1 Liga Fame: Farid Ali - ulubieniec jastrzębskiej publiczności

2019-09-06
Farida Ali łączy mocna wieź z kibicami GKS-u Jastrzębie. Potrafił zjednać sobie miejscową publikę podejściem do życia, sposobem bycia oraz umiejętnościami piłkarskimi. Ta ostatnia cecha być może przeważa w jego pozytywnym odbiorze.

Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy Ali to piłkarz nietuzinkowy, polecamy obejrzeć skrót meczu GKS Jastrzębie - Odra Opole. Gol numer jeden dla gospodarzy - pomocnik technicznym strzałem pod poprzeczkę umieszcza piłkę w siatce. Drugi gol: 27-latek umiejętnie dostawia nogę, uderza z pierwszej piłki. W ten sposób kompletuje dublet. To był jego dwunasty gol w zespole z Jastrzębia, a jednocześnie pierwszy dwupak w seniorskiej piłce.

 

- W juniorach poprzednich klubów zdarzyło mi się strzelić hat-tricka, a tak to czekałem na dzień, kiedy strzelę więcej niż jednego gola w meczu. Zachowałem filmiki z soboty. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze powtórzyć taki występ, a nie ma co ukrywać: z Odrą wychodziło mi wszystko. To dużo dla mnie znaczy. 1 liga w Polsce jest na wysokim poziomie, są tu trudni przeciwnicy, duże wymagania. Nie często można więc przeżyć to, co ja ostatnio - mówi Ukrainiec.

 

W najbliższy weekend (GKS zawita w Nowym Sączu) może spotkać go równie miła okoliczność. Jeśli pojawi się na boisku, to rozegra setny mecz w GKS-ie. - Tak mi szybko tutaj czas leci, że mam wrażenie jakbym był w Jastrzębiu od zawsze. Zanim się zorientowałem, ile to już lat - dokładnie trzy i pół roku - zdałem sobie sprawę, że w tym mieście, w tej drużynie, odnalazłem drugi dom. Dlatego nie czuję upływu czasu. W Jastrzębiu jest mi świetnie. Kibice co chwilę mnie zaczepiają, na każdym kroku doświadczam dużej sympatii ze strony trybun. Wiem, że mogę liczyć na kibiców. Przez to co mnie tutaj spotyka, jak się czuję, mam wrażenie, że z Jastrzębiem jestem związany przez całe życie - podkreśla Ali.

 

Jastrzębscy fani traktują Aliego jak swojego, chociaż kulturowo dzieli ich od siebie bardzo dużo. - Lubię spokój, cenię pokój. Nienawidzę kłótni o politykę, historię. W każdym kraju są źli i dobrze ludzie, ale każdy kraj trzeba szanować. Na Facebooku mam tysiące znajomych. Większość kibicuje GKS-owi - stwierdza pomocnik zespołu Jarosława Skrobacza

 

Farid Ali - imię i nazwisko wcale nie narzuca skojarzeń z Ukraińcem... - Mój ojciec to z pochodzenia Arab - Jemeńczyk. Studiował na Ukrainie, gdzie poznał moją mamę. Gdy mama była w ciąży, to zostawił ją i wrócił do swojej ojczyzny. Kontakt z nim się urwał. Nigdy go nie widziałem, nigdy z nim nie rozmawiałem. Nie znam go. Po ojcu zostały mi jedynie arabskie pochodzenie. Cała moja rodzina jest Ukraińcami, ja również. Zostałem wychowany tylko przez mamę - wyjaśnia 27-letni zawodnik.

 

Kijów - w tym mieście się urodził i stawiał pierwsze piłkarskie kroki. - Całe dni spędzałem na podwórku, grając w piłkę z kolegami. Ganiałem za piłką nawet wtedy, kiedy normalnie powinienem być w szkole na lekcjach. Koledzy mi poradzili, żeby zgłosił się do szkółki Arsenału Kijów, bo byłem lepszy od innych. Poszliśmy razem na pierwszy trening. Prowadzący zajęcia trener stwierdził, że się nadaję. Zostałem - opowiada Ali.

 

W swoim pierwszym klubie spędził niemal połowę piłkarskiego życia. - Najwyżej gdzie trafiłem to rezerwy Arsenału. W juniorach byłem kapitanem zespołu. Zaliczałem dużo asyst, strzelałem sporo goli, zostałem nawet najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny. W rezerwach miałem trudne początki. Przez rok w ogóle nie grałem, w drugim roku występowałem w każdym spotkaniu od początku do końca. Po trzech latach, widząc, że nie ma dla mnie perspektyw, postanowiłem zmienić klub - wspomina piłkarz GKS-u.

 

Drugim jego klubem był Metalurg Zaporoże. - Tam też rezerwy. Strzeliłem 12, czy 13 goli w pierwszym sezonie. Coraz lepiej sobie radziłem, lecz znów na nic więcej nie mogłem liczyć. Dopiero ostatnie pół roku w Metalurgu spędziłem z pierwszym zespołem. Metalurg był wtedy bankrutem. Klub popadał w coraz większe długi. Kombinowali ze składem jak tylko mogli, dawali szansę młodym, w tym mi. Dzięki temu zagrałem w końcówce spotkania z Karpatami Lwów - kontynuuje Ali.

 

Ostatnią część opowieści zamyka wątek z piłkarzami, którzy dziś grają w ekstraklasie, a poznał ich w Zaporożu. - Zakumplowałem się z Walerianem Gwilią. Mieszkaliśmy razem. To mój najlepszy kompan, jest dla mnie jak brat. Byłem go odwiedzić przy okazji spotkania z Rakowem. On także czasem wpada w odwiedziny do mnie. Wtedy naszym wspólnym kolegą był Sasza Balić - dopowiada zawodnik jastrzębian.

 

Balić gra w Zagłębiu Lubin, a Ali lada moment powinien zapisać się w historii GKS-u meczem numer 100 w tych barwach.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku