnemu rozwiązaniu sprawy z przynależnością klubową, 18-latek mógł wystąpić w Chojnicach i zostać jednym z bohaterów. W 83. minucie w niesamowitym zamieszaniu piłka wpadła do bramki Chojniczanki. Niektóre media przypisały to trafienie Łopacie, inne uznały, że to samobój Michała Sacharuka. - To i mój gol i... nie mój. Nie wiem, czy rzeczywiście po moim strzale piłka zmierzała w światło bramki. Ja oczywiście zaliczam to trafienie sobie, chociaż w tej sytuacji to mało ważne, cieszę się natomiast, że miałem udział w wygranej - podkreśla młody obrońca.

 

Kilka meczów, które rozegrał w rundzie rewanżowej w Fortuna 1 Liga, sprawiły, że na własnej skórze odczuł, co to znaczy #pierwszaligastylżycia. - Nieprzewidywalność tej ligi polega na jej pięknu, jak i pięknie polskiej piłki. Ciążyła na nas pozytywna presja, wiedzieliśmy jak duży ciężar gatunkowy miało to spotkanie. W pierwszej połowie ta świadomość mocno nam doskwierała, przez co straciliśmy gola. Nie poddaliśmy się jednak, zagraliśmy va banque. Każdy z nas wziął odpowiedzialność na siebie, co tylko przyniosło korzyści drużynie - przekonuje Łopata, który w wieku 17 lat zadebiutował w młodzieżowej Premier League w barwach Brighton & Hove Albion. Zanim przeszedł do Zagłębia, grał w Whitehawk FC.

  

- Mam wokół siebie ludzi, którzy wytworzyli wokół mnie otoczkę sprzyjającą rozwojowi. Rodzina, znajomi, dziewczyna - oni trzymają mnie w ryzach, nie pozwolą, żebym odleciał. Debiut w młodzieżowej Premier League nie uważam za jakieś wybitne osiągnięcie, ponieważ są chłopacy, którzy jako nastolatkowie debiutują w pierwszej Premier League. Zdaję sobie sprawę, ile pracy przede mną - mówi z pełną świadomością.

 

Jako jedenastolatek przeprowadził się z mamą i bratem do Bristolu. Tam rozpoczął swoją piłkarską edukację. Nie wie czy wróci do Anglii po zakończeniu rozgrywek Fortuna 1 Liga, co nie zmienia faktu, że widzi siebie w klubie League One lub League Two. To skróciłoby jego drogę do Premier League, o której marzy. Własne ambicje traktuję bardzo poważnie. Równie poważnie podchodzi do samorozwoju. - Sferę mentalną staram się rozwijać poprzez książki o tej tematyce oraz rozmowy z byłymi trenerami, pielęgnować stare znajomości z osobami doświadczonymi. Myślę, że to bardzo ważne słuchać starszych i tych, co więcej od ciebie przeżyli. W kwestii przygotowania fizycznego - to pracuję z Szymonem Gromkiem. Nasza współpraca trwa dobrych kilka lat. Wysyła mi rozpiski treningowe, które realizuję na siłowni. Daje także wskazówki jak się prawidłowo rozciągać, rolować etc - zaznacza.

 

- Po jakie książki sięgam najczęściej? Autobiografie byłych piłkarzy i trenerów. Nie ma nic skuteczniejszego we własnym rozwoju niż analiza przypadku tych, co coś w życiu osiągnęli. Czytam jak trenowali, ile czasu poświęcali na pracę nad sobą - dodaje.

 

Łopata zbudował bliską relację ze swoim trenerem w college'u, byłym menedżerem Leeds United Davem Hockadayem. Ów szkoleniowiec jest dla młodego zawodnika kimś w rodzaju piłkarskiego ojca. - Rozmawiam z nim przed każdym meczem. Mam wrażenie, że ma gotowe rozwiązanie na każdy przypadek. Mówię mu o jakiś problemie, on wizualizuje sobie to w głowie i dostaję wskazówkę pomocną w danej sytuacji. Regularnie wysyłam mu swoje wycinki z meczów. Ogląda je, analizuje. To jest super relacja, która jednak nie polega na głaskaniu. Kiedy trzeba potrafi dosadnie powiedzieć, żebym wziął się za siebie. To daje kopa do dalszej pracy. W piłce są wzloty i upadki, on tak mnie ukierunkowuje w myśleniu, abym był na wszystko przygotowany i jak najdalej zaszedł - stwierdza środkowy obrońca z doświadczeniem w młodzieżowych reprezentacjach Polski U-17 oraz U-18.

 

Piłkarze mają różne sposoby na urzeczywistnianie rzeczy, do których dążą. Wzorcowym przykładem jest piłkarz Dinama Zagrzeb i reprezentant Polski Damian Kądzior, który na lodówce wiesza kartkę z wypisanymi celami. - Nigdy nie spisywałem swoich celów, zajmuje się tym mój agent. On jest ma bardzo rozwinięty od strony mentalnej. Na pierwszym spotkaniu zapytał mnie: "Jakie masz cele, co możemy razem osiągnąć?". Powiedziałem, że chciałbym podpisać kontrakt z klubem z League One albo League Two. "Nie, nie, Premier League. To ma być twój cel". Otaczanie się takimi ludźmi tylko pomaga. A ja do własnych celów dążę codzienną pracą - przekonuje Łopata.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku