W czołówce bez zmian

2018-10-25 10:10:00
Mimo remisu, Raków powiększył przewagę nad drugą w tabeli Sandecją. Seria lidera to już 12 spotkań z rzędu bez porażki. Ostatnie miejsce w lidze opuściła Garbarnia Kraków.

Po czterech porażkach z rzędu, zwycięstwo zanotowała Garbarnia Kraków. Beniaminek wygrał wyjazdowe spotkanie z GKS-em Katowice, a dubletem popisał się Tomasz Ogar. Dzięki wygranej, „Młode Lwy” opuściły ostatnie miejsce w tabeli. – Przede wszystkim dziękuję zawodnikom za serce, ofiarność. Nie udało się nam w poprzedniej kolejce, teraz się udało. W pierwszej połowie niemal w stu procentach zrealizowaliśmy nasze założenia – ocenił Bogusław Pietrzak. Drugą z rzędu a dziewiątą w sezonie porażkę poniósł GKS Katowice. GieKSa po 15 rozegranych spotkaniach znajduje się na przedostatniej pozycji. – Jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji. Jeśli miałbym mówić o pozytywach to na pewno to, że strzeliliśmy bramkę. Musimy dalej pracować żeby odbudować GKS. Zrobię wszystko aby GKS jak najszybciej zwyciężał – powiedział Dariusz Dudek.

 

 

 

W najciekawszym spotkaniu 14. kolejki, Raków Częstochowa zremisował z ŁKS-em Łódź i obronił pozycję lidera. Kapitalnym golem przewrotką popisał się napastnik gości – Rafał Kujawa.  Raków wyrównał w ostatnich minutach meczu i przedłużył serię  do 12 spotkań bez porażki. – Na pewno źle zaczęliśmy to spotkanie i nie powinniśmy tak szybko stracić bramki. W drugiej połowie obudziliśmy się, dążyliśmy do wyrównania. Spotkali się godni siebie rywale – przyznał Marek Papszun. Pomimo remisu, beniaminek z Łodzi utrzymał trzecią pozycję w tabeli i przed następnym meczem strata do drugiej Sandecji wynosi zaledwie dwa punkty. – Myślę, że po tym spotkaniu jest dwóch rannych. Czujemy niedosyt, bo straciliśmy bramkę po rzucie karnym w 90. minucie. Mecz stał na niezłym poziomie. Jestem zadowolony z postawy swojej drużyny, tak chcieliśmy grać – zaznaczył Kazimierz Moskal.

 

Na 12 spotkaniach bez porażki, zakończyła się seria Sandecji Nowy Sącz. Wicelider tabeli w środę został pokonany w Niepołomicach. – Jestem zawiedziony dużą częścią drugiej połowy, nie graliśmy tak jak w pierwszej i stworzyliśmy za mało szans by wywieźć stąd jakikolwiek punkt – powiedział Tomasz Kafarski. Puszcza dzięki wygranej awansowała na czwartą pozycję w tabeli. Ekipa z Małopolski jest już niepokonana od sześciu spotkań. – Mieliśmy pomysł i plan na Sandecję. Czekaliśmy na swoją szansę, cieszę się, że zagraliśmy na zero z tyłu – podsumował Tomasz Tułacz.

 

Udany powrót na własny stadion zanotowało GKS Jastrzębie, które pokonało Podbeskidzie 2:1. - Nie możemy spocząć na laurach, w każdym meczu walczymy o trzy punkty. Cieszę się że po meczu w Łodzi, który przegraliśmy, choć uważam, że wcale przegrać go nie musieliśmy, doszliśmy do równowagi, wróciliśmy na właściwe tory – ocenił Jarosław Skrobacz. Podbeskidzie pierwszy raz od pięciu spotkań zanotowało w lidze porażkę. - Paradoksalnie grając w osłabieniu zdołaliśmy sobie stworzyć sytuacje bramkowe, a w pierwszej połowie, w równowadze nie potrafiliśmy tego zrobić, choć też dwie sytuacje nawet w pierwszej połowie mieliśmy. Mieliśmy dziś kilka słabych punktów w zespole i to uniemożliwiło nam odniesienie zwycięstwa. Pozytywem z dzisiejszego meczu na pewno jest to, że pokazaliśmy pewien charakter, grając w dziesiątkę doprowadziliśmy do wyrównania, pokazaliśmy charakter, dużą wolę walki, czyli coś czego zabrakło w pierwszej połowie – przyznał Krzysztof Brede.

 

W spotkaniu zespołów z dolnych rejonów tabeli padł remis. Bliższy zwycięstwa był Bruk-Bet, ale Stomil wyrównał na sześć minut przed końcem. „Słonie” po 15 rozegranych meczach znajdują się tuż na strefą spadkową z czterema punktami przewagi. - Graliśmy przeciętnie. Brakowało nam płynności. Strzeliliśmy bramkę i w takich momentach wymagam więcej, szczególnie od doświadczonych zawodników a takich mamy. Trzeba było to zwycięstwo wyszarpać i walczyć do końca – ocenił Marcin Kaczmarek. Stomil pozostaje bez zwycięstwa w lidze od 22 września. - Graliśmy atakiem pozycyjnym i w niskiej obronie. Momentami dobrze to wychodziło. Bramkę straciliśmy przypadkowo, po krótkim wybiciu. Dzięki determinacji i charakterze wyrównaliśmy – stwierdził Piotr Zajączkowski.

 

Szóste w sezonie zwycięstwo i szóste odniesione na własnym stadionie, to bilans Odry Opole po meczu z Wartą Poznań.  – Przede wszystkim, na początku chcę bardzo mocno podziękować wszystkim kibicom, którzy przyszli na stadion. W taką pogodę to była sztuka. Wiatr, zimno… Muszą naprawdę kochać Odrę i piłkę. Przyszli i nam pomagali. Dziękuję! Jako zespół dedykujemy im to zwycięstwo. Na pewno dziś na to zasłużyli – podziękował Mariusz Rumak. Dla Warty do pierwsza porażka od czterech spotkań. – To, jak wyszliśmy na ten mecz, do tej chwili nie mieści mi się w głowie. W planach było coś zupełnie innego. Nie mam słów na to, co się zdarzyło. Straciliśmy szybko dwie bramki i to ustawiło grę. Na szczęście potem wróciliśmy do meczu, strzeliliśmy gola, a w drugiej połowie graliśmy już swoje; to, co mieliśmy od pierwszego gwizdka – przyznał Petr Nemec.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl