1 Liga Fame: Florin Purece - uczeń samego Hagiego

2020-06-25
Już w wieku 14 lat zadebiutował w seniorach, dostając szansę w czwartoligowym klubie z rodzinnego miasta - Atletico Arad. Kiedy jego kariera nabrała rozpędu trafił pod skrzydła Gheorghe Hagiego w Viitorul Constanca. Legendzie rumuńskiej piłki zawdzięcza najwięcej, chociaż pracował z nim krótko. Florin Purece to dziś jeden z ważniejszych piłkarzy Bruk-Bet Termaliki Nieciecza.

Miasto Arad leży w bliskim sąsiedztwie granicy rumuńsko-węgierskiej. Stąd do stolicy Rumunii jest ok. 600 kilometrów. Nie jest to ośrodek typowo piłkarski, nie ma tak znanych zespołów, nawet na skalę Europy, jak Bukareszt. Ale ów kulturalny ośrodek kraju otworzył Florinowi Purece drzwi do świata piłkarskiego. 

 

Młody Florin pierwsze kroki w futbolu stawiał w Atletico Arad. - W klubie pracowaliśmy ciężko, mieliśmy wielu utalentowanych młodych zawodników. Ci co mnie znają, wiedzą, że moją ambicją było zostanie zawodowym piłkarzem. Chciałem wygrywać trofea - mówi.

 

Pierwszym sukcesem było załapanie się do kadry pierwszej drużyny, występującej w 4 lidze. Nie miał jeszcze 15 lat, gdy doczekał się debiutu w amatorskim zespole. W latach 2006-2009 grał w FC UTA Arad, klubie z drugiego poziomu rozgrywkowego w Rumunii. W 2012 roku został wypożyczony do Concordii Chiajna, by potem związać się z tym klubem na trzy lata. W końcówce pobytu w Aradzie i Chiajnie był podstawowym zawodnikiem. Dzięki Concordii doświadczył gry w ekstraklasie.   Reprezentując barwy tej drużyny, przekroczył granicę stu gier na poziomie ekstraklasy. Następnie związał się z Viitorulem. 

 

- Poznałem tutaj Razvana Marina (obecnie Ajax Amsterdam), Ianisa Hagiego (Glasgow Rangers). W Concordii Chiajna moimi kolegami byli Artem Milewski oraz Christian Obodo. Mógłbym wymienić wielu zawodników, którzy byli dla mnie inspiracją, ale całą pozytywną energię do gry czerpię dzięki mojej żonie i rodzinie. Oni są moim wielkim wsparciem - zaznacza Purece.

 

W Konstancy zdał sobie sprawę, ile znaczy nazwisko Hagi w jego kraju i co może dać praca z taką ikoną futbolu. - Legenda, czyli Gheorghe! Od niego nauczyłem się bardzo wiele rzeczy, które były przydatne na boisku, jak i poza nim. To świetny facet! - tłumaczy pomocnik niecieczan. I wspomina: - Oczywiście, że pamiętam kluczowe mecze z początku mojej kariery i po drodze. Na przykład w Viitorul, kiedy zdobywaliśmy mistrzostwo. To uczucie będzie ze mną do końca życia. To samo, gdy wygraliśmy ostatni mecz z Concordią Chiajna, przez co utrzymaliśmy się w lidze. Bardzo dobrze pamiętam także ostatni wspólny występ w ekstraklasie przeciwko Piastowi w Gliwicach. Przegraliśmy 0:4 na sam koniec sezonu...

 

Zanim jednak doszło do spadku przez pół roku występował w Hapoelu Raanana. - Przed przyjściem do Izraela, miałem dwie lub trzy oferty z polskiej ekstraklasy, ale odmówiłem. W lidze izraelskiej rozegrałem tylko kilka spotkań, nie mieliśmy dobrych wyników. Mimo wszystko to było dobre doświadczenie, nauczyłem się tam wielu rzeczy o piłce nożnej, poznałem inną kulturę. Utrzymuję kontakt z niektórymi poznanymi tam ludźmi, ponieważ okazali się bardzo miłymi osobami! - podkreśla rumuński piłkarz.

 

W Bruk-Bet Termalice jest już trzeci sezon. Te rozgrywki są dla niego najlepsze. - Poprzedni sezon był dobry w moim wykonaniu, ale teraz jest lepiej, ponieważ co rok staram się robić postęp z drużyną, jak i samemu. Staram się ze wszystkich sił. Na początku mojego pobytu w Niecieczy bardzo pomógł mi mój menedżer, a także przyjaciel Robert Geruszczak. Poznałem ludzi z klubu, oprowadzili mnie po klubie, nie miałem prawa na nic narzekać. Pierwsze moje wrażenie było pozytywne, to w pełni profesjonalny klub - tłumaczy zawodnik urodzony w Aradzie.

 

Uważa, że sprawną aklimatyzację w tymże klubie ułatwił fakt, że szatnia jest międzynarodowa. - Wszyscy jesteśmy dobrzy piłkarsko, z charakterem. W naszej szatni nie ma znaczenia skąd pochodzisz, tylko jakiś jesteś człowiekiem i co sobą prezentujesz jako piłkarz. Stanowimy jedną wielką rodzinę. Udowodniliśmy to nieraz, że jesteśmy w stanie dać jakość - przekonuje Florin Purece, o którym można powiedzieć, że to kluczowy element w układance trenera Mariusza Lewandowskiego. 

 

- Moim kolejnym krokiem musi być awans z Termaliką. Muszę pomóc drużynie, abyśmy wrócili do ekstraklasy. Ten zespół naprawdę zasługuje na to! A marzenie? Gra w drużynie narodowej. Ciężko na to pracuję i mam nadzieję, że to marzenie kiedyś się spełni - kończy 29-letni gracz.  

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku