Robert Sulewski: Wiosną każdy punkt będzie na wagę złota

2017-11-23 19:19:00
Robert Sulewski latem zmienił Stal Mielec na Zagłębie Sosnowiec. Jak sam przyznaje to kolejny krok w jego karierze. Z "Sulim" porozmawialiśmy też o rzutach wolnych, podejściu Dariusza Dudka do piłkarzy oraz skąd wzięła się ksywka "Bobi".

Wiem, że nie przegapiłeś meczu Podbeskidzia Bielsko-Biała ze Stalą Mielec. To co tam się wydarzyło wpisuje się w hasło pierwsza liga styl życia.

 

Zdecydowanie tak. Patrząc na to spotkanie okiem kibica było w nim wszystko. 0:2 do przerwy, potem niewykorzystany karny, wreszcie remis 2:2, aż po emocje do ostatniej sekundy. Szkoda tylko, że murawa w Bielsku-Białej nie pozwalała zawodnikom na pokazanie pełni swoich umiejętności.

 

Oglądając Stal w tym sezonie widzimy zupełnie nowy zespół.

 

Stal była w gronie tych zespołów, których skład diametralnie zmienił się przed sezonem. Można już teraz jednak ocenić, że trenerowi Smółce budowa drużyny na nowo udała się. Oczywiście też dopadł ich kryzys, ale ostatnie dwa mecze mogły się podobać. Mieli w tych meczach trochę szczęścia, bo decydujące gole dla Stali padły w ostatnich minutach. Taka jednak jest ta liga. Tutaj trzeba walczyć do końca i mieć sportowego farta.

 

Ton rundzie jesiennej w dużej mierze nadawali beniaminkowie.

 

Odra jest dla mnie fenomenem, choć w Łęcznej mieli sporo szczęścia i wynik końcowy mógł być równie dobrze 3:0 dla Górnika Łęczna. Ale mnie się to podoba, liga jest wyrównana, nie ma tutaj faworytów. Jak pokazuje tabela wszystko się może jeszcze zdarzyć. Nikt za darmo punktów nie odda.

 

 

Zagłębie Sosnowiec wróciło do gry po słabym początku.

 

Nie wystartowaliśmy dobrze, ale od ośmiu spotkań nie przegraliśmy i wygrzebaliśmy się z dolnych rejonów tabeli. Jeszcze jeden mecz przed nami i trzeba ten rok zakończyć pozytywnym akcentem. Ważna będzie dla każdego zespołu zima. Wiosną każdy punkt będzie na wagę złota, nie będzie miejsca na pomyłkę.

 

Wcześniej wspomniałem o ruchach kadrowych w Twoim byłym zespole, ale patrząc na Zagłębie to też personalnie jest to inna drużyna w porównaniu z ubiegłym sezonem.

 

Zgadza się, lato było w Sosnowcu bardzo intensywne. Sam byłem jednym z tych, którzy zdecydowali się tutaj na przyjście. Potrzebowaliśmy czasu, brakowało zgrania w początkowej fazie sezonu. Do tego doszły indywidualne błędy i traciliśmy punkty. Teraz wygląda to zdecydowanie lepiej.

 

Przyjście trenera Dudka zadziałało na Was pozytywnie.

 

Trener wprowadził pewne nowe zachowania, staramy się pressować, nie gramy na alibi. W każdym meczu gramy ofensywnie, myślę, że może się to podobać. Według mnie mamy najlepszą kadrę i jeśli wiosną dobrze wystartujemy to dołączymy do czołówki.

 

Ostatnie kolejka była dla Was przełomowa. Po raz pierwszy w sezonie wygraliście na wyjeździe, a do tego w Grudziądzu, gdzie zawsze Zagłębie miało pod górę.

 

Teraz mogę powiedzieć, że przed tym meczem presja w szatni była ogromna. W Grudziądzu graliśmy dobrze, ale udało się dopiero strzelić w doliczonym czasie gry. Nie ważne jednak jak, a to że w końcu wróciliśmy do Sosnowca z trzema punktami.

 

 

W Magazynie Nice 1 Ligi Wasz rener powiedział, że przed prestiżowymi meczami nie potrzebuje długim odpraw.

 

Zgadza się, zwłaszcza przed meczami derbowymi nie potrzeba szczegółowej analizy. Każdy wie, że takie mecze wygrywa się w dużej mierze wolą walki, a w mniejszym stopniu stylem gry.

 

Słyszałem, że trener Dudek potrafi spędzić wiele godzin w klubie.

 

Trener pierwszy wychodzi i ostatni wychodzi z klubu. Widać, że żyje piłką. Nawet podczas treningów nie stoi z boku, tylko dołącza do dziadka czy gierki. Dużo czasu poświęca na rozmowy z piłkarzami, także z tymi, którzy grają mniej. Pokazuje tym, że jesteśmy jedną drużyną niezależnie od minut spędzonych na boisku.

 

Przed przyjściem trenera Dudka siedziałeś na ławce.

 

W moim przypadku rozmowa zadziałała pozytywnie. Przed meczem ze Stalą Mielec w tygodniu graliśmy sparing. Pytałem więc trenera co robić, czego oczekuje od mojej gry. Po tym sparingu usłyszałem, że byłem najlepszy na boisku, co dało mi niesamowitego kopa do pracy.

 

Przez ten okres od Stali do rundy w Sosnowcu, co udało Ci się zmienić, poprawić w grze.

 

Przychodząc do Stali trenera Białka grałem dużo, ale nie zwracałem uwagi na defensywę. Zwracał na to właśnie uwagę zarówno trener Białek, jak i Smółka. Pracowałem sporo nad grą jeden na jeden i myślę, że ten element udało mi się poprawić. W Zagłębiu bardzo pomógł mi Wojtek Łuczak, który poniekąd zachęcał mnie, żeby nie tylko dośrodkowywać z bocznych sektorów, ale także szukać pojedynków z przeciwnikiem.

 

Nie raz pokazałeś, że oprócz dośrodkowań, mocnym elementem są rzuty wolne.

 

Zostaję po treningach z Wojtkiem Łuczakiem, Adamem Banasiakiem i Tomkiem Nowakiem ćwiczymy stałe fragmenty. A co do rzutów wolnych.... często podczas meczu gramy w kamień papier nożyce kto ma wykonywać stałe fragmenty. Mam szczęście, bo wygrywam i to ja najczęściej je egzekwuje.

 

 

Nie ukrywasz, że Arka Gdynia to klub któremu kibicujesz.

 

Tak jestem i będę pomimo tego, ze może komu się to nie podobać. Podchodzę do swojego zawodu z 100 procentach profesjonalnie. Zawsze daję z siebie wszystko. Wiem, że ani kibice Stali ani teraz Zagłębia nie pałają miłością do Arki, ale nie dali mi tego odczuć, mam dobry kontakt z kibicami.

 

Jesteś jednym z najaktywniej działających piłkarzy z Nice 1 Ligi na Twitterze.

 

Lubię Twittera, komunikować się za jego pomocą z innymi. Zdarza się, że piszą do mnie kibice Arki, ale i Zagłębia i dopingują przed meczem. Mam jak najbardziej pozytywne doświadczenie z Twitterem.

 

Ksywa „Bobi”, mówi to coś?

 

Stare czasy, jeszcze jak to się mówi za małolata chodziło na boisko betonowe i grało się z chłopakami. Kiedyś ktoś rzucił „Bobi” i jakoś to zostało. Teraz jednak najczęściej wołają „Suli”.

Autor: 1liga.org, Fot. Zagłębie Sosnowiec