Wiem że nic nie wiem

2017-08-11 08:17:00
Już pierwsze mecze bieżącego sezonu potwierdziły przewidywania. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że czekają nas wyrównane i nieprzewidywalne rozgrywki. Trafić wyniki 1. i 2. kolejki było trudniej niż szóstkę w totolotka.

Jak sugeruje tytuł patronem tego felietonu będzie Sokrates. I nie chodzi bynajmniej o zmarłego przed kilkoma laty świetnego brazylijskiego piłkarza. Prawa autorskie należą się słynnemu greckiemu filozofowi. Idealnie pasują do pierwszoligowych przedbiegów.

 

Trzynaście punktów beniaminków, trzy spadkowiczów, nieudany początek czołowych ekip poprzedniego sezonu czyli GKS Katowice i Zagłębia Sosnowiec oraz nadspodziewanie dobry chociażby Odry Opole i Drutex-Bytovii… Już widać, że nikomu nie będzie łatwo i o każdy punkt faworyci będą musieli się solidnie postarać. Ale mimo wszystko przestrzegałbym przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków.

 

 

Wyrównana stawka to tylko jeden z powodów dużej liczby niespodziewanych rezultatów. Wpływ na nieprzewidywalność początku sezonu ma też bez wątpienia ogromna liczba zmian, które nastąpiły latem w klubach. Przede wszystkim na kluczowym stanowisku – szkoleniowca. Trenerska karuzela kręciła się przecież w ostatnich tygodniach wyjątkowo szybko. Dziewięć zmian, dziesiąta na horyzoncie, a przecież by odcisnąć swoje piętno na zespole, potrzeba czasu.

 

Jeśli do wielu trenerskich roszad dodamy przeciągi, które przeszły przez większość pierwszoligowych szatni, to wyłania nam się zupełnie nowy krajobraz, w porównaniu z tym, który oglądaliśmy w czerwcu na zakończenie minionych rozgrywek. Trzeba więc czasu, by na boiskach zapanowały nowe porządki.

 

 

Z pewnością za kilka (a może i więcej?) kolejek silniki się dotrą, drużyny się zgrają i liga stanie się bardziej przewidywalna. Powoli zacznie się krystalizować czołówka, zobaczymy komu bliżej górnych rejonów tabeli, a kto będzie się musiał nerwowo oglądać za siebie. Choć trzeba też pamiętać, że dobry (albo zły) początek, może pozytywnie nakręcić (albo zdołować).

 

„Zwariowany” początek kreuje też indywidualnych bohaterów. Na takie miano z pewnością w minionej kolejce zasłużył Patryk Szysz. 19-letni zawodnik dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i poprowadził Górnika do wygranej z faworyzowanym Zagłębiem Sosnowiec. Patryk w minionym sezonie był zawodnikiem Motoru Lublin i było mi bardzo miło, że siedząc na trybunach w Łęcznej obserwowałem gole niedawnego podopiecznego. Latem dokonał przeskoku o dwie klasy rozgrywkowe i szybko zapracował na zaufanie kolegów, skoro wykonywał nawet rzut karny. Oby takich pozytywnych przykładów w wykonaniu młodzieży było w tym sezonie jak najwięcej.

 

 

Autor: Leszek Bartnicki, Fot. Drutex-Bytovia/Górnik Łęczna/Odra Opole