Trener Bytovii Bytów: Chciałbym widzieć mój zespół grający agresywny futbol

2019-03-07
Jaka będzie Bytovia Bytów w rundzie wiosennej, zastanawiają się fani "Czarnych Wilków". Zespół, który swoją postawą w pierwszej części sezonu pozytywnie zaskoczył, może zmienić oblicze za sprawą transferów do i z klubu. - Zimą pracowaliśmy nad dobrą organizacją gry i tego oczekuję od piłkarzy wiosną - mówi trener Bytovii Adrian Stawski.

Lista zawodników, którzy opuścili Bytów jest krótsza, liczy cztery pozycje, ale są na niej dwa nazwiska - Michał Jakóbowski i Juliusz Letniowski, czyli gracze absolutnie kluczowi w drużynie Adriana Stawskiego jesienią. Letniowski przeniósł się do Lecha Poznań, z kolei Jakóbowski skorzystał z oferty Warty Poznań. W zamian Bytovia podpisała umowy z: Diego Bardancą, Fabianem Hiszpańskim, Sebastianem Kamińskim, Mikołajem Kwietniewskim, Łukaszem Monetą oraz Tomaszem Swędrowskim.

 

Czterech z nowych piłkarzy znalazło się w wyjściowym składzie bytowiaków na mecz z Wartą (0:0). Piąty - Kwietniewski - wszedł na boisko w drugiej połowie. - Fabiana chciałem ściągnąć już dużo wcześniej, ale z różnych powodów to się nie udało. To dobry chłopak, który wpadł w piłkarski zakręt, bo grał przecież w drugim zespole Wisły Płock. Nie tak dawno jeszcze grając w 1 lidze, był objawieniem ligi. Należał wówczas do czołowych zawodników rozgrywek. Niestety tak się potoczyły jego losy, że wylądował w rezerwach "Nafciarzy", miał problem, żeby się odbić. Hiszpańskiego polecił mi Adam Majewski, szkoleniowiec rezerw płockiej drużyny, z którym jestem na kursie UEFA Pro. I tak od rozmowy do rozmowy przeszliśmy do konkretów. Postanowiłem, że dam chłopakowi szansę. Wiem, że będzie chciał udowodnić, że zasługuje na występy co najmniej na poziomie 1 ligi – mówi Stawski.

 

Szkoleniowiec jednej z rewelacji rundy jesiennej Fortuna 1 Ligi wiele obiecuje sobie także po transferze Bardancy. - Szukaliśmy obrońców na polskim rynku, jednak schody zaczynały się w momencie, kiedy trzeba było zapłacić kwotę odstępnego. Powiem szczerze: nie było nas stać na taki wydatek, choć przecież dostaliśmy pieniądze za Letniowskiego. Skorzystałem więc ze znajomości z Danielem Sobisem, który mieszka w Hiszpanii, dobrze zna tamtejszy rynek, szczególnie 3 ligi. Podsunął mi kandydaturę Diego. Zanim zdecydowaliśmy się na kontrakt, wnikliwie obserwowaliśmy Hiszpana. Na tyle pozytywnie się prezentował, że uznaliśmy, iż warto spróbować. Już na pierwszym treningu próbował komunikować się z nami po polsku, czym bardzo wszystkim zaimponował. A nigdy w Polsce nie był. To tylko potwierdza o jak ambitnym zawodniku mówimy. Co ciekawe, w środę dostał powołanie do pierwszej reprezentacji Filipin, bo ma też filipiński paszport. A jeśli chodzi o atuty piłkarskiej Diego - to przede wszystkim twardo grający piłkarz. Z ostateczną oceną potencjału chciałbym się jednak wstrzymać - zaznacza trener Bytovii.

 

Sporo jakości bytowiakom mogą zapewnić także Moneta i Swędrowski. - Tomka pamiętam jeszcze z czasów gry w MKS-ie Kluczbork. Kiedy byłem asystentem Waldemara Walkusza, to on widział Swędrowskiego w swojej drużynie. Tyle, że został w Kluczborku, a później trafił do Stali Mielec na życzenie Zbigniewa Smółki. Po odejściu trenera Smółki nie grał. W jego sprawie skontaktowałem się więc z obecnym trenerem Arki Gdynia. Zapierał się rękami i nogami, sugerując, że dobrze robię, ściągając go do siebie. W kwestii Kwietniewskiego i Monety dogadaliśmy się z dyrektorem sportowym Legii Radosławem Kucharskim. Dostaliśmy ich na super warunkach. Legia ciągle na nich liczy. Mam nadzieję, że i nam pomogą. Tak szybko wkomponowali się w zespół jakby grali w Bytovii od dawna. To budujące - stwierdza Stawski, który oczekuje od drużyny pełnego poświęcenia i pasji w grze.

 

- Gdy we wrześniu 2017 roku pokonaliśmy Pogoń Szczecin w Pucharze Polski po rzutach karnych napisano o nas, że gramy agresywną piłkę, jesteśmy bardzo dobrze zorganizowani. Zimą dużo pracowaliśmy właśnie nad dobrą organizacją gry. Chciałbym wiosną widzieć zespół grający agresywnie. My mamy cieszyć kibiców swoją postawą. Nie ma u nas miejsca dla takich zawodników, którzy przejdą obok meczu. Zaangażowanie musi być na najwyższym poziomie. W tej lidze to podstawa, dlatego spodziewam się walki na całego. Cechy wolicjonalne są na pierwszym miejscu. Gra w piłkę też jest ważna, jednak do tego trzeba mieć odpowiedni charakter – przyznaje trener drużyny z Bytowa.

 

W sobotę jego piłkarzy czeka pojedynek z Puszczą Niepołomice. - Po Warcie, to kolejny niewygodny rywal, z jakim gramy na początku wiosny. Puszcza ma sporo atutów, które będziemy chcieli zneutralizować. Mamy wiedzę na temat ich słabych punktów i z tą wiedzą wyjdziemy na boisko - zaznacza Stawski.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku