„Z dystansu”: Będzie zabawa, będzie się działo

2017-06-03 16:02:00
Najbardziej emocjonujący od wielu lat pierwszoligowy wyścig jest już na ostatniej prostej. Przed nami, jakby to wyśpiewał Mieczysław Fogg: „ta ostatnia niedziela”. Napięcie można wyczuć w powietrzu, w kilku miastach serca kibiców biją niezwykle szybko. Oj będzie się działo…

Mapy z prognozami pierwszoligowych temperatur-emocji wskazują bez cienia wątpliwości, że najgorętszym miejscem będą Puławy. Na malowniczo położonym stadionie przy ul. Hauke-Bosaka odbędzie się mecz elektryzujący górę i dół tabeli. Broniąca się przed spadkiem Wisła kontra walczący o szybki powrót do ekstraklasy Górnik. Nic dziwnego, że 4 czerwca urocze miasto na Lubelszczyźnie to najpopularniejszy cel wycieczkowy dla mieszkańców Zabrza. Spodziewanych jest grubo ponad dwa tysiące fanów czternastokrotnych mistrzów Polski. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Górnik zakotwiczy w 1. lidze na dłużej. Odmłodzony zespół trenera Marcina Brosza zyskał jednak drugie życie i dziś jest o krok od awansu. Ale o jego zrobienie nie będzie łatwo, bo i gospodarze mają nóż na gardle. Kto wygra puławską walkę nerwów, czy będzie jeden zabity, a może dwóch rannych? Na nudę na pewno nikt nie powinien narzekać.

 

Na potknięcie Górnika liczą w Chojnicach. Miasto z pięknym rynkiem i niemal 700-letnią historią w ostatnich miesiącach rozsławia drużyna piłkarska. Mistrz jesieni, wiosną miał lepsze i gorsze momenty. Przed decydującą kolejką ekipa z „Grodu Tura” plasuje się na najniższym stopniu podium. Czy w niedzielę pierwszy raz w historii awansuje do ekstraklasy? Na wszelki wypadek do miasta zawitało w ostatnich dniach sporo dziennikarzy, by mieć pod ręką gotowy materiał o Chojniczance. Co ciekawe mecz z Chrobrym poprowadzi Tomasz Kwiatkowski. Ten sam arbiter sędziował debiutanckie spotkanie żółto-biało-czerwonych w 1. lidze (27 lipca 2013, 3:1 z Kolejarzem Stróże). Czyżby osoba rozjemcy z Warszawy miała spiąć klamrą pobyt Chojniczanki na tym szczeblu rozgrywek. Ewentualny awans z pewnością ucieszyłby miejscową straż miejską. Promocję do 1. ligi przed czterema laty piłkarze uczcili kąpielą w fontannie, za którą otrzymali mandaty…

 

A co jeśli nie Górnik lub Chojniczanka? W kolejce czekają zwarte i gotowe drużyny z Sosnowca, Legnicy, Katowic, Grudziądza… Producenci szampana mogą zacierać ręce, bo przecież butelki szlachetnego trunku warto chłodzić – choćby na wszelki wypadek – aż w sześciu klubach. Dla postronnego obserwatora takie emocje do samego końca to wprost wymarzony scenariusz. A zarazem doskonała reklama rozgrywek, które w minionych miesiącach wyraźnie zyskały na atrakcyjności i to pod wieloma względami. Sponsor tytularny, oficjalni partnerzy, szeroko pojęta identyfikacja wizualna ligi, to wszystko nowe elementy pierwszoligowego krajobrazu. I kierunek, w którym warto podążać. Bo 1. liga to jest po prostu… fajna. Kto nie wierzy niech śledzi ostatnią niedzielę sezonu. Obiecuję, że będzie się działo, będzie zabawa…

 

 

 

Autor: Leszek Bartnicki, Fot. Górnik Zabrze